20
Lip-2016

Mieć los w swoich rękach, czyli jak znaleźć odwagę do (ekstremalnych) zmian?

Podczas ostatniego weekendu moje życie wywróciło się do góry nogami. Wyjazd na rok do Australii stanął pod znakiem zapytania. Jak wiecie, dzielnie walczyłam o wizę, siedziałam godzinami w kolejce, ekscytowałam się na samą myśl o powrocie do tego kraju. Na pewno w ciągu najbliższych miesięcy mój plan nie zostanie zrealizowany. Czy mam się zamknąć w pokoju i płakać? Nie. Szukam w sobie siły i odwagi, by podnieść się i obrać inny kierunek, a potem – jak będzie na to miejsce i czas – osiągnąć swój cel. To ciekawe, że przed weekendem SKYN™ zaprosiło mnie do współpracy i poprosiło o stworzenie tekstu traktującego o zmianach w życiu.

Stali czytelnicy tego bloga pewnie wiedzą, że wyznaję zasadę „nic się nie dzieje bez przyczyny”. To już kolejne potwierdzenie na to, jak prawdziwe jest to powiedzenie :).

zmiany w życiu

Zmiany w życiu

Otworzyłam stary, zakurzony pamiętnik, który od długiego czasu leżał na dnie drewnianej skrzyni. Przeczytałam swoje notatki sporządzone na niegdyś śnieżnobiałych, dziś już pożółkłych stronach. Było w nich o moich planach, ambicjach, marzeniach. Przeglądając je łzy popłynęły mi ciurkiem. Tak wiele z nich udało mi się zrealizować.

Tęsknimy za wieloma rzeczami. Marzymy o tym, by pojechać w daleką podróż, by znaleźć miłość życia, by otrzymać pracę, która sprawi przyjemność. By przebiegnąć ten cholerny maraton. Albo, żeby w ogóle wstać z kanapy i zacząć się ruszać.

Dlaczego się poddajemy? Dlaczego w ogóle nie podejmujemy walki o marzenia? Zanim przejdziesz do następnego akapitu poświęć minutę na odpowiedź na to pytanie.

Pogrążona w rutynie, załamana wyglądem mojego życia wymyśliłam sobie, że wyjadę w podróż dookoła świata. Roczną, samotną, z plecakiem i ukulele. Czy się bałam? Jasne… Tydzień przed lotem do Indii stwierdziłam, że zamykam blog i uciekam od tego wszystkiego. W głowie kłębiły się pytania… Co jak nie spełnię własnych oczekiwań? I co gorsze – co jak nie spełnię cudzych oczekiwań? Waszych, przyjaciół, szefa, przed którym chwilę wcześniej złożyłam wypowiedzenie? Do tego doszły obawy związane z moim bezpieczeństwem. Bałam się, że sobie nie poradzę. Że ktoś wyrzuci mnie z autobusu w środku nocy i zostanę sama jak palec. Że ktoś zechce mnie skrzywdzić lub oszukać. Nic takiego nie miało miejsca. Wiecie co czułam, gdy po 17-miesiącach tułaczki samolot z Chin wylądował w Krakowie? Cholerną satysfakcję. Zrobiłam coś, o czym marzyłam przez wiele lat. Nie ma lepszego uczucia. Endorfiny fruwały pod sam sufit.

Strach przed nieznanym, przed porażką i sukcesem (!) to najczęstsze przyczyny unikania zmiany. Kiedy boisz się popełnienia błędu, nie chcesz wyjść na głupka czy osobę niekompetentną ciężko jest ci próbować nowych rzeczy. Obecnie mam w głowie pewien pomysł, który może w jakimś stopniu zmienić moje życie. Czy podejmę się walki? Czy postawię wszystko na jedną kartę i spróbuję spełnić kolejne, większe niż podróż marzenie? Tak, bo satysfakcja z osiągniętego celu, to jedno z najwspanialszych doznań na świecie. A kto nie ryzykuje nie pije szampana :).

 

Historia najnowszego pomysłu firmy SKYN™ jest dowodem na to, że warto podejmować ryzyko. Z materiałów SKYN™, a dokładnie z poliizoprenu – z tego samego materiału, z którego robione są prezerwatywy (!) – stworzono innowacyjny strój sportowy. Po kilku próbach eksperyment odniósł sukces, w wyniku którego powstał prototyp kostiumu sportowego – SKYNFEEL™ APPAREL. Firma przełamała wszelkie schematy i wyszła poza pierwotny zakres działalności. Obejrzyj powyższy film, aby sprawdzić jak tego dokonano.

Winston Churchill mawiał: „Odwaga jest słusznie uważana za najważniejszą z cnót, ponieważ od niej zależą wszystkie inne”. Odwaga wymaga postawienia tego pierwszego kroku, bez niego nic się nie wydarzy.

Kawałek życia został włożony w twoje małe, drżące ręce. Co z nim zrobisz? Czy naprawdę chcesz ciągle przeżywać wczorajszy dzień? Zmiana, a właściwie siła do zmian jest w nas samych. Znajdź ją i pozwól sobie poczuć najlepsze emocje. #FeelEverything.

 

5

 likes / 22 Komentarze
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Kamila

    Świetny tekst, oby więcej było w Twoim życiu tych pozytywnych zmian 🙂 A historia powstawania stroju inspiruje do odrzucenia strachu przed innowacyjnością i próbowaniem nowych rzeczy 😉

  • Natalia Bandura

    Trzeba się podnieść i iść dalej. Nie przepadam za zmianami ale nie rezygnuję z nich. Ostatnia przeprowadzka do innego kraju nie do końca wypaliła, ale pozbierałam się i poukładałam sobie życie na nowo.

  • Justyna

    Nadia, a czemu – jeśli mogę zapytać – Twój wyjazd stoi pod znakiem zapytania? Umknął mi jakiś wątek czy zostawiasz to dla siebie?

    • Ignacy

      To samo pytanie ciśnie mi się na usta.

  • Evi

    Wiele osób żyje tak, jakby to życie, tu i teraz to była jakaś jazda testowa, w następnym – tym prawdziwym – to już dadzą z siebie wszystko i zrobią wszystko po swojemu. Tyle, że nie ma drugiego życia (no, chyba że jako ślimak zamierzamy żyć jak człowiek) 🙂 Kto ma zadbać o to, byśmy byli szczęśliwi jak nie my sami?

  • Magda

    „W małym ciele wielki duch! ” Nadia jesteś ogromną inspiracją ! Sprawiasz, że człowiek zaczyna wierzyć, że nie ma rzeczy niemożliwych i że nasze życie zależy od nas samych :). Byłam na Twoim slajdowisku w Krk, pamiętam z jaką nadziją mówiłaś o powrocie do Australii… Tak jak mówisz ” nic nie dzieje się bez przyczyny”. Dobrze, że się nie poddajesz !

  • Pan Kluczyk

    Nadia masz rację, choć trzeba ten strach zobaczyć jeszcze z innej strony. Często myślimy – co powie…mama, brat, kumple, ciotka, szef czy narzeczona…a na 100 osób, 60 osób powie że jesteś nie poważny, bo masz już takie lata że czas myśleć o domu, rodzinie itp. kolejne 45 osób powie że spoko ale czad choć to raczej nie możliwe- tego się nie da zrobić…no i pozostanie może 5 któe przytaknie z uśmiechem – a przecież tylko my czujemy czego chcemy, co nas kręci i o czym marzymy 🙂 a po za tym sam się zastanawiam czy strach jest spowodowany bardziej tym że boimy sie co nas spotka czy tym że stracimy pewną stabilizacje, musimy wyjść z naszego komfortu – koniec poukładania i zaplanowanego świata. Sam po 16 latach w pracy w zawodzie, stabilizacji i posiadaniu wizji klarownej przyszłości rozumie i dostrzegam że tego nie chcę – zarabianie kasy w moim przypadku nie zbiega się z życie, pasją, szczęsciem. Mogę działac dalej bo idzie mi nieźle ale co powiem sobie za kolejne 16 lat ??? Nie koniecznie też chodzi o samą podróż żeby wyjechać i zostawić problemy w Polsce (mam wrażenie że wiele osób tak działa pod wpływem blogów np. takich jak Twój :)))) że podróż rozwiąże sprawy, nie. Zjezdziłęm europe, byłem w Ameryce Pn. i Płd. ale nadal nie znalazłem rozwiązania. Teraz z czasem zrozumiałem że chce poukładać wszystko w Polsce i podjąć wyzwanie…pojechać aby znaleźć nowy sposób, nową drogę a nawet nowy zawód – może w Barcelonie, Nowym Jorku, Melbourn czy Limie. Chcę podjąć ryzyko żeby móc doświadczyc czegoś zupełnie nowego, żeby przekonać się czy to gdzie serce mnie ciągnie to moja droga do szczęścia czy kolejna nie trafiona decyzja 😉 choć mam też świadomość że równie wielkim wyzwaniem i odwagą jest podjęcie decyzji o tym że nie pojade…tylko dźwigne te ciężary które mam tu…

    • Moim zdaniem podróż nie powinna być ucieczką od problemów. Mimo tego zdarza się tak, że i ja wyjeżdżam i rzucam wszystko, bo nie mogę sobie poradzić z pewnymi rzeczami – wolę wyjechać. Natomiast podczas tej „ucieczki” można się dowiedzieć o sobie mnóstwo ciekawych rzeczy. Uświadomiłam sobie czego NIE chcę w życiu robić. Jeden krok na przód :).

  • Kornelia S-p

    Trzymam kciuki! Myślę, że wszystko ma jakieś przyczyny i cel. Może to że musisz odłożyć wyjazd zaowocuje czymś dobrym, a może lepszym.

  • Powodzenia w nowym projekcie – tak jak piszesz, okoliczności są tylko okolicznościami, a człowiek jest aż człowiekiem, klucz do naszego szczęścia znajduje się w naszych rękach i tylko od nas zależy, czy po niego sięgniemy;-).

  • sekulada.com

    Życzę powodzenia, ale jednego chyba nie pojąłem. Wróciłem do tekstu dwa razy i ta reklama prezerwatyw jakoś mi od czapy pasuje do Twojej pięknej historii 🙂

  • Piotr Czyszpak

    Grunt to podjąć ryzyko, bo jak sama napisałaś kto nie ryzykuje nie pije szampana. Szkoda że wielu ludzi boi się podjąć to ryzyko. Choć z własnego doświadczenia wiem że jest ono raczej nie wielkie.

  • Czasem nawet jeżeli chcemy walczyć o marzenia, o nasze pragnienia, czy jak to określiłaś, zwykłe wstanie z łóżka brakuje nam solidnego kopniaka w zadek. Przykre jest, gdy bliscy zamiast nas przywołać do pionu i krzyknąć nam w twarz „żyj, człowieku!”, odpuszczają. Dobrze, że Ty się nie poddajesz i wierzysz w siebie (na co dowodem może być Twoja kilkunastomiesięczna podróż 🙂

  • Mam nadzieje, że te przeszkody, które się pojawiły, szybko znikną i że jednak spełnisz swoje kolejne marzenia! Pozdrawiam!

  • Strasznie szkoda, że nie możesz jechać i musiałaś zmienić plany. Dobrze, że masz takie podejście do życia, to dużo ułatwia w takich sytuacjach.