07
Cze-2018

Powrót po roku w podróży. Jak żyć w zgodzie ze sobą (gdy inni wiedzą lepiej)?

żyć w zgodzie ze sobą (4)

Ostatni miesiąc był dla mnie przełomowy. Powrót do domu po roku. Rozpoczęcie pracy na własną rękę, tak na 100%. Trudna sztuka organizacji czasu. Odnalezienia środka. Bycie produktywną, ale nieprzepracowywanie się. Odszukiwanie miłości w starych relacjach. Składanie ich na nowo. I powracające pytanie: jak żyć w zgodzie ze sobą? 

Ok, człowiek podobno wraca z podróży odmieniony. Sądzi, że tak wiele się nauczył o sobie i świecie.

Jednak gdy jest już w domu zauważa, że wpada w stare nawyki, za bardzo angażuje się w rodzinne dramaty, analizuje. Odpycha od siebie tych, którzy patrzą w innym kierunku, albo wywołują zbyt intensywne emocje.

żyć w zgodzie ze sobą

I pojawia się pytanie: czy ja naprawdę niczego się nie nauczyłam?

Relacje są inne. Bo ty jesteś inna. Jako ludzie ciągle się zmieniamy. Nie jestem tą samą osobą, którą byłam wczoraj, a nawet 15 minut temu. Nic dziwnego, że wracając po roku nie muszę się zbytnio namęczyć by dostrzec jak wiele nas dzieli. 

Jeśli twój wujek przy całej rodzinie wyśmiewa się z twoich zarobków, niektórzy znajomi surowo oceniają biznes, z którym za chwilę startujesz, jeszcze inni układają ci plan na życie pod tytułem „weź się w końcu ustatkuj”.
Mówisz dość. 

żyć w zgodzie ze sobą (1)

Wychodzisz ze spotkań towarzyskich, które dopiero się zaczęły.
Nie przyjmujesz niektórych zaproszeń.
Ignorujesz telefony tych, którzy nie wierzą w to, co robisz.

Wylogowujesz się.

Bardzo nie chcę wrócić do matrixu, w którym kiedyś żyłam. Do pracy, która nie satysfakcjonuje, do relacji, które są podtrzymywane tylko dlatego, że dwoje ludzi jest spragnionych bliskości, albo że po prostu tak wypada.

To bardzo dziwne. Czuję jakby stał za mną zły duch i czekał aż na moment stracę czujność. Wtedy wrzuci mnie do pokoju, gdzie teoretycznie jest bezpiecznie, ale kolorowy świat możesz podziwiać tylko przez okno. Zostanę uwikłana w światek plotek, kajdanów, małego, nieszczerego życia. 

żyć w zgodzie ze sobą (2)

Chcę zachować wolność.

Dlatego nieustannie pytam. Co jest moje? Co jest cudze? Kim jestem? Dlaczego żyję w ten sposób? Co stoi za moimi decyzjami? Czy oni mają rację? 

Wierzę, że poszukiwanie to bardzo dobra rzecz. Porzucenie życia w nieświadomości. I chęć wypełnienia pragnienia, które leży głęboko w sercu. Które jest paliwem dla duszy. Pragnienia życia w pełni. I życia w prawdzie. 

Wypełnienia własnej natury, którą otrzymaliśmy przy narodzinach. 

Chcę pożegnać się z presją, rywalizacją, oceną i strachem. Trwać w pokoju, radości i przede wszystkim miłości… 

Wybierać miłość w każdej sekundzie życia. Postawić zdrowie, szczęście, marzenia, rozwój za swój priorytet. 

Po co żyć w zgodzie ze sobą? 

Poznanie siebie nie jest celem samym w sobie. Nauka miłości do siebie jest początkiem. Silnym fundamentem pod zdrowe relacje z innymi ludźmi, partnerem, rodzicem, szefem. Tak, abyśmy mogli w pełni uczestniczyć w potrzebach i radościach – tych własnych i naszych bliskich. Świadomie i ze szczerą chęcią a nie z przymusu.

Pozwala prawdziwie ocenić co tak naprawdę jest moją ścieżką życiową, jakie mam pragnienia, talenty. W jaki sposób mogę je rozwijać.

żyć w zgodzie ze sobą 1

Po raz kolejny otrzymałam od życia test.
Na ile pozostaniesz w zgodzie ze sobą? Jak bardzo siebie kochasz? Co jest twoją prawdą? 

A ty? Jeśli kochałabyś siebie w pełni, wybierała siebie w każdym momencie życia, to jak by ono wyglądało? Jak byś żyła? Jakie decyzje byś podjęła? 

Przypomniałam sobie jak ważne jest, żeby nie bać się podszeptów swojego serca i z wiarą wykonywać powierzone zadania (mimo tego, że zakleszczony w strachu świat krzyczy nie rób tego!). 

Jeśli będziesz walczyć ze swoją naturą, szarpać się z życiem, to zginiesz w chaosie.
Ale zawsze masz wybór. I to on będzie określał kierunek twojego życia…

6

 likes / 15 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Fajna

    Love! <3
    Mnie tez dopadaja takie rozterki i bywa ciezko sluchac tego co mi w duszy gra, gdy zagluszaja to opinie, krytyka i brak zrozumienia ze strony bliskich. Be strong. Milosc jest odpowiedzia 😀 Powodzenia z biznesem :)! Pozdrowki.

  • Co masz na myśli przez „zbytnie angażowanie się w rodzinne dramaty”? 🙂

    • Karolina

      Pewnie ploteczki I inne blahostki 😉 Ja też mam z tym problem, przeważnie w takich sytuacjach po porostu przytakuję I udaję zainteresowanie.

      • Zaangażowanie się w rzeczy, na które nie mam wpływu i które mnie nie dotyczą. Przeżywanie, rozdrapywanie, słuchanie, radzenie, a i tak każdy robi po swojemu.

  • Alina Dźwigniewska Gargula

    „Jeśli bedziesz walczyc ze swoją natura, szarpac się z życiem , to zginiesz w chaosie ” . Tak trafione, że aż bolesne. Muszę sobie to zapisać drukowanymi literami na ścianie. Jestes wspaniala Nadia !

  • Katarzyna Borek

    Z jednej strony wikłają nas problemy narzucone przez innych ludzi, a z drugiej nasze mechanizmy obronne. To one pozwalają nam wierzyć, że wszystko w naszym życiu jest w porządku, mimo że gdzieś w głębi słychać krzyk rozpaczy. Widzę wkoło sporo osób umęczonych, nieszczęśliwych, przymykających oko na toksycznych partnerów, rodziców, szefów itd. Wręcz wmawiających sobie, że wszystko jest dobrze…
    Wgląd w samego siebie i szczerość z samym sobą są podstawą w drodze do tego prawdziwego szczęścia.

  • Kamila Kosyra

    Z rodziną najlepiej na zdjęciach – chyba właśnie dlatego tak się mówi 😉
    Super jest to, że szukasz siebie, odnajdujesz (a przynajmniej próbujesz) co w duszy gra… Robisz niesamowite rzeczy, nie wspominając o zdjęciach! Chciałabym Cię kiedyś gdzieś spotkać. Ściskam <3

  • Sławek N.

    Niestety ciezko znalezc zloty srodek w tym przypadku, masz 3 wyjscia: albo (1) powrot, czyli wracasz w sidla niewoli twojego starego srodowiska, (2) albo zupelnie sie od niego alienujesz (co jest opcja skrajna, ale to czasem jedyne wyjscie do lepszego zycia), (3) albo robisz dobra mine to zlej gry, czyli udajesz, ze wszystko jest w porzadku, przytakujesz, usmiechasz sie, ale w glebi duszy dzialasz po swojemu wbrew krytyce innych co jest ciezkie do wykonania. Jesli mialbym wartosciowac to 1 opcja jest krokiem wstecz, jesli 3 opcja nie wypali to trzeba wybrac 2 i podjac radykalne kroki co jest bardzo smutne na gruncie relacji z bliskimi, rodzina, calym twoim „poprzednim zyciem”, czlowiek staje sie najzwyczajniej samotny. Moga sie potem pojawic wyrzuty sumienia typu „moze to ze mna cos jest nie tak i to ja krzywdze bliskich moja postawa”, dlatego tak jak mowisz, wazna jest akceptacja siebie, milosc do swojej osoby. 2 i 3 opcja sa najlepsze, generalnie sami wybierzmy jak chcemy zyc 🙂 super wpis, pozdrawiam 🙂

    • Sławek N.

      Jeszcze dodam, ze nie ma sensu narzekac na podejscie do zycia naszych bliskich, ale trzeba miec swiadomosc, ze go nie zmienimy, a wiec ciezko bedzie przekonac kogokolwiek do slusznosci swoich decyzji. 99% ludzi bezrefleksyjnie i bezkrytycznie podchodzi do swojego zycia, opierajac swoje decyzje na presji wywieranej przez srodowisko. Autonomia w decydowaniu o swoim zyciu jest piekniejsza niz robienie rzeczy, ktorych nie lubimy, bo tak wypada.

  • Myślę, że od niektórych ludzi trzeba się po prostu odciąć albo całkowicie ograniczyć spotkania z nimi. Nawet jak to jest rodzina czy stary przyjaciel. Oczywiście najpierw trzeba porozmawiać, wyjaśnić pewne rzeczy, przedstawić swój sposób myślenia i patrzenia na świat. Ale jak to nie zadziała to nie ma co się męczyć. Znajomości, które ciągną nas w dół nie są dobre. Cieszę się, że moja rodzina i przyjaciele nie chcą mnie zmieniać na siłę, wręcz przeciwnie, zawsze bardzo mi kibicowali. Wiem, że to duże szczęście. Staram się również pamiętać, że nie dla wszystkich podróże i „samowolka” to idealne rozwiązanie. Mnóstwo ludzi chce robić karierę, mieć stabilną pracę czy tuż po studiach wziąć ślub i mieć dziecko. Trzeba się nawzajem szanować i nie zapominać, że każdy jest inny 🙂 Powodzenia!

  • Kurczę Nadia, post w idealnym dla mnie momencie. Miałam ostatnio różne trudne przemyślenia, chęć dużych i ciężkich zmian. Co usłyszałam od rodziny? Wiele nieprzyjemnych słów, jednak wśród nich królowało stwierdzenie, że jestem egoistką. Bo patrzę, mówię przez pryzmat „ja”. Dużo o tym myślałam i faktycznie – tego od dłuższego czasu starałam się nauczyć. Słuchania siebie, a nie wszystkich innych, robienia rzeczy bo ja ich chcę, a nie bo tak wygodnie, bo tak lepiej, łatwiej dla wszystkich. Teraz za to dostaję naprawdę ogrom hejtu od najbliższych, bo powinnam żyć tak, żeby nikt przeze mnie nie płakał, bo to nie „ja” jestem najważniejsza na świecie. I ten hejt nie jest złośliwy, oni naprawdę są rozczarowani moim „egoizmem”, o który ja z samą sobą ciężko walczyłam. Ciężko wtedy zdecydować, które postępowanie jest złe, a które dobre.

  • Magdalena Gozdalik

    „Jak szczęśliwie żyliby niektórzy ludzie, gdyby równie mało troszczyli się o sprawy innych ludzi, co o swoje własne”
    Mam wrażenie, że to taka polska mentalność, że wszyscy dookoła wiedzą lepiej co jest dobre dla Ciebie niż Ty sam/a. Rodzina i przyjaciele często zamiast wspierać ściągają w dół. Rodzice, dziadkowie chcą Cię mieć przy sobie dla własnego lepszego poczucia, sieją w Tobie strach przed wyruszeniem w świat, bo boją się tego bardziej niż Ty. Myślisz sobie – chyba we mnie nie wierzą, skoro próbują mnie tak zatrzymać, zamiast wspierać. Zwykle nawet nie przemknie im przez myśl, że ucinają Ci skrzydła, wpędzają w wyrzuty sumienia. Myślą sobie nieraz – ale sobie wymyśliła, będzie się „szlajać” po świecie, jak to tutaj, na miejscu są „prawdziwe problemy”.
    Co do własnego biznesu – myślę, że jest po części zazdrość ludzi, którzy mają mega ustatkowane życie, nudną pracę którą chcieliby zmienić, ale nie mają takiej odwagi jak Ty masz. To trochę jak z psem ogrodnika – sam nie weźmie i drugiemu nie da. O ile znajomych i „przyjaciół”, którzy ściągają w dół można wykreślić ze swojego życia (i nie uważam tego za nic złego – dla mnie takie relacje czasem są wręcz toksyczne i doprowadzają tylko do frustracji), o tyle z rodziną ciężko zerwać tak kontakty (ja osobiście tego bym nie chciała). Myślę, że trzeba ograniczyć udział w imprezach rodzinnych, gdzie ciocie czy wujkowie głoszą swoje mądrości życiowe a ich głównym osiągnięciem jest kupno 50″ telewizora lub nudne życie w nudnym małżeństwie i spędzanie wieczorów przed wspomnianym telewizorem;) Jeśli rzucają jakieś uwagi czy mądre rady to puszczać je mimo uszu lub po prostu obcesowo wyjść. Nie warto wdawać się w dyskusje z ludźmi o bardzo ograniczonym myśleniu 🙂
    To się rozpisałam… 🙂 pewnie przez to,że o ile toksyczne znajomości udało mi się usunąć o tyle nad relacjami z rodziną muszę jeszcze popracować i brakuje mi wsparcia z ich stronh, które pozwoli rozwinąć mi skrzydła 🙂
    Tobie Nadio życzę powodzenia i jak najwięcej wspierających ludzi na Twojej drodze:) a podczas podróży przeżyłaś tak wiele i tak dużo się nauczyłaś, że większość „życzliwych” nigdy tyle nie osiągnie. I koniec końców myślę, że to Ty masz więcej szczęścia, radości i wolności w sercu niż oni:)

  • Karol Werner

    Jest mi to na szczęście zupełnie obce doświadczeni i nie mogę sobie wyobrazić jak ktoś z rodziny może się tak zachowywać :/

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec