08
Lis-2015

Straszna historia o couchsurfingu w Indiach, której wam nigdy nie opowiedziałam

nadia in india

To był pierwszy tydzień mojej podróży dookoła świata i pierwszy tydzień w Indiach. Żegnałam się z Amerykanką Mer, która wraz ze swoim mężem gościła mnie w Bangalore. To były wspaniałe trzy dni – dzięki nim zaaklimatyzowałam się w tym kraju i uwierzyłam, że dalej dam sobie radę sama. Ale sama nie byłam. Poznany u Mer Ed postanowił pojechać ze mną na południe, by zobaczyć zielone herbaciane wzgórza Munnaru. Cieszyłam się, że będę miała kompana – pomyślałam, że podróżując z kimś będzie bezpieczniej. Ed był 21-letnim punkiem, ważył mniej niż ja, chodził w czarnych ciuchach, malował twarz i co rano układał swoje farbowane na białe włosy. Będąc w jego towarzystwie mogłam na chwilę odpocząć od ciekawskiego wzroku przechodniów – wszystkie oczy skierowane były na niego. Wsiedliśmy do rozklekotanego autobusu i ruszyliśmy na spotkanie z naszym hostem.

Prasin był dobrze zbudowanym mężczyzną po trzydziestce. Na swoim profilu napisał, że jest lekarzem, pracuje w czterech klinikach i mieszka w maleńkiej wiosce oddalonej od turystycznego Munnaru o kilkadziesiąt kilometrów. Nie wiedziałam o nim nic więcej. Odebrał nas z dworca, po czym zawiózł do swojego domu. W progu powitał nas jego współlokator. Przecież Prasin ani raz nie wspomniał, że z kimś mieszka – pomyślałam. Już na wejściu poznaliśmy kilka zasad: nie wychodźcie z domu po zmroku, bo na drogi wychodzą węże, nie rozmawiajcie z sąsiadami, bo są dziwakami i nigdzie się nie oddalajcie.

Przygotowali posiłek, położyli go na stole i kazali nam jeść. Sami nawet nie skosztowali potrawy, wymigiwali się, że nie są głodni, że zjedzą później. Zapaliła mi się czerwona lampka. Jak to nie są głodni?! Przecież cały dzień pomagali schorowanym ludziom. To właściwie co jest na tym talerzu, że nawet tego nie spróbują? W głowie pojawiła się chmura czarnych myśli. Przyjechałam na wioskę zabitą dechami, gdzie domy są porozrzucane co kilkaset metrów, przebywam w mieszkaniu dwóch silnych mężczyzn, a moim obrońcą jest przestraszone chucherko. W pokoju, w którym miałam spać nie było nawet drzwi. Nie pozwolili nam wychodzić, ani rozmawiać z obcymi. Matko, w co ja się wpakowałam.

Pijaństwo i narkotyki

Nastał zmrok. Nasi gospodarze wyciągnęli litrową butelkę wódki i zaczęli pić. Ale nie tak kulturalnie z kieliszka. Wypełniali swoje szklanki do połowy i wychylali je jednym łykiem. Zaczęłam się zastanawiać ile minie czasu zanim przestaną racjonalnie myśleć i coś im odbije. Do tego na stole pojawiły się narkotyki. Ed zaciągnął mnie do pokoju i powiedział, że musimy coś zrobić. Nie możemy tu spać, przecież nie wiadomo jak to się skończy. Dwóch wielkich, pijanych chłopów, pokoje bez drzwi i te nieciekawe uśmiechy. Coś wisiało w powietrzu.

– Może powinniśmy powiedzieć Prasinowi, że czujemy się niekomfortowo i chcemy wracać do miasta – rzuciłam.

– A co, jeśli mu się to nie spodoba? Przecież nie znamy chłopa i nie wiemy jak zareaguje. Zwłaszcza, że już trochę popił. – dodał Ed.

Gdy obmyślaliśmy plan działania do domu wszedł trzeci mężczyzna – największy i najwyższy z nich wszystkich.

– No, w końcu jesteś – krzyknął Prasin. Nadia, Ed, poznajcie mojego współlokatora Amida.

– Cooo? Jak to współlokatora? Kolejnego? Ilu ich jeszcze przyjdzie?!  – wyszeptałam pod nosem.

Zaczęłam się trząść z nerwów, ale musiałam udawać, że wszystko jest w porządku. Uśmiechnęłam się, przywitałam, po czym czmychnęłam do mojego pokoju. Do niewielkiej torebki spakowałam paszport, pieniądze, telefon, ładowarkę i pamiętnik. Ogłosiłam, że codziennie opisuję swoją podróż w dzienniku i chciałabym wyjść na ganek, by w ciszy przelać swoje myśli na papier. Prasin oddelegował jednego z kumpli do dotrzymania mi towarzystwa. Hmm. Ciekawe po co mi towarzystwo. Poprosiłam Amida, żeby zostawił mnie samą. Gdy tylko przekroczył próg domu podniosłam się z krzesła i zaczęłam biec ile sił w nogach. Musiałam znaleźć ludzi i schronienie dla mnie i dla Eda. Na zewnątrz panowała absolutna ciemność. Co chwilę potykałam się o kamienie i konary drzew, ale nie zatrzymywałam się, bo wiedziałam, że prędzej czy później, któryś z nich wyjdzie na ganek sprawdzić co robię, więc muszę szybko działać. Co pomyślą? Co zrobią? Zaczną mnie szukać? Pobiegną za mną? A co będzie z Edem? Co się stanie z naszymi rzeczami?

W poszukiwaniu pomocy

Gdzieś w oddali tliło się światło. Po kilkunastu minutach wyczerpującego biegu dotarłam do domu, z którego dochodził śmiech i odgłosy rozmów. Gdy miałam pukać do drzwi zauważyłam podjeżdżające pod dom auto. Serce stanęło mi w gardle. Bałam się, że Prasin pojechał za mną. Wyostrzyłam wzrok i zauważyłam dzieci na tylnym siedzeniu. Podbiegłam do samochodu i zaczęłam stukać w szybę. Zaniepokojeni rodzice niechętnie otworzyli drzwi,  krzyczeli coś w swoim języku i wymachiwali rękami. Wskazali na 12-letnią córkę, tak jakby chcieli mi wytłumaczyć, że dziewczynka mówi po angielsku. Wyjaśniłam jej dlaczego się tu znalazłam i poprosiłam o pomoc. Uderzałam dłonią o szyję, by pokazać rodzicom, że mężczyźni, o których mówię piją alkohol, ale chyba mnie nie zrozumieli. Jak się później okazało w Indiach przykłada się kciuka do ust.

Zaprosili mnie do środka, gdzie zebrała się kilkupokoleniowa rodzina. Jakieś piętnaście osób stało w kuchni i patrzyło na mnie, jak na przybysza nie z tej ziemi. Ojciec zawzięcie dyskutował z matką i gdy już myślałam, że zaraz każą mi wyjść, 12-letnia dziewczynka kucnęła przede mną i powiedziała, że chcieliby, abym została u nich na noc. Wszystko działo się tak szybko. Do oczu napłynęły mi łzy.

Poczęstowali mnie gorącą herbatą i dziesięć razy pytali czy przypadkiem nie jestem głodna. Ojciec postanowił, że pójdzie do Prasina i odbierze od niego moje rzeczy. Wrócili razem. Mój host zaczął się awanturować i powiedział, że nie mogę zostać u tych ludzi i że nie powinnam im sprawiać kłopotu. Zaproponował, że zawiezie mnie (pijany) do najbliższego miasta, gdzie znajdę sobie hotel. Ostatecznie do hotelu zawiózł mnie ojciec dziewczynki, chociaż prosił, a wręcz błagał, żebym u nich została. Naprawdę chcieli mi pomóc. Ale ja nie byłam tam sama. Co z Edem? Przecież nie mogłam go tak zostawić. Pojechaliśmy do miasta w piątkę. Ja, Ed, dziewczynka, ojciec i host. Przed pożegnaniem Prasin poprosił mnie, bym wytłumaczyła rodzinie, że on nic mi nie zrobił, a przede wszystkim, że mnie nie dotykał, bo jeśli oni tak myślą, to on nie będzie miał życia we wiosce. Ludzie go zlinczują. Oczywiście to zrobiłam. Na końcu Prasin przeprosił mnie za zaistniałą sytuację i wrócił do samochodu. Podziękowałam jeszcze tej kochanej kruszynce, wyrozumiałemu ojcu i udałam się do swojego nowego pokoju.

Dlaczego teraz?

Nie pisałam o tym, bo za nic w świecie nie chciałam martwić moich bliskich. Zaraz kazaliby mi wracać. Poza tym wstydziłam się, że naraziłam siebie na niebezpieczeństwo w tak głupi sposób. Ale lepiej się wstydzić, napisać o tym doświadczeniu i mieć nadzieję, że nikt nie popełni takiego błędu, niż siedzieć cicho. Niech ten tekst będzie przestrogą.

Być może zastanawialiście się dlatego podczas mojej podróży dookoła świata nie nocowałam u ludzi z CS (oprócz tych Indii oczywiście).  Teraz już wiecie. Sypiam tylko u dziewczyn odkąd w Nowym Jorku host wyrzucił mnie i dwie koleżanki z mieszkania w środku nocy. Właśnie dlatego, że był pijany i coś mu odbiło. Tym razem postanowiłam zrobić wyjątek i wysłać prośbę o nocleg do mężczyzny (tak na marginesie była to jedyna osoba przyjmująca gości w tej okolicy). Stwierdziłam, że jest ze mną Ed, który jest przecież chłopakiem, więc nic złego się nie stanie. I nie stało się. Ale mogło. Do tej pory zastanawiam się, jakie ci lekarze mieli zamiary. Być może chcieli lekko poimprezować, a ja dopisałam sobie całą resztę? Tak czy inaczej nigdy nie będziemy do końca pewni, co nas spotka w domu kompletnie obcej osoby. Nie zrezygnuję z couchsurfingu, bo to właśnie przez ten portal poznałam Lidię z Penang, o której przeczytacie tutaj, Anga, dzięki któremu zagrałam koncert dla pacjentów malezyjskiego szpitala czy Alexa, z których objechałam Teksas, Chorwację i Słowenię. Na pewno stałam się ostrożniejsza i już nigdy nie dopuszczę do takiej sytuacji. Głupota nie boli, ale na szczęście człowiek się uczy przez całe życie.

Jeśli przebrnęliście do końca, to opowiedzcie mi jakie są wasze doświadczenia z Couchsurfingiem? Jakieś straszne, nieciekawe historie?

5

 likes / 69 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Bartosz Wudniak

    My mieliśmy póki co same pozytywne i neutralne doświadczenia, szkoda, że miałaś takiego pecha… słyszy się oczywiście od czasu do czasu o jakichś złych rzeczach, ale ani ja, ani moi znajomi nigdy ich nie doświadczyli… Ja właśnie zabieram się za szukanie hosta w Panamie 😉

  • Dlatego szczerze podziwiam wszystkie kobiety podróżujące solo… Sam miałem wielkie opory będąc facetem prawie 2 metrowym, a kobiety… Dobrze, że takie sytuacje to tylko wyjątkami od reguły

  • Ola Rabowska

    Ja niestety też miałam nieprzyjemną sytuację i to wcale nie tak daleko, bo w Barcelonie i było to moje pierwsze spotkanie z CS. Koleś był przedziwnym typem, który już w pierwszych zdaniach na żywo stwierdził, że wszystkie couchsurferki, które u niego spały, spały też z nim. Nie ukrywał złości, że nie jesteśmy z przyjaciółką zainteresowane przygodnym seksem. Czerwona lampka nam się nie zapaliła zawczasu kiedy czytałyśmy komentarze – wszystkie pozytywne, wszystkie od kobiet, w tym także i Polek.
    W szczegóły nie warto wchodzić, bo nic nam się nie stało, nie mniej jednak od tamtej pory nigdy nie spałam juz u hosta płci męskiej.

    • Qba

      Skoro wiedziałaś do kogo jedziesz, to chyba nie powinnaś być zaskoczona.

      http://www.wprost.pl/ar/445946/Sexsurfing-po-polsku/

      • Ola Rabowska

        Było to co najmniej dwa lata przed tym artykułem.
        Być może byłam młodą, naiwną nowicjuszką, ale na pewno z referencji nie wynikało nic, co w moim mniemaniu wskazywałoby na jego niecne zamiary, więc jednoznaczne stwierdzenie, że „nie powinnam być zaskoczona” jest trochę nie na miejscu.

        • Same pozytywne komentarze… Skądś to znam. Pamiętam jak kiedyś szukałam hosta w USA, też byłam nowicjuszką, ale przed noclegiem postanowiłam napisać do dziewczyn, które zostawiły mu referencje (same pozytywne). Kilka z nich odpisało mi, żebym uważała, bo rzucał jakimiś dwuznacznymi tekstami, podrywał je itp. Powiedziały, żebym zaznaczyła na wstępie, że mam chłopaka, bo to powinno pomóc. No ale wszystkie wystawiły mu pozytywy… I nic nie wspomniały o tym, że się do nich kleił.

          • Qba

            Zapewnie nic złego w tym nie widziały, wręcz były zachwycone

          • Ola Rabowska

            Teraz już nie popełniłabym takiego błędu, ale cóż lekko się sparzyłam 😉
            Jak się wierzy w dobro ludzi to potem się dostaje po dupie.
            Niby nic się nie stało, ale niesmak pozostał.

        • Qba

          No wychodzi, że byłaś wtedy naiwną i niewinną dziewczyną.

          https://pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_seksualna

  • Wiola Starczewska

    Ja też na CS już widziałam chyba wszystko. Ostatnio już nawet nie ufam tym ludziom, podchodzę z dużym dystansem i przede wszystkim zapisuję sobie namiary na hostel. Nie traktuję już CS jako jedynej formy noclegu.

  • Monika

    Wow, faktycznie przerażające… Też podróżowałam sama w Indiach i mój najlepszy CS to właśnie tam, gdzie mój host zebrał grupę 20 znajomych i zrobiliśmy imprezę na plaży, zaangażował cała masę ludzi w przyjęcie mnie, pokazywanie okolicy, imprezowanie. A jechałam do niego sama i to nocą. Na dodatek nie ja wysłałam prośbę do niego – sam mnie zaprosił jak przeczytał moje pytanie na forum. Też byłam podejrzliwa, a jesteśmy przyjaciółmi do dziś… Także wiadomo, że wszystko może się zdarzyć, ale CS + Indie nie zawsze musi oznaczać strachu. Niemniej jednaj dobrze, że uciekłaś – nigdy nie wiadomo… Powodzenia! 🙂

    • Qba

      Szczerze, nie wiem co w tym przerażającego, ot imprezka z alkoholem i narkotykami.

      U nas w Polsce przecież jest podobnie, bo na domówkach pełno wódki i dopalaczy.

    • Wow, sama, w nocy, zaproszona przez niego. Odważna z Ciebie babka! 🙂 fajnie, że Cię tak ugościł. Miał jakieś referencje?

      • Monika

        Miał chyba trzy, ale byłam jakoś dziwnie przekonana, że wszystko będzie ok. I było! W sumie intuicja w przypadku CS ma ogromne znaczenie, bo tak naprawdę nawet 100 referencji nie daje pewności. Tobie życzę już samych świetnych ludzi na drodze! 🙂

  • Dobrze, że nic się nie stało! My do tej pory chyba tylko 8 razy korzystaliśmy z CS, i zawsze wszystko było super. Ale zdaję sobie sprawę, że to nie jest w 100% bezpieczne. A raz dwie noce spędziliśmy u wspaniałej 70latki! 🙂

  • Wow, niezła historia, naprawdę groźna. Kilka razy byłam w Indiach, dlatego potrafię sobie wyobrazić, jak to mogło wyglądać. miałaś sporo szczęścia, ze trafiłaś na tą 2 rodzinę i że chcieli Cię wysłuchać. W Indiach nigdy nie zdecydowałabym się na CS – A) Bo wiem jak tam jest i B) bo hotele są bardzo, bardzo tanie. Pozdrawiam i życzę, by takie historie już Ci się nie przydarzały 🙂

  • Ja nie mam doświadczenia z CS, ale podziwiam, że zachowałaś zimą krew i podjęłaś właściwe kroki:)

  • Zuza Prusińska

    Doświadczenie rzeczywiście z kategorii tych „uczymy się na własnych błędach”. Nieprzyjemność miałam raz, kiedy przyjęłam Estończyka do swojego mieszkania. Ale to polegało wyłącznie na tym, że po pokoju (mam kawalerkę) walały mi się wszędzie jego brudne, śmierdzące skarpety, wracał o przedziwnych porach do domu i nie mógł zrozumieć, czemu nie mówimy w Polsce po rosyjsku 😉

    • Haha, może to był ten sam, który zatrzymał się u mnie? Te śmierdzące skarpety walały się po całym pokoju. Potem zostawił swój bałaganik u mnie na parę dni i poszedł w góry, w których prawie zginął. Z tego co opowiadał.

      • Zuza Prusińska

        Haha, no bardzo możliwe, bo mój też był tragicznym nieogarem. Zgubił się idąc z Placu Zbawiciela na Stare Miasto, gdzie mieszkam – mając mapę tradycyjną i w telefonie 😀 Czekałam na niego do 6 rano, z sercem na ramieniu, bo jeszcze telefonu nie odbierał.

  • Michi

    Ja miałem gorszą sytuację bo pomimo że byłem z kolegą to koleś wyciągną już swoją kuśke i się masturbował, historii chyba niegdy nie zapomnę, dodam tylko że nas odurzył niby maryśką ( to było w Niemczech ! ), nie polecam nikomu niczego brać do zarzywania od nieznajomych
    POzdr 😉

  • Szabel

    Ja z kolei mam z CouchSurfingiem same dobra doświadczenia. Przebyłem w sumie w taki sposób prawie całe Bałkany i muszę powiedzieć, że nigdy nic złego się nie stało. W sumie na Bałkanach kilka lat temu nie trzeba był być CS-owcem, ludzie sami zapraszali do domu 🙂

    Ale słyszałem o kilku historiach, które mogły skończyć się niebyt miło. Dlatego staram się spotykać z ludźmi z CS, którzy użytkownikami serwisu są od wielu, wielu lat, i są sprawdzeni przez innych.

    Pozdrawiam

  • Panda

    U mnie moze nie bylo tak strasznie, raz we Wroclawiu bylam z przyjaciolka u hosta, ktory nalegal zebym usiadla mu na kolanach, a kiedy odmowilam po raz setny, zaczal mi tlumaczyc, ze jak bede starsza to nie bede sie tak spinala i przespanie sie z jakims kolesiem wcale nie bedzie takie dziwne nawet jesli bede miala swojego chlopaka (zaznaczylam mu ze mam chlopaka co mu nie przeszkodzilo w namawianiu na siadanie na jego kolanach). Skonczylo sie oczywiscie tylko na glupich historiach z jego strony. Za to w Wiedniu natrafilysmy na 3 mega inteligentnych i przyjaznych hostow studentow. Na lepszych nie dalo sie trafic, a przeciez trzech studentow w obcym kraju brzmi bardziej niebezpiecznie niz jeden student w rodzinnym kraju

  • Aleksandra Pawlukiewicz

    Cieszę się, ze ta przygoda skończyła się pozytywnie 🙂
    Zawsze wszystko było dobrze z moimi przygodami na CS, choć nie było ich wiele. W przyszłym tygodniu planuję nocleg u chłopaka z CS…. Przyznam, ze Twoja opowieść mnie przeraziła, bo jego profil jest zupełnie pusty, jest na CS od tego roku i sam zaproponował nocleg. Początkowo miałam zatrzymać się tam z koleżanką. Kiedy ona zmieniła plany, chciałam poszukać hostelu, a po kilku godzinach trafiłam na Twój wpis, to chyba znak, nie ma co ryzykować.

    • Nie ryzykuj, zwłaszcza, że ma pusty profil. Może znajdziesz jakąś kobietkę, albo kogoś z referencjami? Gdzie się wybierasz?

      • Aleksandra Pawlukiewicz

        Jadę do Luksemburga. Nie znalazłam nikogo innego w tym terminie, a zdecydowałam, że jadę, więc dla spokoju własnego znajdę hostel 🙂

  • El Buscador

    Jesteś trzeźwo myślącą osobą i podjęłaś właściwe kroki. W dodatku w porę. Myślę, że jest wiele osób (w tym ja) które przeciągałyby sprawę, myśląc, że wygłupią się w ten sposób lub że wyobrażają sobie niewiadomo co, a przecież nic złego się nie dzieje. Wiesz, to inna kultura, łatwo byłoby pomyśleć, że to po prostu ich zwykły sposób spędzania czasu 🙂 Gratuluję zaufania swojej intuicji. Ja nigdy nie byłam w podobnej sytuacji, raczej odwrotnie – mieszkanie u kompletnie obcych osób zawsze odbudowywało moją wiarę w ludzi. Mam za to jedną ciekawą akcję z autostopem – miałam jakieś 16 lat kiedy próbowałam się w ten sposób dostać do domu ze stajni oddalonej o kilkanaście km od miasta. Szłam wzdłuż drogi machając ręką, kiedy zobaczyłam, że jeden samochód skręcał, ale kierowca mnie zauważył i specjalnie dla mnie zmienił kierunek jazdy. Zrobiło mi się gorąco z nerwów. W samochodzie było 2 młodych kolesi. Odmówiłam im wspólnej podróży, mimo że bardzo mnie do tego namawiali. Nie wyglądali jakoś podejrzanie, raczej ich uprzejmość była dziwna. Toczyli się za mną tak długo, aż w końcu wsiadłam (proszę darować sobie komentarze czemu to zrobiłam, to było po prostu głupie 🙂 Chłopcy byli bardzo mili i kazali mi obiecać, że już nigdy nie będę łapać stopa i wsiadać do samochodu z nieznajomymi. Nalegali, żebym pojechała z nimi, bo nie chcieli, żeby ktoś zrobił mi krzywdę. Odwieźli mnie w pobliże mojego domu i polecili abym bardziej na siebie uważała… 😉

    • Ja sama miałam nieprzyjemną sytuację. Szukałam noclegu, zaoferował się pewien chłopak, że mnie przenocuje. Mieszkanie 2 pokojowe, więc pewna intymność zapewniona, konto zweryfikowane i ok. 90 pozytywnych komentarzy. Czego tu się bać? Zaczęło się podobnie jak w komentarzach, wyszedł po mnie, przygotował tradycyjna ppotrawę na kolację. tylko nikt nie uprzedzil czego oczekuje po kolacji…

      • Qba

        Mi się wydaje oczywiste czego może chcieć facet gdy zabiera kobietę na kolację albo drinka, i to niezależnie czy poznaną w klubie, dyskotece a tym bardziej na Sexsurfingu.

        http://www.wprost.pl/ar/445946/Sexsurfing-po-polsku/

      • Ehhh 🙁

    • Do tej pory nie wiem jakie mieli zamiary, ale tak, posłuchałam intuicji i cieszę się, że nie zwlekałam. Ale miło ze strony tych Twoich chłopaków! Miałam podobną sytuację. Stałam na lotnisku pod Oslo i pytałam kierowców czy wybierają się do centrum miasta. Jeden z nich powiedział, że niestety jedzie do jakiegoś małego miasteczka, po czym zrobił kółko wokół parkingu i wrócił do mnie. Stwierdził, że w sumie może mnie zawieźć. Czyli zrobić jakieś 60 km tylko dla mnie… Też byłam pocykana, ale okazało się, że gościu miał i tak jechać do Oslo w tym tygodniu coś załatwić, więc stwierdził, że zrobi to dzisiaj i mi pomoże. Uff!

  • IMHO, klucz jest w uważnym czytaniu profili na CS i sprawdzaniu referencji wystawionych danej osobie. Brzmi jak banał, ale wiele osób to bagatelizuje i wysyła zapytanie o nocleg na siłę. Problemy pojawiają się, gdy za wszelką cenę szuka się hosta, bo chcemy zaoszczędzić, albo nie ma innej opcji… Żeby była jasność, to nie zarzut w Twoją stronę Nadia.
    Sytuacja, którą tutaj opisałaś jest abstrakcyjna, ale trudno wyrokować, w którą stronę by się rozwinęła, natomiast dobrze, że wytłumaczyłaś indyjskiej rodzinie, że ten koleś Ci nic nie zrobił, bo zupełnie nieświadomie jego życie zamieniłabyś się w lokalny koszmar… tym bardziej, że ostatnio temat gwałtów na turystkach w Indiach jest bardzo medialny.
    I pytanie najważniejsze? Czy wystawiliście sobie referencje? Pisałaś coś o tym zdarzeniu na CSie?
    System weryfikacji na cS został bardzo fajnie wymyślony jednak problemy zaczęły się pojawiać w momencie, gdy dotarł on do mainstream’a i pojawiło się logowanie przez FB. Sam zacząłem dostawać prośby od fejsbukowych znajomych do akceptacji w CS jako znajomi, a to nie tak powinno działać. Tam akceptuje się ludzi, u których spaliśmy lub z którymi podróżowaliśmy i to nie ma powinno mieć nic wspólnego z „fejsowymi znajomościami”. Ostatnio też pojawiły się nowe reguły referencyjne na CS, więc mam wrażenie, że admini zauważyli problem i będę większą wagę przykładać do weryfikacji ludzi.

    • Juki

      Zgadzam się. Sytuacja była abstrakcyjna.
      Do końca nie wiadomo co host miał na myśli, być może nic złego, po prostu przestraszyłaś się.
      Musisz dobrze sprawdzać profile na CS. Warto też mieć namiot, wtedy nie trzeba szukać hosta na siłę i jest bardzo bezpiecznie – możesz rozbić się w bezpiecznym miejscu lub u ludzi w ogrodzie.
      Jeśli już naprawdę nie ma gdzie spać w miesjcu, do którego jedziesz, to szukaj kościoła, plebanii, lub miejsca użytku publicznego i poproś o nocleg. Ostatecznie możesz do kogoś zapukać i poprosić i nocleg ale to już naprawdę ostateczność.
      W podróży zdarzają się różne doświadczenia. Jeden gość ze stopa dobierał się kiedyś do mnie dość natarczywie. Nie można pokazywać strachu, bo to może natręta mocno podkręcić. Zaczęłam go odkładać i głośno krzyczeć. Na szczęście w pobliżu byli ludzie, więc przestraszył się. Różnie może być.
      Musisz być bardzo ostrożna ale nie bać się. Bądź mądra, myśl co robisz.

      Nie do końca jest fajne, że Twój host mógł przez Ciebie mieć poważne problemu. Mogłabys mu nieświadomie zrobić duża krzywdę.

      Koniec końców ważne, że nic się nie stało i oby takich sytuacji było mniej.

      • Dzięki za wasze opinie Andrzej i Juki. Niestety przed długi czas nie wiedziałam co mam o tym zdarzeniu myśleć. Nie potrafiłam stwierdzić, czy host zrobił coś złego i miał złe zamiary wobec nas, czy zachowałam się jak rozhisteryzowana nastolatka. Wówczas zaufałam intuicji. Pewna sytuacja spowodowała, że postanowiłam napisać o tym co się stało właśnie teraz. Nie było to nic o takiej skali, ale napisałam na grupie Brisbane, czy ktoś chciałby iść na kawę w ciągu dnia, bo nie mam co robić. Dostałam dziesiątki odpowiedzi, od samych gości i niektóre dość dziwne. Podoba mi się zmiana dot. wystawiania referencji. A zwłaszcza to, że nie zobaczysz co o Tobie napisał gość, dopóki sam nie napiszesz swojej opinii. Jestem już ostrożniejsza, śpię u dziewczyn i pytam o warunki noclegu.

        • Kurcze, my z Couchsurfingu korzystamy bardzo, bardzo często (i jako goście i jako gospodarze), ale ze strasznych i nieciekawych historii mamy całe szczęście tylko dom ze stadami karaluchów (przy czym było o tym w referencjach, a my nie ogarnęliśmy) i parę nastolatków, która leżąc tuż obok nas grzała się całą noc bez przerwy. Może mamy szczęście, a może to dlatego, że jeździmy we dwoje (teraz we troje). Sama nie wiem. Couchsurfing zmienił moje życie i ogromnie mnie smuci, że zdarzają się też takie niejasne (a czasem nawet jasne!) sytuacje. Zgadzam się z Andrzejem – profil+referencje to podstawa. Doświadczenie przekonało mnie, że w takich sytuacjach zawsze należy kierować się intuicją. Nie warto ryzykować. Powodzenia! 🙂

  • Eva Podolska

    Mój pierwszy couchsurfer, Anglik. Miał do mnie zadzwonić, kiedy już będzie na dworcu około 19-stej. Już wcześniej uprzedził mnie, że jego telefon nie będzie działał za granicą, więc nie było żadnej możliwości skontaktowania się z nim. Zadzwonił dopiero około pierwszej rano, w panice, że starał się znaleźć jakiś samolot lub pociąg powrotny do Anglii, bo zapomniał leków i nie wie jak się będzie bez nich czuł, bo to pierwszy raz. Wraz z przyjaciółmi, z którymi dzieliłam mieszkanie, wyjechaliśmy po chłopaka i zawieźliśmy go do szpitala. Tyle że w szpitalu powiedziano nam, że po takie leki trzeba pojechać na dyżur… do szpitala psychiatrycznego. 3 godziny w poczekalni rodem z filmu Gothica….Chłopak dostał leki i wrócił z nami do domu. Następnego dnia, w ogóle nie potrafił się cieszyć z tych wszystkich pięknych miejsc, które chcieliśmy jemu pokazać, bo fakt że poprzedniego dnia przyjął leki z dużym opóźnieniem, wywołał u niego jakiś tam stan depresyjny. 🙁

  • Paulina

    Na 30 sytuacji (zawsze nocuję u facetów, jakoś tak tylko oni odpisują, że mogą…) miałam 29 cudownych hostów, bardzo pomocnych, nie przekraczali wiadomych granic i nie martwiłam się o swoje życie. 1 sytuacja była beznadziejna i też „głupota nie boli”, bo miałam złe przeczucia żeby tam nie jechać – do Egipcjanina mieszkającego w Londynie. KOSZMAR… upił się, ujarał, i zrobił się agresywny…

  • ja póki co miałam same dobre doświadczenia z CS, a trochę ich było. no, może poza jednym przypadkiem, kiedy jedna z naszych hostów totalnie nas olewała przez cały pobyt, ale poza tym wszystko było ok. a Twoja historia rzeczywiście nie była ciekawa, ja to bym w ogóle uważała na nocowanie u kogoś poza miastem, bo trudniej wtedy szukać pomocy w takich sytuacjach.

  • Gabriela Ligęza

    Jak na razie mam same pozytywne doświadczenia. Może dlatego, że nocowałam u ludzi w Europie i Ameryce Północnej. Dziękuję za post. Za rok sama wyruszam w podróż, więc na pewno będę miała Twój post na uwadze 🙂

  • Niestety bywa różnie. Ja na szczęście jeszcze nie miałam niebezpiecznej akcji z CS, ale moja przyjaciółka miała 🙁 Kończyło się rzeczami wyrzuconymi na ulicę, policją i masą zawiłości. I też słyszałam wiele innych nieciekawych historii z CS – od kobiet. Tak jak napisała Paulina – zazwyczaj odpisują sami faceci, to też trochę smutne, ale ta reguła się sprawdza i u mnie, bo raz jedyny miałam hosta-kobietę. Niektórzy niestety ten portal traktują jak ogłoszenia matrymonialne (i nie tylko). Na znalezienie zaufanego hosta składa się wiele elementów – profil, foty. Ale warto poczytać przede wszystkim referencje. Raz dzięki temu uniknęłyśmy nieciekawej sytuacji 😉

  • Cieszę się strasznie, że wyszłaś z tego bez szwanku, jedynie z naciągniętymi nerwami. Couchsurfing niestety ma to do siebie – skupia wiele przeciwności. Z jednej strony możesz poznać niesamowitych ludzi, z drugiej – wkopać się w najgorszą przygodę w swoim życiu. Kiedy pierwszy raz (i póki co ostatni) korzystałam z serweru, wybrałam opcję jak najbardziej bezpieczną – 19-21 letnie studentki.
    Btw. ogromnie nie inspirujesz, chyba zostanę tu na dłużej 🙂

  • Nie brzmi to ciekawie.. ale moim zdanie bardzo dobrze zrobiłaś. Lepiej dmuchać na zimne.. Dobrze, że nic poważnego się nie stało.

    Nigdy nie miałam okazji używać CS może to i lepiej. Nie jestem pewna też jak ten portal działa, czy są jakieś komentarze i opinie o miejscach gdzie moża się zatrzymać..

    Ostatnio przekonałam się bardzo do AirBnB.. bardzo podoba mi się fakt, że można właśnie podzielić się swoją opinią o właścicielu mieszkania oraz warunkami tam panującymi. Może warto tego spróbować??

    • Janek Steifer

      „Ostatnio przekonałam się bardzo do AirBnB.. bardzo podoba mi się fakt, że można właśnie podzielić się swoją opinią o właścicielu mieszkania oraz warunkami tam panującymi. Może warto tego spróbować??”

      Czym to sie rozni od opinii wystawianych na CS?

      • Tak jak pisałam nie jestem pewna jak działa CS więc w tym CI nie pomogę.

        • Qba

          Mniej więcej tak: http://www.wprost.pl/ar/445946/Sexsurfing-po-polsku/

    • Tak, korzystam czasem z AirBnb. Są jeszcze ludzie na couchsurfingu, którzy założyli profil z tego samego powodu co ja. I będę ich szukać 🙂

  • Matko dziewczyno! Szczęście, że tak to się skończyło. Podziwiam za odwagę w dalszym podróżowaniu! 🙂

  • Darek Jedzok

    Matko jedyna… Dobrze, że zareagowałaś i wszystko skończyło się happy endem! My już jakiś czas temu zrezygnowaliśmy z CSa (tylko czasem przyjmujemy starannie wybranych gości). Społeczność straciła pierwotnego ducha, zmieniła się w portal randkowy.

  • Ojjj, dobrze wiem, co czujesz. Też spotkała nas niemiła historia z CS – w dodatku również w Indiach! Napędziła nam ogromnego stracha; w jednej chwili mogliśmy stracić wszystkie nasze kosztowności. I to już na początku podróży!

    Super, że zachowałaś zimną krew, któż to wie, co mogło się wydarzyć później… I bardzo dobrze, że wszystko opisałaś – ku przestrodze. Oby jak najwięcej ludzi zobaczyło ten wpis. W końcu podróżowanie to nie tylko piękne zachody słońca i rurki z kremem – to też niebezpieczne sytuacje i podejmowanie ważnych decyzji, które mogą zaważyć o Twoim dalszym losie!

    A nasz mały indyjski dramat streścił mój luby na naszym blogu: http://dwarazyziemia.pl/index.php/holi-niezbyt-rozowe-czyli-co-nas-spotkalo-w-jaipurze/

    • Ok, zaraz wchodzę i czytam. Warto dzielić się takimi historiami. Ktoś następnym razem nie popełni takiego błędu.

  • Qba

    Z drugiej strony na CS jest wiele kobiet szukających przygody, wiec nie wiem skąd to zaskoczenie.

    http://www.wprost.pl/ar/445946/Sexsurfing-po-polsku/

  • Historia tak przerażająca, że aż trudno uwierzyć! Jeśli opiszę możliwości noclegowe CS w mojej okolicy to z pewnością podlinkuję z informacją, że warto mieć na uwadze takie historie ;).

    • Qba

      Jeśli tą historię uważasz za przerażającą to jeszcze jesteś naiwny i nie masz zielonego pojęcia o życiu.

  • Oli

    Ja miałem w moim skromnym podróżniczym żywocie trochę doświadczeń „kiepskich” z CS. Ludzie zapraszali, potem odwoływali nagle tuż przed, niby nocowali, ale niemal ich nie widziałem (tak miałem w Mińsku, gdzie spałem na poddaszu, host zaznaczył miejsca, gdzie mam nie chodzić, bo może zarwać się podłoga). Jakoś czegoś innego od tej społeczności oczekuję, więc przestałem w ogóle korzystać. Mam profil, może kiedyś wrócę. Ważniejsze niż sama istota CS, która ma wady i zalety wszystkim użytkownikom znane, jest kwestia bezpieczeństwa w podróży w ogóle. Zdarzyło mi się być napadniętym, okradzionym, atakowanym. Ale zdarzyło się też samemu projektować w głowie czarne scenariusze, w sytuacjach, które były (jak się okazało) bezpieczne. I co nam, podróżującym zostaje? Intuicja właśnie. Pamiętam taką sytuację z Rumunii. Wysiadłem z moją dziewczyną ze stopa gdzieś przy drodze, po ciemku, około 23. Przyplątał się jakiś facet i zaczął iść z nami. W ogóle nie rozumieliśmy co mówi. Uciekaliśmy przed nim, a on jak w filmach, ciągle był krok za nami, aż wreszcie przeciął nam drogę. I (nie wiem w sumie dlaczego) poszliśmy z nim. Zaprosił nas do swojej przyczepy gdzieś na budowie, pokazał miejsce na namiot. I jeszcze zabrał mnie do swojej rodzinnej wsi nieopodal, gdzie kupił nam jedzenie i coś do picia. Po drodze, w mieszkaniu wyjął pistolet i zaczął nim machać, ale chyba tylko po to, aby pokazać, że jesteśmy bezpieczni. Rano zaczął łapać nam stopa dalej. Po prostu był uczynny. Ale problem z komunikacją, późna pora, zmęczenie oraz ogólny klimat sytuacji doprowadziły do tego, że przez cały czas trzymałem w pięści zapalniczkę, aby ręka była cięższa „w razie czego”.

    Cieszę się, że nic Ci się nie stało i pozdrawiam.

  • Nadia! Totalna abstrakcja! Bardzo się cieszę, że nie wpadłaś w panikę i nie przestałaś lognicznie myśleć. Nie ważne czy coś by się stało, gdybyś została, czy skończyło by sie tylko na nieprzyjemnej sytuacji, trzeba było stamtąd wiać. Dlaczego? Bo koszt nie podjęcia działań, gdyby jednak coś poszło bardzo nie tak, był nieproporcjonalnie duży, by w ogóle rozważać zostanie w tym miejscu. Dzielna dziewczyna!

  • Aleksandra Radzio

    Ojej, przerażająca historia! Szczęście, że dobrze się skończyła. Ja mam na razie tylko jednostronne doświadczenie z couchsurfingiem – jako host 🙂 Gościliśmy dwie pary z Niemiec, oboje wychodziliśmy do pracy kolejnego dnia, więc zostawiliśmy im klucze, zamknęli mieszkanie jak wyjeżdżali i zostawili nam klucze w skrzynce 😉 Pełne zaufanie i było warto! Do tej pory bałam się/wstydziłam/miałam inne powody, żeby wybierać inne noclegowe rozwiązania i jeszcze nie spróbowałam CS’a jako gość, ale mam nadzieję, że kiedyś się uda i że doświadczenia jednak będą tak dobre, jak z hostowania 🙂

  • u.

    Hmmm używam CS od 5 lat. Na początku było super. Same pozytywne wrażenia. Najpierw podróżowałam z chłopakiem, potem sama. Fantastyczni ludzie. Możliwość spróbowania domowych potraw, rozmowy do północy, sytuacje otwierające oczy na naszą odrębność i kosmiczna wręcz życzliwość ludzi. Moje ostatnie przygody przypominają jednak bardziej twoją historię. Kiedy jeżdżę sama nie lubię spać w hostelach, anonimowo, z gronem imprezowiczów z US i Australii, którzy właśnie odbywają swój gap year po hajskulu i myślą, że poznają prawdziwy świat, chodząc od jednego irish pubu do drugiego.

    Nie wiem. Ostatnie doświadczenia ostudziły moje zapędy do samotnych podróży. Do hosteli się nie przekonam, na airbnb samej mnie nie stać, a CS od dwóch lat przynosi mi tylko rozczarowanie. Kobiet hostów jest ultra mało i są często zajęte, albo nie odpisują. Mężczyzn naprawdę dobieram uważnie, czytam profile, oglądam zdjęcia, analizuję opinie. Odrzucam wszystkie z shared sleeping space, prefered females i jakimkolwiek tekstem z serii lubię dobrą zabawę i żyję chwilą. Już nawet w wymianie maili informowałam, gwoli pewności, że jestem zajęta i niezainteresowana seksem. Wydaje mi się, że po prostu poszła w świat fama, że CS służy do szukania sobie partnerki/partnera na noc i ludzie rejestrują się tam w takim, a nie innym celu i przez głowe im nie przechodzi, że dziewczyna może po prostu jeździć sama. (co potwierdzałby artykuł z wprost wrzucony pare razy już w komentarzach)

    Z ostatnich doświadczeń w skrócie: próba sprzedaży wycieczki/zmuszenia do kupna szantażem, że nie ma jak wrócić z małej miejscowości wieczorem do miasta, kiedy to się nie udało- branie na litość, że nasza rodzina biedna jest i nie będziemy mieli z czego żyć. (witamy w Maroko) Ucieczka przez okno, kiedy to host nagle, o 4 nad ranem, postanowił wpakować mi się do pokoju, żeby, jak sam tłumaczył sprawdzić „co tam u mnie” w stroju Adama (włochy północne) I wreszcie tekst mojego ostatniego hosta o godzinie 23.00, po ktorymstam tlumaczeniu, ze nie jestem zainteresowana, ze on ma dzisiaj ochote na seks i albo sie godze, albo zebym pakowala rzeczy i spierdalala, to on zadzwoni sobie po kogos innego. (włochy środkowe) Czemu włochy dwa razy? Bo mówię płynnie po włosku, mam mnóstwo przyjaciół i przyjaciółek z tego kraju i w życiu nie sądziłam, że spotka mnie coś takiego, kiedy wielokrotnie włoska gościnność i pomoc ratowała mi tyłek.

    I tak z osoby bryzgającej entuzjazmem i wiarą w ludzi zrobiłam się superpodejrzliwa i nie planuję w najbliższym czasie ruszać się nigdzie sama, chyba, że w odwiedziny do znajomych.

  • Ewa

    Ja nie miałam póki co na szczęście żadnych negatywnych doświadczeń, ale podpisuję się pod słowami Andrzeja – opinie, referencje, zdjęcia. Ale w takiej sytuacji jak Twoja chyba też bym zwiała, bo może nie mieli złych zamiarów, ale nigdy nic nie wiadomo.

  • Korzystam z couchsurfingu bardzo często. W zasadzie podczas każdego wyjazdu. Do tej pory nie miałam nieprzyjemnych sytuacji, wręcz przeciwnie, trafiałam na niezwykle pomocnych ludzi. Z Indii, Nepalu mam same pozytywne wspomnienie, pomijając warunki w jakich przyszło mi mieszkać. Ale to nie ma znaczenia.
    Najważniejsze jest czytać referencje i sprawdzić cały profil, bo jak widzę coraz częściej niestety pojawiają się podejrzane osoby.

    Przerażająca ta Twoja historia ale byłaś bardzo dzielna. Podziwiam Cię
    Dobrze, ze wszystko się tak skończyło.

    Oby jak najmniej takich złych doświadczeń na Twojej drodze
    Powodzenia
    Kasia

  • Iza Kotyła

    Ja miałam kilka słabych przygód, większość związana oczywiście z interpretowaniem CS przez facetów jako okazję do poznania gratisowej damy do towarzystwa. W Nowym Jorku uciekałam od kolesia który nagle w środku nocy znalazł się na moim materacu obejmując mnie ramieniem, w Oslo koleś podczas zwykłej rozmowy o jakichś głupotach nagle spytał zupełnie poważnie czy będę jego dziewczyną i na moje poirytowanie tym pytaniem (bo dobrze wiedział że mam chłopaka i że ogólnie to nie jest cel mojej podróży) stwierdził że się zastanowił i jednak jego współlokatorowi to nie odpowiada że u nich jestem i nie mogę zostać dłużej:D inny z Oslo przez całą moją wizytę łaził w podartych gatkach jako jedynym odzieniu. A na Jamajce prawie wszyscy się spaliliśmy jak trójka radośnie biegających po naszym pokoju przez całą noc dzieci naszego hosta który poszedł na imprezę przewróciła palący się preparat na komary czy coś i tylko dzięki naszemu koledze który nie spał i poczuł dym obudziliśmy się i również uciekliśmy. Inny mój host stwierdził wprost że jest zarejestrowany na CS bo jego znajomy znalazł tam miłość swojego życia i on też chce. Ja kilka razy po prostu nie miałam wyjścia i dlatego lądowałam gdzieś gdzie nie powinnam ale na pewno nigdy więcej nie chcę być u żadnego kolesia sama. Moje najlepsze couchsurfingowe przeżycia są z czasów kiedy jeździłam z koleżanką. Pewnie że też coś się może stać ale zawsze to lepiej w dwie osoby. Ogólnie stosunek złych przygód do dobrych na CS to jakieś 1:4 u mnie ale te złe naprawdę mocno mnie zniechęciły. CS stało się dla wielu osób stroną z ogłoszeniami matrymonialnymi i to jest fakt. Ale wiem że są nadal dobrzy ludzie i będąc z kimś lub sprawdzając referencje bardzo dokładnie nadal będę z tego korzystać:)

  • Dobrze, że wszystko tak się skończyło. Miałam podobną, ale mniej drastyczną, że tak to ujmę sytuację w Stanach, koło parku narodowego Zion. Gość sam nas zaprosił do siebie. Pojechaliśmy, bo byliśmy samochodem w dodatku we czwórkę, w tym 1 chłopak. Okazało się, że około 40-latek mieszka z chorą psychicznie matką, całymi dniami nic nie robi tylko pali zioło i pije. Było dziwnie, baliśmy się, mówił w spowolnionym tempie. Chwilę próbowaliśmy rozmawiać i poszliśmy spać z nożem pod poduszką. Następnego dnia podziękowaliśmy i uciekliśmy, bo mówił, że szykuje dla nas bbq z innymi znajomymi (wyobraziliśmy sobie, że to podstęp). Potem przemyśleliśmy sprawę, wróciliśmy i powiedzieliśmy, że zmieniły się plany. Niestety grilla odwołał, więc tym bardziej było nam głupio. Gość po prostu był dziwakiem i palił za dużo marihuany, ale poza tym czuł się samotny i chciał nam pomóc, nie miał złych intencji. Wystawiłam mu chyba neutralną opinię pisząc coś w stylu, że było ok, ale jest specyficzny.
    I mam też historię z Indonezji z homoseksualistą, ale nie nadaje się na forum… Powiem tylko tyle – jak chłopak pisze na CS, że preferuje nocować facetów to jest to prawie zawsze równoznaczne z tym, że jest gejem, więc nie polecam hetero chłopakom spania u takiej osoby, bo może być bardzo dziwnie 😉

  • Pingback: Co będę robić w Nowej Zelandii i dlaczego wydam tak dużo kasy? Zobacz mój plan podróży | Nadia vs. the World()

  • Magda

    Referencje przede wszystkim.Ja spałam z koleżanką w wielu miejscach zamieszkiwanych przez facetów i za każdym razem było bardzo ciekawie i kulturalnie. Przykro mi że miałaś złe doświadczenia. Uważaj na siebie!

  • Korzystałam z CS na początku ich działalności, jakieś 10 lat temu. Wtedy było naprawdę mało podejrzanych osób i wszyscy byli bardzo pomocni, oprócz hosta w Paryżu z trochę dziwnym poczuciem humoru nie trafiłam na żadną okropną osobę ani sytuację. Ale już jakieś 5 lat temu gdy chciałam się po prostu spotkać na kawę z kimś w obcym mieście dostawałam z 50 propozycji od facetów i no sorry, były bardzo dwuznaczne (widzę w komentarzach że miałaś podobną sytuację). Potem już coraz rzadziej zaczęłam wchodzić na CS bo dosłownie za każdym razem jak logowałam się poza domem moja skrzynka była przepełniona rzeczami typu „drink dziś wieczorem?”, „jeśli nie masz gdzie spać to chętnie cię przyjmę i się jeszcze pobawimy” i inne historie w tym typie, po prostu niesamowite.
    Już nie skorzystam z CS, a jeślibym miała to tylko u ludzi z długą listą referencji i na pewno nie sama. Co najmniej raz w miesiącu czytam na blogach o podobnej sytuacji do Twojej więc no sorry, fajnie się poznaje ludzi, ale wolę hotel.

  • Pingback: 5 najlepszych momentów 2015 roku | Nadia vs. the World()

  • Niesamowita historia, aż miałam ciarki czytając ją! Dobrze, że nie spanikowałaś i w porę znalazłaś wyjście z sytuacji! Ja zawsze korzystałam z CS w parze z mężem, więc takie sytuacje nie mają na szczęście miejsca. Ale pamiętam, że jak szukałam noclegu w San Francisco, to byłam w szoku, ile ‚dziwnych’ ludzi proponuje lokum, określając z góry swoje preferencje seksualne. Tak jak pisali inni poniżej, zawsze czytaj komentarze i zostaw namiary jakiemuś znajomemu, gdzie śpisz danej nocy.
    P.S. Trzymam kciuki za dalsze wyprawy! 🙂

  • michalina

    Korzystam z CS już jakiś czas i zawsze z koleżanką. Miałam parę. Jeden raz agrentyńczyk w walencji który osądził że lepiej ” spać w 3 na materacu bo jest gorąco a nasz ” pokój” jest najchłodniejszy” > dostał w nocy z łokcia po żebrach a potem w twarz. za macanki. spał z boku a chciał w środku. Był kumulacją wszystkiego co może pójsć żle. Zostawił nas na schodach do 4 nad ranem jak wrócił robił mu wyrzuty że nie odpisujemy bo nie mamy internetu. po czym kazał malować mandale na ścianach – my ledwo żywe- nie przyjmował protestu że chcemy iść spać. Chodził przewinęty tylko chustą po pokoju i kazał sobie gotować łącznie z zrobieniem zakupów – bo on jest muzykiem i nie ma na takie rzeczy.
    Był tez amerykański handlarz bronią który mieszkał w Holandi i usunął CS po tym jak byłyśmy tam raz, potem się okazało że nie żartował jak mówił że jest naszym candy daddy >.>
    Raz się zdarzyło że zupełnie żle oceniłyśmy człowieka który był do rany przyłóż bo nie napisał że jest syryjczykiem na CS – w sumie nie ma się czemu dziwić. Wtedy się przydażyła największa gafa, bo nie wyobrażałyśmy sobie że może nam powierzyć jednyne klucze do mieszkania. a my się zgubiłyśmy w mieście i czekał pod własnym domem na nas godzinę. do dziś mam ciarki wstydu na samo wsponienie.
    A raz ja byłam tą złą, bo nie mogłyśmy dojechać do Barcelony i musiłyśmy odwołać nocleg w ostatniej chwili. Uroki autostopu.
    Po za tym Couch Surfing jest cudowny Belgia, francja kontakty do dziś, wspaniali ludzie i cudowne wspomnienia. tak jak sao nocowanie ludzi – często jest na siłe i gdy dowiadujesz się ze nie przyjadą bo to nie miasto a za miastem i daleko mimo że na twoi profilu na każdej możliewj odsłonie jest to zaznaczone zdarzają się ludzie którzy przyjeżdżają i są przeszcześliwi ze to takie urokliwe miejsce <3

    Warto nawet mimo przykrości czy niebezpieczeństw – teraz lepiej sprawdzam profile. 😉

  • kamuu97 _

    Podczas podróży do dokoła świata nie korzystałaś z CS w ogole czy tylko u mężczyzn, bo napisałaś ze u ludzi, a potem ze sypiasz tylko u dziewczyn i że poznałaś tyle osób ?
    PS szacunek za odwage 😉

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec