03
Sie-2015

penang chinatown

Wysiadam na przedostatnim przystanku. Jest prawie północ, w oddali tlą się uliczne lampy, a w powietrzu unosi się zapach curry. Nie widzę nic, poza białymi ślepiami Hindusów przesiadujących na chodnikach dzielnicy Litlle India. Poruszam się pospiesznie, a za mną biegnie gromadka tłustych szczurów. Czuję się jak w Indiach, a jestem przecież w George Town na malezyjskiej wyspie Penang.

Po zarezerwowaniu biletów do Malezji przeszło mi przez myśl, by dokupić lot do jakiegoś północnego hinduskiego stanu. Tęskniłam za jedzeniem, za hałasem, za ichniejszym tempem życia. I chociaż obiecałam sobie, że nigdy nie wrócę sama do Indii, to byłam gotowa złamać to przyrzeczenie, by zjeść pikantną masalę z widokiem na Himalaje. Zeszłam na ziemię, gdy uświadomiłam sobie, że moja wiza była ważna do kwietnia…

Zaczęłam więc planować pobyt w Malezji i już trzeciego dnia trafiłam do najsmaczniejszego malezyjskiego miejsca – Penang. Zatrzymałam się George Town w hostelu tylko dla dziewczyn, który okazał się jednym z ładniejszych hosteli, w których miałam okazję się zatrzymać. Queen’s Hostel fantastyczna kobieta – Tamaziun – i wkłada całe serce w jego rozwój. Znajdziesz tu wygodne łóżka, baldachimy, suszarki i prostownice oraz kącik kosmetyczny :).

Wyspę zamieszkują Malajowie, Chińczycy i Hindusi i w związku z tym można tu spróbować prawie wszystkiego. Malezja to Azja w pigułce – jest mocno zaludniona, zróżnicowana etnicznie i kulturowo. Będąc tu ma się okazję wejść do kolorowych hinduskich świątyń, surowo wykończonych meczetów, posmakować dań z różnych części kontynentu i co najważniejsze poznać przedstawicieli wielu mniejszości.

Gdy w 1786 roku Brytyjczycy zacumowali tu swoje statki zastali wielką ziemię pokrytą buszem, lasem deszczowym, palmami i dzikimi plażami. W jaki sposób zachęcili mieszkańców do wyrąbania drzew pod budowę dróg i domów? Legenda głosi, że Anglicy porozrzucali po wyspie złote monety i można je było znaleźć jedynie pozbywając się wszelkich zarośli. Historię tę usłyszałam od 50-letniego Chińczyka, który podszedł do mnie na przystanku i rzucił przyjacielskie hello. „Hello, how are you” zamieniło się w długą i interesującą rozmowę – autobusy odjeżdżały, a my pogrążeni byliśmy w zawziętej dyskusji.

IMG_7022

Wsiadam na rower i rzucam wyzwanie słynnej sztuce miejskiej. Jazda po lewej stronie może być ciężka, ale mnie już nie rusza. Po trzech miesiącach w Australii tak się przyzwyczaiłam się do ruchu lewostronnego, że gdy oglądam amerykańskie filmy i widzę kierowców poruszających się po prawej stronie drogi krzyczę do nich żeby zjechali na lewo, bo się zabiją (serio). W George Town znajduje się ponad 70 (!) murali i artystycznych instalacji, które zdobią wyspę i przyciągają turystów. Europejskie wpływy widoczne są na każdym kroku i ta mieszanka sprawia, że George Town jest miastem wyjątkowym. Niektórzy narzekają, że to podróbka Kuby, tylko większy smród i brud. Ja lubię to miejsce, do tego z każdym dniem coraz bardziej.

Wieczorem spotykam się z muzułmanką Lidią, która opowiada mi o islamie, pracy na wyspie i napięciach między mniejszościami. Pracuje jako prawnik w chińskiej firmie i kilkakrotnie doświadczyła dyskryminacji na tle rasowym. Mieszkając w kraju będącym domem dla ludzi różnych ras i wyzwań nie sposób nie zauważyć braku tolerancji czy antypatii. Nie wszyscy się lubią, choć starają się żyć w zgodzie. Obserwuję ich zachowanie, spotykam się z przedstawicielami wszystkich mniejszości i wyciągam wnioski. O nich w następnym wpisie.

IMG_6992

1

 likes / 19 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

Oh no...This form doesn't exist. Head back to the manage forms page and select a different form.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec