10
Lut-2014

Spotkanie z Taylor Swift, czyli jak spełniłam swoje marzenie

Club Red

7 lutego 2014 roku spełniło się jedno z moich największych marzeń – osobiście poznałam, przytuliłam i porozmawiałam z Taylor Swift. W 2013 roku pojechałam do 13 miast, by grać jej piosenki na ulicach mając nadzieję, że projekt przybliży mnie do realizacji mojego celu. Oprócz tego nagrania pomogło mi coś zupełnie innego i o tym przeczytacie w dzisiejszym poście. 

waiting for Miss Swift paparazziDo Berlina przyjechałam dwa dni przed koncertem Taylor Swift, po to, by spróbować znaleźć jej hotel lub spotkać ją na ulicy jeszcze przed występem. I tak z samego rana dostałyśmy się (ja i inna wielka fanka TS – Ewa) na lotnisko na kilka minut przed przylotem pierwszego samolotu z Londynu. Wpadłyśmy na mnóstwo paparazzi, na pokładzie oprócz Taylor miał być również George Clooney. Zarówno nasze klisze jak i klisze fotografów pozostały puste.

Brandenburg gate

Śledząc tweety tancerzy TS wywnioskowałyśmy, że artyści będą w Berlinie późnym popołudniem, a wieczorem chętnie przespacerują się pod Bramę Brandenburską. I tak od 16:00-20:30 błąkałyśmy się po okolicy wypatrując w tłumie znajome twarze. Och, jak bardzo się myliłyśmy… Najlepiej na tym wyszedł pobliski Starbucks, w którym kompletnie się spłukałam. Jeszcze przed powrotem do domu postanowiłyśmy uderzyć do 2 największych i najlepszych hoteli w Berlinie – niestety kolejny niewypał.

Ritz hotel Berlin

Do mieszkania couchsurferki dotarłyśmy ok. 22:30, 13 godzin łażenia wyssało z nas całą energię, ale musiałyśmy zrobić coś jeszcze – ubrać się w koncertowe stroje, bo @taylornation13 poprosiło o wysłanie zdjęć swoich przebrań! Miałyśmy nadzieję, że to zwiększy nasze szanse na Club Red. Chwilę później otrzymałam maila od managementu Taylor z prośbą o wskazanie naszych miejsc na koncercie. Oprócz mnie kilka innych dziewczyn dostało taką samą wiadomość, jednak nie wszystkie otrzymały zaproszenie na spotkanie z Taylor.

W końcu nadszedł dzień koncertu! Plan był następujący: walizki zostawiamy w hostelu, naprawiamy stroje, przyklejamy lampki i uderzamy do o2 Areny przynajmniej trzy godziny przed otwarciem główych drzwi. I tak to jest z planowaniem, my tak a życie na wspak. Około 11:00 Taylor wrzuciła tweeta z informacją, że za chwilę wsiądzie do samolotu do Berlina. Nie pozostało nam nic innego jak ze wszystkimi walizkami i torbami pojechać na lotnisko (samolot z Londynu miał przylecieć o 13:00). Na miejscu było jeszcze więcej paparazzi niż dnia poprzedniego, toteż nasza ekscytacja sięgnęła zenitu. Co kilka minut pojawiali się celebryci i aktorzy, którzy przybyli na festiwal Berlinale. Taylor nie przeszła przez szklane drzwi – przyleciała swoim jetem albo wyszła innym wyjściem. Kolejny raz pudło.

paparazzi 1

Musiałyśmy się strasznie spieszyć, żeby zdążyć na występ supportu (już wtedy należy wyróżnić się z piętnastotysięcznego tłumu). Zjadłyśmy trochę nerwów, wracając się przynajmniej cztery razy po elementy naszych przebrań, ale na szczęście zdążyłyśmy przed otwarciem areny. Stojąc w kolejce umilałam czas sobie i innym grając i śpiewając piosenki TS, nagrała nas również niemiecka telewizja (przejdź do 03:19).

Nasze miejsca:

our seats o2 Arena 1

Po wejściu do areny miałyśmy jeden cel – znaleźć mamę Taylor, bo to ona wybiera osoby do Clubu Red. Chodziłyśmy po wszystkich piętrach i trybunach w poszukiwaniu uśmiechniętej blondynki przy kości. Co chwilę byłyśmy zatrzymywane przez innych fanów, którzy chcieli zrobić nam zdjęcia (nasze stroje przykuwały uwagę, co dodało nam otuchy!). Łącznie podbiegło do mnie kilkanaście osób, które powiedziały, że widziały mój projekt 13 miast dla Taylor i życzyły powodzenia – byłam taaka szczęśliwa :)).

me and another TS_fan

Wróciłyśmy na swoje miejsca i po chwili z backstage’u wyłonili się tancerze Taylor! Większość od razu mnie poznała, obejrzeli mój film, jednak nie pokazali go Taylor, z powodu zapisu w kontrakcie, który mówi, że nie mogą jej przekazywać żadnych nagrań, filmów czy prezentów od fanów.

Amanda, Taylor's dancer me Ellie Taeok David Cook!

Najdłużej rozmawiałyśmy z Markiem, który powiedział, że I knew you were trouble to jego ulubiony moment i uwielbia tańczyć do tego kawałka. Dodał, że jest mu strasznie żal Taylor, wiecznie obleganej przez tłumy ludzi, która jednocześnie bardzo dobrze sobie z tym radzi. Zaznaczył, że nigdy nie chciałby być na jej miejscu.

me and Mark and Mason

Zrobiło mi się trochę przykro, patrząc na jej życie z tej perspektywy dziewczyna ma naprawdę ciężko. Nic dziwnego, że wolne dni spędza w łóżku z kotem oglądajac seriale. Muszę tu dodać, że Taylor nigdy na to nie narzekała, cieszy się, że może pisać i nagrywać swoje piosenki oraz występować przed milionami, nawet kosztem swojej prywatności.

before the show 1

W sektorze obok zrobiło się niezłe zamieszanie – od razu wiedziałyśmy o co chodzi. Na hali pojawiła się mama Swift! Złapałyśmy nasze listy i prezenty i podbiegłyśmy do Andrei. Dostanie się do niej było niezłym wyzwaniem, ale udało się! Jak tylko zobaczyła prezent Ewy – papierowo-metalowe Grammy – od razu zapytała gdzie siedzimy i poradziła: “You want me to give you a hint? Don’t you ever sit down!”. Zdążyłam jej napomknąć o moim projekcie i pokazać plakat, wtedy jeszcze raz zapytała o nasze miejsca. Przed rozpoczęciem koncertu mama Taylor zbierała ciekawie przebranych ludzi z wyższych sektorów i w ramach wyróżnienia zapraszała ich do pierwszych rzędów albo na PIT (miejsca stojące pod sceną).

mama Swift picking people

NIE PAMIĘTAM 75% KONCERTU. Doświadczyłam czegoś dziwnego, czułam się jak w transie. Przez ponad trzy godziny ani na chwilę nie opuściłam mojego plakatu. Wyobrażacie sobie jakie to musiały być emocje?! Skakałam, krzyczałam, śpiewałam, płakałam… i większości nie pamiętam. Jak dobrze, że jest youtube.

the lucky one1 the lucky one2 Trouble

Uwielbiam zapamiętywać detale, wypowiedziane słowa, ruchy, miny. W głowie mam tylko migawki. Jednak bardzo dobrze zapamiętałam moment, w którym mój ulubiony gitarzysta Paul Sidoti zauważył na mojej ręce bransoletkę z jego imieniem (którą wcześniej zamówiłam z jego sklepu i kilka razy stweetowałam zdjęcie jak ją noszę), uśmiechnął się i rzucił mi piórko do gitary z grafiką z Tay.

Mean1 Tay with Ed Treacherous nothing safe is worth a drive

Każdy kolejny utwór zmniejszał nasze szanse na Club Red. Skakałam coraz wyżej, śpiewałam coraz głośniej i rozglądałam się czy w pobliżu nie ma mamy Taylor lub kogoś z managementu. Podczas piosenki 22 podbiegłam do linki zabezpieczającej i przybiłam piątkę Taylor, która na barkach dwóch tancerzy przenoszona była na drugą stronę areny.

all to well

Gdy na scenie pojawiły się postacie rodem z Alicji z krainy czarów wiedziałam, że koncert dobiega końca. Jednak nie poddawałam się. Miałam przeczucie, że wybiorą nas podczas ostatniego utworu. Minutę przed zakończeniem przeszła obok nas Andrea, która stanęła na backstage’u i obserwowała bawiących się fanów. Wiedziałam, że teraz muszę dać z siebie wszystko. Wykonałam chyba najbardziej energetyczny i jednocześnie żenujący układ taneczny w historii. Byłam jak w ekstazie. Kilkanaście sekund później podeszła do nas managerka i zapytała:

Ona: Jesteście tu we dwie?
Ja: Tak!
Ona: Chcecie zaproszenie do Clubu Red?!
My: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Zaczęłyśmy skakać, krzyczeć, płakać, przytulać się a potem rzuciłyśmy się na nią i dziękowałyśmy jej dobrą chwilę. Wtedy też zauważyłam roześmianą buzię mamy Taylor, która w oddali obserwowała naszą reakcję. Ostatnie 30 sekund koncertu należało tylko do nas.

Club Red ticket!

Do Clubu Red dostało się około 20 osób na 15 000 obecnych. Większość z nich miała ręcznie robione koszulki, oryginalne przebrania, światełka i kolorowe plakaty. Osoba z obsługi wygłosiła zasady, których mieliśmy się trzymać: w Clubie Red możemy robić tyle zdjęć ile chcemy, ale jak tylko Taylor wejdzie do środka wszyscy muszą odłożyć aparaty i telefony. Każda grupa ma prawo do jednego zdjęcia z Taylor i każdej osobie przysługuje tylko jeden autograf (co prawda Ewa dostała dwa 😉 ). Co ciekawe (i dziwne) nie wolno jej przekazywać prezentów.

Club Red!

Był to bardzo szybki Club Red w porównaniu do innych, dosłownie po 5 minutach Taylor przekroczyła próg czerwonego pokoju. Przywitaliśmy ją okrzykami i brawami i czekałyśmy na swoją kolej. Nie mogłam się na nią napatrzeć. Wyglądała jak porcelanowa laleczka. Miała piękny głos, była bardzo uprzejma i uśmiechnięta. W końcu nadeszła nasza kolej. Taylor rozłożyła ręce i mocno (naprawdę mocno) mnie przytuliła. Od razu opowiedziałam jej o moim projekcie, okazało się, że wcześniej nie widziała mojego filmiku, ale bardzo się ucieszyła i powiedziała, że to, co zrobiłam było naprawdę niesamowite. Dodałyśmy, że wczoraj spędziłyśmy pół dnia na lotnisku mając nadzieję na spotkanie z nią, a ta z uśmiechem odparła, że przyleciała dopiero dzisiaj. Na co my, że dzisiaj też pojechałyśmy na lotnisko, ale niestety nie udało nam się jej zobaczyć, a ona odpowiedziała: no widzicie, jak dobrze, że teraz mamy szansę się poznać! Zapytałam ją jeszcze dlaczego nigdy nie zagrała na żywo Come back be here i The moment I knew (uwielbiam te piosenki) na co odparła: wydawało mi się, że te utwory nie są jakoś szczególnie lubiane (Taylor, please?!). Powiedziałam, że jej fani kochają te piosenki, i że może powinna je zagrać na jej koncertach w Azji. Chciałam ją trochę podejść, gdyż trasa po Azji nie jest jeszcze oficjalnie ogłoszona, ale ta sprytnie wybrnęła mówiąc, że może zaśpiewa je na dwóch ostatnich koncertach w Londynie (gdyby to zrobiła czułabym się szczególnie wyróżniona!). Chciałam ją zapytać o 100 000 innych rzeczy, podejrzewam, że nie wystarczyłoby mi całego dnia, ale wiedziałam, że w kolejce czekają pozostałe grupy i generalnie byłam pod presją czasu. Nadeszła kolej Ewy, która opowiedziała Taylor o swojej historii. Potem już tylko zdjęcie i kolejny przytulak. Na końcu dodałam, że jest naprawdę niezwykłą istotą, a ta oczywiście szczerze podziękowała.

me and Taylor Swift! me and Taylor

W międzyczasie Swifties wpadły na pomysł żeby przed wyjściem Taylor zaśpiewać refren piosenki “Long live”, która została napisana tylko dla nas. Tay była bardzo mile zaskoczona, jeszcze przez kilka sekund nam machała po czym zniknęła za czerwoną kurtyną. Uwierzcie mi, że nie dało się opisać tego krócej. Spełniłam swoje marzenie i jestem szczęśliwa!

Życzę wam tego samego!

Zdjęcia: @DemStory

2

 likes / 40 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

Oh no...This form doesn't exist. Head back to the manage forms page and select a different form.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec