21
Lis-2018

Cała prawda o pięciu tygodniach w izolacji. Jak poszło pisanie książki?

housesittingcanada

Przez ostatnie tygodnie ryczałam. Na początku ze szczęścia. Dwa razy pod rząd. Potem ze smutku, też dwa razy. Dobry balans – pomyślałam. Później był już tylko smutek, więc przestałam liczyć. 

Jeśli kiedykolwiek przyjdzie ci do głowy spędzić pięć tygodni w totalnej izolacji dobrze się zastanów. Mówię zupełnie poważnie.

Mieszkanie w domu po środku kanadyjskiego niczego. Bez sąsiadów. Pola i drzewa ciągnące się po horyzont. Totalna dzicz. A ty w tej dziczy wyjąca z wilkami do księżyca. Ostatnio stały się bardziej odważne i podchodzą pod bramkę do ogrodu. Poruszają się w grupie. Jak zaczynam wyć uciekają.

Włosy wilków w ogrodzeniu, pod którym wykopały dół

I też mogłabym uciec – chociaż nie. Obiecałam właścicielom domu, że zajmę się ich dwoma psami dopóki nie wrócą z Hawajów. No ale załóżmy, że gdybym mogła uciec. To bym nie uciekła.

Przez pierwsze tygodnie nie dzwoniłam do rodziny. Chciałam się skupić na pisaniu książki. Powrócić do czasów podróży dookoła świata, która była raczej podróżą dookoła siebie. Przenieść się na szarą, indyjską ulicę, gdzie wołałam o pomoc, ale nikt mnie nie słyszał. Do amfiteatru w Himalajach i najpiękniejszego wschodu słońca, kiedy lawiny spadały jakby mierzone zegarkiem. I całej reszty krajów i doświadczeń. Ekscytacji, tęsknoty, kłamstw.

Jeśli kiedykolwiek przyjdzie ci do głowy pisanie książki o swoich doświadczeniach. Gdzie postanowisz stanąć ze sobą w prawdzie. A potem z tysiącami innych osób. To się zastanów. Mówię zupełnie poważnie. 

I choć pisząc konspekt tego lata odrobiłam zadanie domowe, czyli przeczytałam wszystkie dzienniki, smsy i maile… To i tak musiałam do tego powrócić. I przeżyć to samo, na nowo.

Czy fikcję pisze się prościej? Jacyś pisarze na sali?

pisanie

W końcu zadzwoniłam. Najpierw do siostry.

Moja uwaga zatrzymała się na słowach: słyszałaś o Zbyszku? (Zbyszek to mój 33-letni brat, ten, który zawsze zawozi mnie na lotniska)

Czy wiesz jakie to uczucie, kiedy w ułamku sekundy przed oczami przewija się horror z najstraszniejszymi zakończeniami? W ułamku sekundy miałam już co najmniej cztery odpowiedzi na to pytanie. 

– Nie, nie słyszałam. Co się stało?

– Nikt ci nie powiedział? 

– Nie, co jest?

– Zbyszek ma raka. 

Co powinnam napisać w kolejnej linijce? 

Nie wiem. Zabrakło mi słów.

Próbuję sobie wyobrazić co on może czuć. Skoro ja mam ochotę wyć z bezsilności, to co on przeżywa? Jeśli okropny guz siedzi w jego ciele?

Rozesłałam tę wiadomość po wszystkich, którzy wierzą, że modlitwa jest siłą. Zebrałam wspólnotę z Krakowa i wspólnotę z Edmonton, której jestem członkiem od właściwie pierwszego tygodnia w mieście. I modliliśmy się. Łącznie jakieś 50 osób, może więcej. Msze święte odprawiano w Perth w Australii, w Licheniu, w Kanadzie. Liczba telefonów i ofert pomocy mnie przerosła. 

Takie sytuacje pokazują na kogo możesz liczyć. I na kogo nie możesz liczyć. Kto jest przyjacielem tylko w twoich wyobrażeniach. 

Twój brat jest chory, przyjaźnie się przewartościowują, za wsparcie masz… dwa psy. 

Wyłączyłeś media społecznościowe. Odciąłeś się od wszystkiego. Nawet nie ma w co uciec, żeby na chwile zagłuszyć myśli. 

Co pozostaje? 

Ty. Ty i twoje uczucia. Ty i pustka. Ty i wkurwienie. Ty i płacz. Ty i śmiech, gdy już nie możesz płakać. Ty i modlitwa, która zaczyna się o brzasku, a kończy nocą. 

I samotność, w której mierzysz się ze wszystkim. SAMA. 

izolacja

Takie sytuacje pokazują też, co się w życiu liczy. Co liczy się dla ciebie oczywiście nie musi dla wszystkich.

Zamiast ruszać dalej do Panamy na dwa miesiące, co było moim planem, wracam do Polski. Kupiłam pakiet pielgrzyma na Światowe Dni Młodzieży w Panamie i może tam dojadę pod koniec stycznia. Ale teraz chcę być z bliskimi. Spędzić święta z rodziną, pobyć z bratem, jego synem, który jest moim chrześniakiem. Przylatuję za dwa tygodnie. 

Paradoksalnie ten czas samotni i te wszystkie doświadczenia były mi bardzo potrzebne. Potrzebne, żeby na nowo dostrzec wartość rodziny. Przyjaciół. Ludzi w ogóle. Nie jesteśmy samowystarczalni, absolutnie niezależni, choćbyśmy chcieli. Myślę, że moja definicja szczęścia ewoluuje.

W tej kanadyjskiej przygodzie najpiękniejsze były spotkania z Aniołami. Kiedyś wam opowiem o jednym z nich. To, co się dzieje między nami wykracza poza świat, który widzimy i dotykamy. Nie potrafię jeszcze o tym pisać.

Ostatni miesiąc to trudny czas, ale czas, za który jestem wdzięczna. A o ile jestem silniejsza! 

Brat ma się lepiej. Operacja przebiegła pomyślnie. Czekamy na wyniki dalszych badań.
W miesiąc napisałam prawie 1/3 książki. To dopiero pierwszy szkic, ale jest progres.
W dalszym ciągu nie wiem czy przyjdzie odwaga na podzielenie się nią ze światem.
Ale bardzo bym chciała, żeby przyszła.

pisanieksiazki

4

 likes / 23 Komentarze
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Kinga

    Jestem z Tobą myślami i wierzę, że z bratem będzie wszystko dobrze.
    A odwagę, której szukasz masz w sobie, weź głęboki wdech i wydech i pisz o wszystkim o czym chcesz lub potrzebujesz.
    Ściskam Cię mocno!

    • Pisanie jest niesamowicie uzdrawiające. Było i jest moją ostoją. Dziękuję!

  • Witold Korczyc

    Trzymam kciuki za brata! Taka sytuacja przewartosciowuje całe te nasze dywagacje o konumpcjonizmie dzisiejszego swiata czy szukaniu sensu życia. Liczy się człowiek… ten pojedynczy

  • Agata Wieczorowska

    Ania, mocno trzymam za Brata i za całą Waszą rodzinę kciuki :**** największe wirtualne uściski na jakie mnie stać przez klawiaturę :****

  • Fajna

    Nadia jestem z Toba przesyłam dużo ciepła i mocy dla Ciebie i brata. <3
    Niech Światło będzie z Wami. 💚

  • Karolina

    Bardzo smutno jest słyszeć takie wiadomości. Od razu na myśl przychodzi mi moja mama, która zmarła pòł roku po moim powrocie z podróży. Chorowała od dłuższego czasu. Byłam sobie wdzięczna, że wróciłam do domu, inaczej nigdy bym sobie nie wybaczyła. Mam nadzieję, że bratu się polepszy, Wysyłam buziaki ❤

  • koja_3

    Brakowało wpisów od Ciebie!
    Wszystko się ułoży, życzę dużo zdrowia dla brata i całej rodziny.

  • medeis

    co za moc jest w Twoich słowach, bardzo wczułam się w sytuację i klimat, który zarysowałaś. Życzę Wam dużo siły i łączę się w modlitwie! <3

    • Och, dzięki. Jestem bardzo wdzięczna za to, że mogę pisać. To jest jak terapia! Dzięki za modlitwę <3

  • Alina Dźwigniewska Gargula

    Życzę Ci, abyś odnalazła to czego szukasz. Niektórzy nie rozpoczęli jeszcze swojej Podróży.

  • Totalnie rozumiem. Sama byłam w domu rodzinnym dwa razy od kiedy zdecydowałam się wyjechać. I za każdym razem odbieram moja mamę ze szpitala, po kolejnej operacji. I w dodatku wiem, że nie o wszystkim mi mówią, żeby nie martwić.. Choćbym nie wiem, ile pytała.
    To nigdy nie są łatwe sytuacje. Ale częściowo nam poczucie, że lepiej dla wszystkich, jeśli mieszkam tu gdzie mieszkam. Jakoś mimo wszystko wierzę, że pracując w Nowym Jorku mam znacznie większe możliwości (w tym wsparcia rodziny), niż gdybym wróciła.

    Dużo zdrowia dla brata!

    • Dziękuję.

      Trudna sytuacja, ale czuję Twoją siłę. Wszystkiego dobrego dla mamy, Ciebie i rodziny.

  • Dominik Mojżyszek

    Nadia, pilnujemy Twoich jelonków w okolicach wiadomych 🙂 TRZYMAJ SIĘ! Jak będziesz potrzebowała kogoś kto zagra/zaśpiewa modlitwę do Najwyższego to pisz! Kraków gra, śpiewa i tańczy na cześć Pana. Zdrowia dla brata! Tak trudno docenić każdy oddech, każdy ranek, każdy uśmiech bliskiej osoby – zbyt pędzimy, zbyt pędziMY…zbyt jesteś-MY, a za mało INNI, ONI…

  • Trzymaj się Kochana! A my wszyscy trzymamy kciuki za Twojego Brata! Będzie dobrze, musi!

  • Wszystkiego dobrego dla Zbyszka i dużo sił dla Was, najbliższych. Myślałam o Tobie, gdy pojechałam na tydzień w Beskid Niski, niby sama, ale przecież z wioskowymi ludźmi dookoła i dostępem do Internetu. Całkowita izolacja to dla mnie coś abstrakcyjnego, nie wiem, czy bym to zniosła, tym bardziej Cię podziwiam, no bo właściwie… W tym wszystkim chodzi właśnie o znoszenie siebie. Czekam na książkę, przeczytałabym ją z ogromną ciekawością. Uściski spod Beskidów! 🤗

    • Doskonale powiedziane. Znoszenie siebie… Jakoś zniosłam :). Trudno nawet opisać jak dużo dobrego przyniósł ten czas samotni. Dzięki za życzenia. Czujemy wasze wsparcie.