02
Sie-2016

nie mow mi jak mam podrozowac

Ostatnio w internecie panuje moda na mówienie innym jak mają podróżować. Irytują nas wielcy podróżnicy, którzy przez cztery tygodnie przemierzają Tajlandię, Kambodżę i Laos w kolorowych spodniach w słonie i z selfie stickiem w ręku. Przeszkadzają nam cyfrowi nomadzi, którzy pozują do zdjęć z komputerem na kolanach, rozłożeni tuż przy złotej plaży. Wyśmiewamy samotnych globtroterów, którzy dokumentują swoją przygodę w social mediach – bo jeśli samotna, to należy się rozstać z całym światem, również z internetową rzeczywistością.

I dalej. Na facebookowych grupach musimy uważać jak nazywamy swoją podróż. Jeśli mają to być trzy tygodnie w Meksyku to broń Boże nie używaj słowa wyprawa – co najwyżej wycieczka. Wyjeżdżasz, żeby odnaleźć siebie? Zapomnij. Jeśli nie udało ci się tego dokonać w kraju, to prawdopodobnie nigdy nie odkryjesz swojej drogi.

A czy ty chciałbyś, żeby ktoś ci mówił jak masz żyć? Jak podróżować?

Wyruszam w wyprawę życia

Dla jednych kilkutygodniowy wyjazd do egzotycznego miejsca będzie wyprawą życia, dla innych jedynie krótkim wypadem. Ktoś w trakcie przemierzania Indii pociągiem nazwie siebie turystą, inny zaś podróżnikiem. Jeden skorzysta ze zorganizowanych wyjazdów, kolejny sam zaplanuje swój pobyt od a do z. I to jest w porządku. Dajmy ludziom prawo cieszenia się z podróży i nazywania jej po swojemu. Gdybyśmy wszyscy byli tacy sami to świat byłby nudny.

Jadę, by odnaleźć siebie

Czy wiesz jaka jest twoja życiowa misja? Czy wiesz co chcesz osiągnąć? Jeśli tak, to jesteś szczęściarzem. Pozwól osobom stojącym na rozdrożu wystawić nogę poza dom i odbyć podróż, która pomoże im poznać sens istnienia. Czy wyjechałam w podróż dookoła świata, by „odnaleźć siebie”? Tak, był to jeden z powodów. I nie, nie liczyłam na to, że pewnego dnia obudzę się i cudownie stwierdzę: „odnalazłam siebie, wiem kim jestem”! Nie, absolutnie nie. Wyjeżdżając pozbyłam się zewnętrznych wpływów.

Każdego dnia jesteśmy bombardowani masą bodźców i informacji. Rodzice mówią nam, że mamy ciężko pracować i znaleźć dobre zatrudnienie. Nauczyciele nieustannie powtarzają, że lepsze oceny to lepsze studia, a lepsze studia to lepsze życie. Reklamy agresywnie zachęcają do brania kredytów, kupowania domów i zapychania ich nic niewartymi rzeczami. Bilbordy krzyczą, że by coś znaczyć musisz być szczupły, mieć białe zęby i kurtkę z najnowszej kolekcji. Rządy zachęcają do robienia dzieci i odkładania pieniędzy na emeryturę.

Wyjeżdżając pozbyłam się wszelkich wpływów. Stojąc na himalajskim szlaku nie słyszałam tych krzyków. W końcu usłyszałam swój głos. Nareszcie miałam czas i możliwość zastanowienia się nad swoim życiem. Zobaczenia co tak naprawdę mi w duszy gra. Co sprawi, że będę szczęśliwa. Dlaczego mamy komuś odbierać tę sposobność, wyśmiewać ją?

To właśnie podróżnicy z selfie stickami zainspirowali mnie do zaplanowania długiej wyprawy. To właśnie ci, którzy rzucili pracę w korpo i wyjechali w świat pokazali mi, że ja też mogę. To blogerzy każdego dnia udowadniali mi, że chcieć to móc. To kumpela, która wyjechała na wolontariat do Afryki i dzieliła się zdjęciami na Facebooku uzmysłowiła mi, że praca w biurze nie jest moją jedyną opcją. To proste, motywujące hasła na mojej ścianie przypominały, że jestem kreatorką swojego życia. Inspiracje płynęły zewsząd, z każdej strony. Łapałam je i wynosiłam z nich coś dla siebie. Nie szukałam dziury w całym, nie umniejszałam wagi czyichś dokonań. Postawiłam na wdzięczność. Polecam każdemu.

 

3

 likes / 27 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

Oh no...This form doesn't exist. Head back to the manage forms page and select a different form.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec