04
Sie-2017

Jechać czy nie jechać? Podróżnicza rada, której lepiej nie słuchać

W Meksyku mieli mnie porwać. W Indiach zabić. W Madrycie okraść. W Benidormie odurzyć.

Pamiętacie jak pojechałam do Benidormu? Niektórzy z was odradzali mi tego wyjazdu. Mówiliście, że to miejsce popularne wśród młodych, lubiących imprezy Brytyjczyków. „Zobaczysz tylko plaże pełne pijanych Anglików i wymiociny pod barami.”

I co zrobiłam? Obrałam sobie za cel odczarowanie tego miejsca.

Benidorm (9)

Przeciągnęłam się w królewskim łóżku i spojrzałam na śpiącą siostrę. Po raz pierwszy wyjechałyśmy razem poza Polskę. Ja, 26-letnia obieżyświatka i 30-letnia pracowita, lojalna i kochająca samotna mama. Byłam z siebie dumna. Ten blog umożliwia mi podejmowanie współprac w różnych zakątkach świata, a tym razem pozwolił mi na pokazanie siostrze tego słonecznego kawałka Hiszpanii. Magda mogła też zobaczyć na czym polega moja praca, bo do Benidormu pojechałam właśnie pracować. Zaproszona przez organizację visitBenidorm miałam za zadanie opowiedzieć wam o miejscu stworzonym tylko dla was. Dla podróżujących.

Benidorm (1)

Benidorm, położone jest między Walencją i Alicante, a słońce świeci tu 315 dni w roku. Miasto zostało zaprojektowane tak, aby z większości pokoi rozciągał się widok na morze. Miękki piasek, pastelowe niebo, słodka sangria. Benidorm przypomina mi australijskie Gold Coast, który przez prawie rok był moją bazą wypadową, takim drugim domem. Strzeliste wieżowce chłodzone są granatową wodą, a na straży stoją górskie wzniesienia.

Benidorm

Wybiegłam z pokoju o brzasku, bez butów, w piżamie z Nowego Jorku i z ręcznikiem przerzuconym przez ramię. Różowe niebo rozciągało się po horyzont. Trójkątny cypel Punta Canfali kąpał się w pomarańczowych promieniach wschodzącego słońca i szeptem zapraszał do odpłynięcia.

Zamknęłam oczy i zatopiłam się w sobie.

Benidorm (6)

Przez chwilę miałam wrażenie, jakbym była jedyną osobą na Ziemi. Uśpiony krajobraz, otoczony zasłoną poranka wyciszył niepokój i pytania o jutro.

To, w jaki sposób odbierzemy dane miejsce zależy w dużej mierze od naszego nastawienia. Pamiętam początek podróży dookoła świata. Indie. Pojechałam tam pełna strachu. Gdy musiałam samodzielnie przejechać duży dystans pociągiem lub nocnym autobusem dostawałam mikro ataków paniki. W głowie pojawiały się najczarniejsze scenariusze. Odetchnęłam z ulgą dopiero, gdy wylatywałam do Nepalu. Pamiętam, jak czekając na samolot do Kathmandu obiecałam sobie, że nigdy nie wrócę do Indii, a przynajmniej nigdy nie polecę tam sama.

Co myślę o tym dziś?

Moją następną podróż do Indii rozpocznę z uśmiechem na twarzy i z otwartym sercem, bo tak wiele zależy od naszego nastawienia.

Dlatego w lotniskowym holu, tuż przed lotem do Benidormu przytuliłam siostrę i obiecałam jej, że spędzimy najpiękniejszy czas.

Benidorm (4)

Liczba na maleńkim ekranie zatrzymała się na 22. Wkroczyłam do eleganckiego holu, dalej w lewo po schodkach i już znalazłam się na środku tarasu widokowego. Benidorm, czyli „śpij dobrze” (od dormir bien), kołysało się właśnie do poziomkowego snu.

Benidorm (3)

Benidorm (2)

Przez pięć dni odwiedziłyśmy dziesiątki romantycznych punktów widokowych, pląsałyśmy na potańcówkach dla starszych pensjonariuszy, przedzierałyśmy się przez tłoczne, pachnące tapas uliczki. Magia tego miejsca kryje się w jego różnorodności. Czasem daje ci wycisk kilkugodzinnym wiosłowaniem po wzburzonym morzu, innym razem pozwala wypocząć pod turkusem nieba.

Pewnego dnia przełamałam nawet jeden z moich największych strachów… Opowiem wam o nim w kolejnym wpisie.

Odczarowałam to miejsce, przede wszystkim w swojej głowie. Gdybym posłuchała rad „nie jedź tam, to nie ma sensu”, nigdy nie przekonałabym się, jakie Benidorm jest naprawdę i czy potrafię odnaleźć w nim coś dla siebie.

Benidorm (10)

Jeśli słyszysz, ze Angkor Wat jest przereklamowane, z Wieży Eiffla widok nie powala, Indie to tylko sterta śmieci, ja ci mówię – jedź.

Jedź też do Benidorm – bo to miejsce ma morze, góry, sangrię, dobrą muzykę, mnóstwo atrakcji na świeżym powietrzu i oczywiście słońca.

Albo lepiej mnie nie słuchaj. Zobacz, poczuj, skosztuj i przekonaj się sam.

 

2

 likes / 12 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Mam podobnie jak Ty – jeżeli chcę gdzieś pojechać to nie słucham rad innych – warto czy nie warto. Wszystko muszę sprawdzić sam, bo jak wiele jest ludzi tak wiele opinii, a ja zawsze chcę wyrobić swoją własną, prywatną 🙂

  • Piotr Franieczek

    Po tym co napisałaś i co sam przeżyłem w tym mieście nadal nie mogę wyjść z podziwu, że w tym samym miejscu będzie czuć się świetnie również ktoś, kto szuka imprez, alkoholu oraz bardziej wczasowego sposobu spędzania urlopu.

    • Dlatego myślę, że Benidorm to fajne miejsce na wyjazd z paczką przyjaciół. Można aktywnie i można imprezowo :).

  • Gdybym sugerowała się tym, co piszą internety to do dzisiaj siedziałabym w domu. A tak mam na liczniku 70 krajów i nie mam zamiaru się zatrzymywać 🙂

  • Dokładnie – wiele (jeśli nie wszystko) zależy od naszego nastawienia! Dlatego nie warto się uprzedzać i negatywnie nastawiać od początku, zwłaszcza słuchając „dobrych rad” innych osób. Lepiej dać się zaskoczyć i odczarować dane miejsce! 🙂

  • Agnieszka/zależna w podróży

    Ja odczuwam perwersyjną przyjemność w odczarowywaniu włoskich kurortów. Rimini, Bibione, Grado – wszystkie to typowe kurorty a la Benidorm, a kryją w sobie setki sekretów: starożytne miasta, piękne laguny, góry na horyzoncie.

  • Nigdy w życiu nie powiedziałabym nikomu „nie jedź” bo wiem, że gusta są różne i coś, co może mi się nie podobać, komuś innemu sprawi przyjemność. Najlepiej przekonać się samemu!

  • Aga z podróży szczypta

    jest takie powiedzenie, które często powtarzam „co dla jednych złotem to dla innych błotem”… Czasami ludzie zakochują się w miejscach do których inni nie pojadą nawet za dopłatą 🙂 I to jest fajne!

  • Klaudia Burzynska

    piekne zdjecia!