21
Mar-2016

No i „Gdzie jest Julia?”. Recenzja książki autorki bloga Where is Juli

gdzie jest julia

Julia miała kiedyś stabilną pracę w telewizji, którą lubiła i w której się realizowała. Co sprawiło, że postanowiła ją rzucić i wyjechać w 6-miesięczną podróż dookoła świata? Jak sama pisze: „Nie chciałam sobie niczego udowadniać, a tym bardziej nikomu innemu, nie miałam też przed czym uciekać ani nie chciałam niczego szukać… Być może byłam zmęczona tą rutyną, w którą, chcąc nie chcąc, wpada każdy z nas i ciągnęło mnie, żeby złapać haust innego powietrza?”. To codzienność wygnała Julię w świat. Po drodze, oprócz wielu wspaniałych przyjaźni, w podarku od losu dostała miłość. Miłość po drugiej stronie globu. Ale to nie jest książka o miłości.

Chciałam przeczytać wersję papierową, jednak będąc w podróży i żyjąc bez stałego adresu musiałam się zadowolić e-bookiem. Książkę pochłonęłam w dwa dni. Opisy odwiedzanych krajów przeplatały się z dialogami, co dobrze wpłynęło na dynamikę przekazu. Przyznam, że czytałam ją dość szybko, bo nie mogłam się doczekać rozdziału, w którym Julia pisze o poznaniu Sama – to dla niego przeprowadziła się do Australii. Historia miłosna opowiedziana jest w kilku akapitach (a może zdaniach?), więc ja, beznadziejna romantyczka nie byłam z tego powodu zbyt szczęśliwa. Koniec końców jest to książka o samotnej wyprawie dookoła świata i każdy, kto lubi podróżowanie uzna tę pozycję za wartościową. W tym ja, ta beznadziejna romantyczka.

Julia Raczko zabiera nas do 10 krajów – Tajlandii, Malezji, Indonezji, Australii, Nowej Zelandii, Polinezji Francuskiej, Chile, Peru, Kuby i Meksyku. Nie jest doświadczonym globtroterem i popełnia sporo błędów początkującego podróżnika. Dzieje się to już na starcie, gdy w wielkim mieście jakim jest Bangkok, w pierwszym dniu tułaczki nie rezerwuje noclegu i trafia do przypadkowego hotelu z obskurnymi pokojami i pluskwami w pościeli. Zabawnie opowiada o swoich potyczkach i szybko wyciąga lekcje.

Czytając książkę Julii powróciłam wspomnieniami do początków mojej podróży dookoła świata, kiedy to również popełniłam masę błędów – w Birmie na chwilę stałam się bezdomna, bo nie zapoznałam się z sytuacją w kraju (za dużo turystów, za mało hoteli), wydawałam więcej kasy niż zakładałam (źle obliczyłam budżet), za szybko podróżowałam i wzięłam za mało gotówki na czarną godzinę (w Bangkoku zablokowano mi karty i na chwilę zostałam bez pieniędzy). Blog Julii Where is Juli, który pisała podczas podróży okazał się pomocny w przygotowaniach do mojego kilkunastomiesięcznego wyjazdu – to na nim dowiedziałam się jak ważne jest ubezpieczenie i czego nie pakować do plecaka.

W moim odczuciu „Gdzie jest Julia?”, to opowieść o spotkaniach na drugim końcu świata. Właściwie w każdym kraju Julia znajduje kompana do podróży, w tym sporo Polaków – znajomych znajomych. W Indonezji odwiedza ją mama, a na Kubie najbliższa przyjaciółka. To właśnie rozdział o największej karaibskiej wyspie jest moim ulubionym. Trzymająca w napięciu historia z lotniska w Hawanie, przejażdżka różowym kabrioletem, kilkudniowy roadtrip, seksturystyka, bieda, wysokie ceny, domy w ruinie i wszechobecna propaganda – wprost nie mogłam się oderwać! Warty uwagi jest też fragment o samotnym trekkingu w Peru, kiedy Julia chyba po raz pierwszy zostaje zupełnie sama. Aż żałuję, że bardziej nie rozwinęła tego wątku.

Na końcu książki znajduje się część praktyczna, w której znajdziecie informacje na temat biletu dookoła świata (RTW ticket), rady dotyczące kompletowania bagażu i poszukiwania noclegu. Jako że zwiedzam świat od dłuższego czasu, to te wskazówki nie okazały się odkrywcze, ale sądzę, że będą pomocne dla osób, które mają przed sobą tę wielką podróż.

Książka z happy-endem, która aż się prosi o kontynuację. Julia, czekamy na opowieść o życiu w Australii. I więcej miłości – masz jej pewnie pod dostatkiem!

0

 likes / 10 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Słyszałam właśnie już kilka opinii, że za mało jest wątku miłosnego w tej książce i muszę przyznać, że również na niego czekałam, więc szkoda. Choć z drugiej strony może być przecież więcej w kolejnej części na ten temat! Uwielbiam okładkę tej książki i sama chcę ją przeczytać, jednak nie wiem kiedy będę miała taką możliwość, bo korzystam z Legimi, a na chwilę obecną tej książki tam nie ma i nie mam pojęcia czy będzie. Jeśli nie, to zakupię ją w maju, jak będę w Polsce i dopiero wtedy przeczytam 😉

    • Maciek Kowalski

      aj wy wieczne romantyczki 😀 Mi tam jak najbardziej odpowiada taki format „dokumnetalno-przygodowy”, zef natury i hulaj wiatr 😀 Jak to nie romans to i pewnie ja zasiądę do tej literatury.

    • Taki jest plan Kinga – na kolejną część. Historie trzeba zostawiać niedopowiedziane, żeby mogły trwać 🙂 Zaglądaj do mnie na blog, będą konkursy z książką do wygrania 😉

  • Kurczę, nie widzę nigdzie możliwości zakupu e-booka. Jeśli mam chwilową ślepotę, oświeć mnie, proszę 🙂 W e-bookach czyta mi się najlepiej!

    • Ula! Nad oficjalnym Ebookiem jeszcze pracujemy. Mam nadzieję, że w przeciągu kilku tygodni się pojawi. Na pewno będę dawać znać 🙂

      • Uff, czyli nie oślepłam 😉 Dzięki!

        • Jula wie najlepiej :). Dostałam wersję elektroniczną od wydawnictwa. Nie oślepłaś :D.

  • Aniu! Dziękuję za każde miłe słowo i za każde szczere. I za to, że przeczytałaś książkę! Pierwszy raz ktoś recenzuje coś, co napisałam, więc przeżywam jak nie wiem. Obiecuję więcej romantyzmu i historii przeprowadzki w… drugiej części. Może :p Jak ktoś mnie jeszcze wyda 😉 Całusy!

  • Haha, też recenzowałam:) Fajnie, rzeczywiście można za tą Julią podróżować przez rozdziały:)