19
Lis-2013

Polak terroryzuje samolot, czyli co nieco o irytujących podróżnych

Blog, Polska   /  

ryanairSpokojny lot Kraków-Dortmund w leniwe piątkowe popołudnie zamienił się w nerwówkę, zamieszanie na pokładzie i krzyki stewardessy.Wszystko przez pewnego pasażera, który podczas podejścia do lądowania rozpiął pasy, przebiegł przez cały samolot, po czym głośno oznajmił, że… musi sikać. I nie chciał odpuścić.

Opuszczanie swojego miejsca w momencie lądowania jest niedozwolone, a korzystanie z toalety tym bardziej. Początkowe prośby ze strony obsługi nie pomagały, Polak wymachiwał rękami, krzyczał, domagał się wpuszczenia do łazienki, a następnie zagroził, że obsika fotel. Nie bez znaczenia podaję kraj pochodzenia tego pana i wcale się nie dziwię, że sami o sobie mówimy polaczki cebulaczki. Kto inni jak nie Polacy odstawiają taką wiochę? Ok, są jeszcze chamowaci Rosjanie, pijani Angole itp., ale teraz skupmy się na nas. Nikt, dosłownie nikt z podróżujących nie zwrócił uwagi temu oprychowi, z którym stewardessa zdecydowanie nie dawała sobie rady. Na domiar złego nie mogliśmy kontynuować lądowania z pasażerami biegającymi po pokładzie.

Po kilku minutach przepychanek Polak w końcu odpuścił, wyzywając linie lotnicze od największych oprawców Europy. Proszę?! Ciąg dalszy tej historii jest następujący: zaraz po tym jak koła samolotu dotknęły ziemi, niesforny pasażer zerwał się z miejsca i wbiegł do toalety, łamiąc kolejne przepisy. Za umożliwienie skorzystania z łazienki na płycie lotniska linie mogą dostać 500 euro grzywny. Obsługa łapała się za głowę, mając nadzieję, że strona niemiecka niczego się nie dowie. Niestety nie był to koniec atrakcji, bo kolejny upierdliwy Polak zauważył popielniczkę (wbudowaną w niektórych typach samolotów) i postanowił sobie zapalić, oczywiście informując o tym 200 podróżujących z nim osób. Wtedy chyba spaliłam cegłę, było mi cholernie głupio, że moi rodacy robią nam taką opinię w świecie. Oczywiście nie wszyscy, ale najgorsze przypadki najdłużej pozostają w pamięci.

Mimo tego, że blog jest dwujęzyczny, nie będę tłumaczyła tego wpisu na angielski. Chyba rozumiecie.

0

 likes / jeden komentarz
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Mario

    Co za wiocha…