nz5

Za mną pierwszy dzień miesięcznego roadtripu po Nowej Zelandii. Nie mogłam wybrać lepszego miejsca na rozpoczęcie tej przygody niż Wielkiej Drogi Alpejskiej. Naszym celem była wioska Arthur’s Pass – najwyżej położona miejscowość oraz droga na Wyspie Południowej. Kręta jak diabli, otoczona nagimi skałami, porośniętymi gęstymi lasami zboczami, zachwyca na każdym kilometrze. Przez wielu uznawana jest za najpiękniejszą trasę samochodową na świecie. To prawda – nigdy nie widziałam takiej różnorodności natury jak tu.

Zanim wyruszyłyśmy w drogę zabrałyśmy ze sobą autostopowiczkę z Pensylwanii. Przyleciała do NZ bez planu, bez żadnych rezerwacji i bez pomysłu na to co robić. Zgarnęłyśmy ją więc z lotniska o pierwszej w nocy i pojechałyśmy do naszego hostelu w Christchurch. Nie było w nim miejsca, ale gdy Katie powiedziała recepcjonistce, że w takim razie będzie spała w hamaku gdzieś przy ulicy, ta pozwoliła jej się przespać na kanapie. Następnej nocy nie miała już tyle szczęścia i musiała wybulić 75 dolarów za hotel, bo po raz kolejny hostel był kompletnie zabukowany. W NZ w sezonie trzeba koniecznie rezerwować noclegi! Ja prawie miesiąc przed przylotem miałam już spore problemy ze znalezieniem tanich pokoi.

Kupiłyśmy zapas jedzenia na dwa tygodnie, czapki, szaliki i rękawiczki, i wyruszyłyśmy. Great Alpine Highway (Wielka Droga Alpejska) ciągnąca się przez 231 kilometrów pełna jest niebezpiecznych zakrętów, stromych podjazdów oraz niesamowitych widoków. Mamy nadzieję, że Katie się jakoś specjalnie nie spieszyło, bo zatrzymywałyśmy się dosłownie co chwilę, a trasę z Christchurch do Arthur’s Pass Village pokonałyśmy nie w dwie, a trzy i pół godziny. Ruch uliczny był niewielki, samochody przejeżdżały pojedynczo co kilkanaście minut. Dzięki temu udało się nam ustrzelić takie foty:

nz 1

nz4

Ciężkie jest życie kierowcy. Nigdy nim nie byłam, dzięki czemu mogłam podziwiać widoki z siedzenia pasażera i nie odklejać rąk od aparatu. Tym razem jest inaczej… Magda zostawiła swoje prawo jazdy w Australii, więc nie ma mnie kto zmieniać za kółkiem. Chyba, że autostopowicze 😉 Chociaż dzisiaj złapała nas policja i powiedziała nam, że w razie kontroli wystarczy im zdjęcie dokumentu. Oddam jej kierownicę tylko, gdy będę bardzo zmęczona. Jedzie się dobrze, ale szkoda mi tych widoków…! A wracając do policji… Przekroczyłam prędkość o 10 kilometrów i dostałam mandat w wysokości 30 dolarów. Ups, teraz się będę bardziej pilnować.

police nz

Pierwszą noc na trasie spędziłyśmy w hotelu Bealey Hotel – najładniej położonym hotelu, w jakim kiedykolwiek miałam okazję nocować. Była to jednocześnie najtańsza opcja na terminy w najgorętszym sezonie.

nz6

Z takim widokiem za oknem.

nz7

nz9

Dalej będzie tylko piękniej :). Jedziemy sobie….

car nz

2

 likes / 22 Komentarze
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Ale tam piękne 🙂
    I faktycznie drogi puste.. Zawsze mnie zastanawiało jak w takich miejscach pracuje policja, skoro ruch tam jest niewielki.

    • Czają się w miasteczkach, gdzie nagle ze 100 km/h musisz zwolnić do 50 :).

  • Darek Jedzok

    Niezłe widoczki – i naprawdę przypominają żywcem nasze europejskie Alpy 🙂

  • Pati

    cudownie, cudownie i jeszcze raz wspaniale!!! przezywam razem z Toba kazdy wpis i zdjecie na Twoim blogu. zaczynam zarazac sie marzeniem o Nowej Zelandii. W tym roku udalo mi sie zrealizowac moje najwieksze marzenie o wyprawie do Australii :)) polecialam sama i przez 3 tyg podziwialam to wspaniale miejsce na Ziemii. Super ze dzielisz sie z nami swoimi podrozami i to w jakim stylu. powodzenia w dalszym odkrywaniu Nowej Zelandii i z niecierliwoscia czekam na nowe wpisy.

    • Dzięki wielkie Pati! <3 To cudowne, że poleciałaś do Australii, do tego sama! Nowa Zelandia powinna się pojawić na Twojej liście marzeń… Jest przepiękna 🙂

  • Nowa Zelandia to chyba moje największe marzenie podróżnicze. Będę tam przed trzydziestką na 100% 😀 A mandat też dostałyśmy z przyjaciółką, tylko że w USA, przekroczyłyśmy prędkość o kilka mil, a chyba aż 60 czy 80$ musiałyśmy zapłacić. Dobrze, że w Vegas wygrałyśmy 100 😛 Udanej wyprawy, zdjęcia są bombowe i fajnie, że jedzie z Wami autostopowiczka!

    • Musisz tam koniecznie jechać! Pani policjantka była na tyle miła, że zeszła z 80$ na 30$ :D. Ja w Vegas nic nie wygrałam. Bu…

  • Ola

    Przepięknie. Ja co prawda innymi drogami się poruszałam ale Nowa Zelandia jest chyba wszędzie na takich bezdrożach piękna.

  • Szerokości! Czekam na opowieści przy winie!

  • dobrze, przecieraj nam szlaki, bo w końcu i my tam dojedziemy 😀 także dzięki za zajawkę 😀

  • magda

    wow

  • Ja to bym chyba tam musiała iść pieszo by się nasycić tymi widokami 😉

  • Nie masz pojęcia jak ci zazdroszczę! Nowa Zelandia i Australia to moje marzenie od wielu lat. Będę pilnie śledzić wpisy, szerokości! 🙂

  • Przepiękne widoki. Ach, korzystaj i wrzucaj jak najwięcej zdjęć! 🙂

  • Te widoki są przepiękne! Chcę zdecydowanie więcej zdjęć 🙂

  • Aleksandra Taskin

    Widoki zapierające dech w piersiach. A ten hotel… ja chcę tam mieszkać! 🙂

  • Ania

    a gdzie ten hotel? ze zdjęć? będę w NZ w kwietniu:)

  • Tym postem jeszcze bardziej nas utwierdzasz, że Nową Zelandię trzeba zobaczyć choć raz w życiu, inaczej pozostaje być tylko niespełnionym podróżnikiem 😉

  • Pingback: 5 najlepszych momentów 2015 roku | Nadia vs. the World()

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec