hesitation

Jak podróżować skoro w każdym zakątku świata dzieją się okropne rzeczy? Jak ja – mała, drobna, krucha istotka – mam wygrać pojedynek: Nadia kontra świat? 

Zostały u mnie zdiagnozowane objawy nerwicy. Uczucie niepokoju, ścisk w żołądku, brak apetytu, utrata wagi. I ciągłe zastanawianie się jak to będzie. Co będzie jak się zgubię, ktoś mi coś zrobi, stracę bagaż, zostanę wyrzucona z autobusu w środku nocy na wsi zabitej dechami. I będę sama. Sama jak palec.

Obecnie na świecie dzieje się tyle złego, że aż strach włączyć telewizor. Ja tu pitu, pitu na blogu w cieple z herbatą w dłoni, a po drugiej stronie granicy ludzie w moim wieku szykują się na wojnę. W pracy mojej przyjaciółki (branża odzieżowa), jest Ukrainka, która zabiera podziurawione i poniszczone ubrania i cieszy się, że będzie mogła je wysłać swoim znajomym na front. Ci z kolei są wdzięczni – mają w czym chodzić, a takie podziurawione ciuchy mogą po jakimś czasie wyrzucić, nie trzeba ich prać, zużywać wody i mydła.

I nachodzi mnie taka refleksja. Jak bardzo powinnam być wdzięczna za to, że mam możliwość zarabiać na siebie, podróżować, spełniać swoje marzenia. Mogę tak po prostu skończyć studia, odłożyć kasę i kupić bilet w jedną stronę. Mimo setek odbytych podróży, uczucia, które towarzyszą mi przed największą podróżą mojego życia są zupełne inne. Najpierw była ekscytacja, tak silna, że czasem nie mogłam spać po nocach, potem w okresie przygotowań przyszły dni przemęczenia i znudzenia, a teraz jest strach połączony z niepewnością. Gdy powinie mi się noga nie będę mogła wsiąść w blablacar i za kilka godzin być w domu. Podróżowanie po Europie, a nawet po Stanach to zupełnie inna bajka niż pojedynek solo z całym światem, zwłaszcza, gdy zaczyna się w Indiach.

Ale dalej, tłumaczę sobie, że nie jestem pierwsza, ani ostatnia. Samotna podróż dookoła świata to nie osiągnięcie wybranej garstki osób. TYLU ludzi, w tym wiele samotnych kobiet zjeździło kulę ziemską – dlaczego mnie miałoby się nie udać? Powiem wam szczerze, że miałam taki moment, w którym chciałam rzucić to wszystko, zakopać się pod ziemię i nie wychodzić z mojej norki. Zapomnieć o wyjeździe, blogu, o was, o swoich marzeniach. ALE przecież jedną nogą już jestem w mojej podróży i nie mogę teraz zrezygnować. Najważniejsze jest tylko to, żebym była bezpieczna i zdrowa.

Au revoir kochani. Napiszę coś z Londynu skąd wsiadam do samolotu do Indii.

0

 likes / 44 Komentarze
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

Oh no...This form doesn't exist. Head back to the manage forms page and select a different form.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec