zwiazek-na-odleglosc

Łatwo przychodzi nam mówić „nie wierzę w związki na odległość”, „nie ma czegoś takiego”, „to nie ma szans przetrwania” itp. Kiedyś sama powtarzałam te hasła, jednak ze swojego doświadczenia wiem, że przy spełnieniu kilku warunków uczucie jest w stanie wygrać z kilometrami. 

Co zrobić, by związek na odległość przetrwał? 

 

1. wybierz datę powrotu

KONIECZNIE należy ustalić datę powrotu do kraju. Najlepiej jeszcze przed wyjazdem. Dwie strony muszą wiedzieć kiedy skończy się ta męka. W Oslo poznałam mężczyznę, który cały czas przedłuża swój kontrakt. Właściwie robi to jego szef, ale on się na to zgadza. Narzeczona do tej pory nie wie, kiedy ostatecznie wróci jej ukochany. Kłócą się o to niemiłosiernie. Tylko pieniądze się zgadzają.

2. Zapomnij o cichych dniach

Kiedy jest ciężko, pojawiają się różnice zdań czy nawet kłótnie, nie wolno zrywać kontaktu i doprowadzać do tzw. cichych dni. Nawet, gdy ostatnią rzeczą o jakiej byście pomyśleli jest rozmowa z ukochaną osobą, to trzeba wyciągnąć rękę, wyjaśnić problem, a następnie regularnie pisać i dzwonić. Całkowite zerwanie kontaktu to najbardziej bolesna rzecz jaką moglibyście zrobić w takiej sytuacji. Wówczas druga połówka ma w głowie tylko czarne scenariusze.

3. Zaplanuj kolejne spotkanie

Oprócz daty powrotu trzeba zaplanować wspólne weekendy i mini-wakacje. Najlepiej jeszcze przed zakończeniem odwiedzin należy zaproponować termin następnej wizyty. To spowoduje, że każde rozstanie będzie trochę mniej bolesne. Wyobraźcie sobie sytuację, w której odwozicie ukochaną osobę na lotnisko nie mając pojęcia kiedy znowu ją zobaczycie…

4. Dzwoń, nie pisz

Między sobą trzeba rozmawiać, a nie tylko pisać wiadomości na fejsie i wysyłać smsy na whatsappie. Należy rozmawiać i podtrzymywać więź emocjonalną. Dobrym pomysłem jest włączenie kamerki i oglądanie tego, co po powrocie z pracy robi druga osoba. Można razem ugotować kolację, napić się wina, czy wziąć kąpiel. Gdy trudno o bliskość fizyczną z pomocą przychodzi nam nieoceniony Skype…

5. Zazdrość niszczy

Stety-niestety, należy zaakceptować fakt, że nasza druga połówka spotyka się z innymi ludźmi. Tej samej płci i płci przeciwnej. Imprezy, grille, szkolenia, spotkania biznesowe, zawody sportowe itp. Nie złość się, gdy wspólni znajomi wrzucają na Facebooka zdjęcie z domówki, na której twój ukochany stoi obok obcej dziewczyny. Na tej fotce jest jeszcze 15 innych osób.
Ważne jest tylko jedno: nie wolno doprowadzić do tego, by się od siebie oddalić.

Jeżeli spotka się WŁAŚCIWĄ osobę, to wydaje mi się, że nie ma przeszkód nie do pokonania. Warto uświadomić sobie jak wiele osób żyje na emigracji czy studiuje za granicą, a ich związki mają się dobrze. Mimo wszystko sądzę, że kilkumiesięczna czy kilkuletnia rozłąka nie jest dla każdego. Nie każdy jest na tyle cierpliwy, zdeterminowany i… odważny . Przed podjęciem decyzji o wyjeździe warto zadać sobie pytanie: czy jestem gotowy na trwającą …. rozłąkę, osobne życie, różne strefy czasowe, brak natychmiastowej rozmowy i wsparcia, brak bliskości fizycznej.
Tak? Z całego serca życzę ci powodzenia.
Nie? Spróbuj, a jeśli się nie uda, doświadczenie potraktuj jako życiową lekcję.

A czy wy byliście kiedyś w związku na odległość? Macie jakieś rady?

1

 likes / 21 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Konik

    Chyba nie jest fajne uczucie , kiedy mówisz sobie że wszystko jest Git , a tak naprawdę bardzo Cię ciekawi co druga osoba porabia . Po prostu mi się czasem taka zaborczość włączała . Uczucia czasem biorą górę . Taki związek mógłbym się godzić tylko wiedząc , że to jest etap , a nie życie dwóch dusz w dwóch różnych światach .
    Pozdrawiam

    • Tak, masz rację. To powinien być tylko etap, gdzie dwie osoby mają tego świadomość.

  • Przez prawie 4 lata żyłam z mężem na odległość… widując się od święta do święta… wszyscy pytali mnie „jak to możliwe?”. Mamy (już) 2 córki i powiem szczerze byłam za bardzo zajęta by tęsknić – miałam pracę, studia, dzieci – nie miałam czasu na tęsknotę… Oczywiście nie było miło, gdy kolejną wigilię spędzaliśmy osobno, ale powiem szczerze, że jeśli ludzie mają ze sobą być – odległość cementuje związek, sprawia, że jest bardziej namiętny, a każdy dotyk/uśmiech wyczekany… Nam to dobrze zrobiło… i teraz jest bosko! (od pół roku wreszcie razem)

    • Dzięki za krzepiący komentarz. Czyli da się! Wychodzi na to, że opłacało się czekać i pracować nad związkiem. Życzę dużo miłości.

  • aga

    Moje doświadczenie jest zupełnie inne. Od roku byłam w związku. Postanowiłam wyjechać na pół roku. Przez ten czas udało nam się dwa razy spotkać na dłużej, codziennie smsy, telefony, rozmowy na skype, wszystko pięknie ładnie. Wróciłam i niby nic się nie zmieniło.. Poza tym, że to my się strasznie zmieniliśmy.
    Pół roku to bardzo dugi okres czasu, szczególnie jeżeli oboje się skupiamy sobie: zaczynamy dodatkowe zajęcia, poznajemy nowe hobby, nowych ludzi, samotnie podróżujemy. To wszystko tak bardzo zmienia człowieka… W dwa miesiące po tym jak wróciłam zerwaliśmy. Nie byliśmy już dla siebie.
    Wydaje mi się, że to zależy czym są dla Ciebie podróże. Dla mnie to jest odkrywanie samej siebie, poznawianie siebie. I to co tam znajdziesz i zaczniesz pielęgnować nie zawsze podobne jest do tego co było w Tobie przedtem. W tym samym czasie druga osoba też się zmienia, to nieuniknione. Myślę, że bycie w związku na odległość jest możliwe, ale trzeba się liczyć z tym, że po powrocie oboje jesteście innymi osobami.

    • W niektórych momentach rzeczywiście lepiej jest się rozejść. Zwłaszcza gdy nie macie już wspólnych tematów, zainteresowań, a uczucie po prostu wygasło. Jednak niekiedy warto jest walczyć i pracować nad związkiem. Pod jednym warunkiem. Tu potrzebna jest wola dwóch stron.

  • Daga

    Przechodzę przez dokładnie taki sam moment w życiu.. i to już drugi raz! Tylko, że z inną osobą 😉 Ten pierwszy był niewypałem, choć namiętny i pełen pasji, odległość (Ameryka Pd.-Polska) zabiła uczucie. Teraz jest lepiej, ciekawiej, o wiele bliżej… Jeżeli dwie osoby pragną być razem i mają regularny kontakt, ponadto starają się spotkać, wtedy wszystko wskazuje na happy end. Najgorzej jak jedna osoba się wyłamie.. No ale to już najczarniejszy scenariusz.

    • Takie duże odległości są niebezpieczne. Na pewno łatwiej jest, gdy druga osoba mieszka na tym samym kontynencie. Można się częściej widywać, pozostaje się w podobnej strefie czasowej itp. W moim odczuciu trzeba robić wszystko, by pomimo odległości być blisko i czuć tę zażyłość.
      Dużo miłości Daga!

      • Daga

        Dzięki Nadia! I wzajemnie 🙂

  • admin

    Ja też jestem w podobnej sytuacji…. właśnie dziś kolejny raz odtransportowałam męża na lotnisko. Wszystko było takie łatwie i piękne gdyby w grę nie wchodziły również dzieci. najgorsze jest to jak widzisz wasze 2 i 4 letnie dziecko zalane łzami z rozpaczy za tatą, który wyjeżdża na 2-4 miesiące do pracy, sama nie mogąc powstrzymać własnego płaczu. Tego bólu nie da się opisać. Jakby Ci zabierali Twoja własność, bez której ciężko żyć. A później najgorzej jest przetrwać pierwszy tydzień obydwu stronom. Mąż po rozpakowaniu bagaży w Norwegii nie może sobie znaleźć miejsca, ciągle wychodzi z domu na krótki spacer by jakoś czas leciał dzwoniąc do nas po milion razy by tylko się usłyszeć chociaż. My jesteśmy chociaż razem to jest nam raźniej, ale mąż to nawet do pracy nie ma ochoty iść, tym bardziej że był po bardzo krótkim urlopie w Pl, a my wróciłyśmy z No do Pl razem z nim po dwóch miesiąch spędzonych tam razem. Podziwiam tych co tak na luzaka sb jada i maja rodzine gdzies. Może dla niektórych to odpoczynek od żony i dzieci, czy odwrotnie ale akurat dla nas to straszna męka. Jeśli męka to tutaj właściwe słowo w twj sytuacji. Pozdrawiam gorąco tych, którzy tak ja my muszą przechodzić przez to piekło.

    • Nie chcę sobie nawet wyobrażać co musisz czuć widząc Twoje płaczące pociechy. Mam nadzieję, że dla was to tylko etap. Wytrwałości!

  • Ola

    Też potwierdzam, że się da! 🙂 Ja po 2 latach związku wyjechałam na studia do innego miasta (260 km), zaczęliśmy widywać się dużo rzadziej i zaczęłam też więcej podróżować sama – zdarzyło mi się wyjechać na miesiąc lub półtora, a w końcu nawet na 4 miesiące na wymianę do Ameryki Płd. (więc odwiedziny w tym czasie nie były możliwe). Chociaż dużo rozmawialiśmy to oboje się przez ten czas zmienialiśmy i czasem było ciężko „dotrzeć się” z powrotem, ale mocna miłość i silna wola bycia razem potrafią działać cuda! Minęły w ten sposób kolejne 4 lata związku, przetrwaliśmy wszystkie kryzysy, a teraz jesteśmy już 2,5 tygodnia małżeństwem! 😉 Ukochany znalazł pracę i przeprowadził się dla mnie do innego miasta, jesteśmy baaardzo szczęśliwi, wreszcie razem, nie zamierzamy się już rozstawać na długo i teraz planujemy wspólne podróże 🙂 (sytuacji, w której jedno z małżonków pracuje za granicą nie wyobrażam sobie – moi teściowie tak mają i uważam, że to straszne, rozumiem, że czasem się nie da inaczej, ale ja spakowałabym chyba wszystko co miała i wyruszyła na drugi koniec świata za mężem żeby tylko być razem).

    • Piękna historia…! Jesteście idealnym przykładem na to, że jak istnieje między dwojgiem ludzi silne uczucie, to nie ma przeszkód nie do pokonania.

  • Ewelina Ewelina

    Super artykuł bardzo mi pomógł ! Ja też sadze ze sie da wystarczy chciec !

  • Znam to, choć w ramach bytowania w jednym kraju. Pięknie i zgrabnie napisany post!

  • Zgadam sie, ze sie da mimo ze ludzie w wiekszosci uwazaja inaczej 🙂 Obecnie jestem w zwiazku Londyn-Kalifornia, bo tak wyszlo ze musialam wyjechac i mimo ze obecnie nie mozemy miec nic zaplanowanego wszystko jest w porzadku 🙂

  • path

    Do niedawna myslalam,ze to niemożliwe dla mnie. Zwiazek na odleglosc nie jest dla wszystkich z pewnoscia,ale duuzo zalezy wlasnie od relacji miedzy tymi dwiema osobami i systematyczny kontakt to podstawa. Teraz juz leci czwarty miesiąc a przede mna jeszcze dwa i moj ukochany przylatuje do mnie na Islandię. can’t wait! p.s. gratuluje odwagi i dążenia do celu. Super! oby więcej takich ludzi 😉

  • takdalekotakblisko

    Jestem w takim związku od ponad 2 lat (właściwie to 2,5roku). Było pięknie. Był ustalony moment, kiedy jedna osoba ma się przenieść do drugiej, ale nagle okazało się, że w pracy proponują przedłużenie kontraktu. Natychmiast druga osoba zaproponowała, że w zwizku z tym to ona się przeniesie jak tylko zakończy swoje zobowiązania edukacyjno-zawodowe. Niestety druga osoba nie chce argumentując to tym, że ciężko znaleźć tam pracę, że nie chce ta osoba, żeby się tam męczyła. Mówi jedno, ale zachowuje się inaczej i widać, jakim uczuciem darzy drugą osobę i że chce dla niej jak najlepiej. Teraz mamy mieć przerwę. Min. tydzień czas bez odzywania się do siebie, zero kontaktu. Mija dopiero 2 doba, ale takiego cierpienia jeszcze w moim życiu nie było. Mam nadzieję, że uda się to przetrwać. Bo tak mocno można kochać chyba tylko raz…

    Wiem, że to bardzo mocno skrótowo opisane, ale na dłuższy esej, zabrakłoby miejsca.

    Powodzenia wszystkim.

  • Planowanie wspólnej przyszłości, to jak piszesz, najważniejszy element. To, co pozwala przetrwać, to nie listy, rozmowy, a właśnie nadzieja. Mój związek na odległość trwał 2 lata i tylko nadzieja na wspólne zamieszkanie pozwoliła nam przetrwać.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec