31
Gru-2017

Najważniejsza lekcja 2017 roku. Gdy życie wkracza na nowe tory…

zaufanie do siebie (5)

Jedną z najważniejszych lekcji tego roku, było zrozumienie, że zaufanie jest kluczem do wszystkiego.

Kilka dni temu rozpakowywałam plecak w domu pełnym zimnych przedmiotów i spojrzeń ludzi, których znałam jedynie z imion. Praca w Coles Bay w Tasmanii spadła jak prezent z nieba, prosto w moje puste ręce i przyniosła ukojenie. Czułam się bezpiecznie, ale samotnie. Na granicy Parku Narodowego Freycineta mieszka zaledwie 500 osób, więc jeżeli nie nawiążesz przyjaźni w pracy, to zachody słońca będziesz podziwiać solo.

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, a ja nie miałam żadnego planu, propozycji, pomysłu. Pomodliłam się. Poprosiłam, żeby znalazła się rodzina, która w ten szczególny dzień przyjmie mnie do swojego domu. Uwierzyłam i posłałam moje życzenie w górę.

zaufanie do siebie (6)

Zimny piasek przyjął moje zmęczone ciało i pozwolił odpocząć, wyciszyć się. Obok mnie siedział chłopak, którego poznałam jeszcze przed moją przeprowadzką do Coles Bay. Jedno spojrzenie, kilka słów i na mojej skrzynce mailowej znalazła się dobra wiadomość. W niedzielne popołudnie nieznajomy zorganizował mi pracę i mieszkanie. Tydzień później, gdy srebrny księżyc spoglądał nam przez ramię, zapytał czy chciałabym spędzić z nim święta.

Pojechałam.

O 6.30 rano otworzyliśmy prezenty. On, jego rodzice, siostra, dwóch braci i ja. W domu na plaży. Z choinką uginającą się pod ciężarem miłości. Głośne śmiechy, żarty, których nie rozumiałam, opowieści z dzieciństwa. Cudownie było przeżywać święta z rodziną o silnych wartościach. W czasach rozwodów, kryzysów wiary i rezygnacji. To było moje jedyne marzenie w te święta. Zobaczyć bezinteresowną miłość, być świadkiem radosnego obdarowywania się tym, co najcenniejsze. I po raz kolejny rzeczywistość okazała się lepsza niż marzenia.

zaufanie do siebie

Wsłuchałam się w rytm tej niewypowiedzianej jedności. I jedyne o czym mogłam myśleć to wdzięczność. Wdzięczność za zaufanie, które zdobyłam w tym roku. Za słuchanie serca, które stało się moim kompasem. Za miłość, którą potrafię odnaleźć w słońcu, głosie mamy, ludzkim dotyku i smutku.

Wdzięczność za niego, który we mnie uwierzył. Ale najpierw to ja musiałam uwierzyć w siebie :).

Sami wiecie ile razy w tym roku czułam się zagubiona, wolna, winna, kochana, pewna siebie, radosna, smutna. Bez miejsca do życia, planu, pracy.

Pomimo tego trwałam w zaufaniu. Praca zawsze się znalazła, podobnie mieszkanie, nowi znajomi. W Polsce, w Australii. Nigdy nie zabrakło mi pieniędzy. Ludzie pomagali mi w każdym miejscu na świecie. Jakby byli specjalnie podstawiani na moją drogę.

Nic z tego, co przeżyłam nie było przypadkowe czy daremne.

Skąd te szczęśliwe zakończenia? Wchodząc w nowe zakładam, że wszystko się ułoży. Oczekuję najlepszego.

To nie oznacza, że w moim życiu nie ma miejsca na porażki.

Doświadczanie kontrastu życia pomaga nam wzrastać i kultywować mądrość. Potrzebujemy światła tak bardzo, jak potrzebujemy ciemności.

zaufanie do życia 1

Wiecie, że w tym roku planowałam wydanie swojej książki. Ale serce mówiło coś innego. Najpierw poleć do Australii. W Broome uczyłam się balansu między pracą, blogiem i życiem. Nie potrafiłam odpoczywać, bo czułam się winna, że nic nie robię. Musiałam nauczyć się przyjmować miłość od obcego człowieka, który przyjął mnie do swojego do domu na długie miesiące. Potem usłyszałam wróć do Nepalu, gdzie zaczęłam wybudzać się z długiego snu. Wylądowałam ze łzami w oczach i równie zapłakana z niego wylatywałam. Nie podważałam podszeptów intuicji mimo tego, że racjonalnie nie potrafiłam wytłumaczyć swoich wyborów.

Mam zupełnie inny stan świadomości i wiedzy niż przed rokiem czy nawet kilkoma miesiącami. Chcę być pewna, że przekażę wam to, co ważne i prawdziwe. Opowiedzieć historię dziewczyny, która nie miała nic, a odnalazła wszystko.

Iskra tańczy, ale ja czekam na ogień.

I choć czasem chciałabym żebyście już mieli tę książkę w swoich rękach, to muszę pamiętać o tym, że czasem warto poczekać.

W życiu na wszystko jest czas. Na radość i smutek, pracę i odpoczynek, milczenie i mówienie.

I dlatego tak bardzo lubię ten fragment z Księgi Koheleta:

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono (…),
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów (…),
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia (…),
czas milczenia i czas mówienia.

Akceptuję tę naturę zmienności. Przestała mnie już dotykać.

zaufanie do siebie (2)

To zupełnie naturalne, że nasze potrzeby, jak i okoliczności ulegają zmianie. Taka jest przecież natura życia. Ono płynie, a my razem z nim. Dlatego chcę się skupiać na tym, co jest tu i teraz.

Wierzę, że jestem w dobrym miejscu, we właściwym czasie i robię dobre rzeczy. Czuję wewnętrzną wolność. Życie mnie wspiera. Słucham siebie. I choć trudno zapomnieć o oczekiwaniach ludzi, swoich własnych, ego, to przebijam się przez warstwy, maski, próbując dotrzeć do samego środka. Nie chcę uciekać przed sobą.

Dlatego oświadczam, że (czasem z powodzeniem, innym razem bez) odrzucam oczekiwania na temat siebie samej, życia, Boga. Otwieram się na cudowną, niepoznaną jeszcze melodię mojej duszy.

I tego życzę ci w nadchodzącym roku.

Życzę ci wejścia w nowy rok bez planów na wyrost. Trudnych oczekiwań wobec siebie. Uwolnienia się od przymusów. Wsłuchania w swoje serce.

Uwierz, że życie cię wspiera. Ufaj sobie, bo sama wiesz, co jest ci potrzebne.

A co ty zrozumiałaś w tym roku? Chętnie posłucham, co było dla ciebie najbardziej odkrywcze.

2

 likes / 8 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Też bardzo lubię ten fragment z Koheleta, pomaga szczególnie, gdy coś idzie „nie tak”. U mnie dość podobnie, jeśli chodzi o lekcje i przemyślenia 😉 Ale oprócz tej o zaufaniu i wiary w to, że Bóg ma najlepszy plan, że należy słuchac serca i intuicji, zrozumiałam też jedno: gdy jest się razem, to wszystko nabiera nowego znaczenia 🙂

    Wspaniałego 2018❤️

  • Dziękuję Ci za ten wpis. Tego było mi trzeba na koniec niełatwego 2017 ;). Wielu niezapomnianych chwil i cudownych ludzi w 2018, gdziekolwiek zaprowadzi Cię serce :).

  • Piękne podsumowanie roku 2017, refleksyjne przemyślenia, które dają do myślenia i zatrzymania się, zastanowienia nad własnym życiem. Piękną drogę wytaczasz w swoim życiu Nadio – prawdziwą, zgodną z Twoimi pragnieniami i pomysłem na życie. Owocnej drogi w 2018!

  • Aga

    W tym roku życie nauczyło mnie odnosić porażki. Większe niż wcześniej, pokazało mi się naiwne „jeśli czegoś bardzo chcesz to tak bedzie” nie zawsze wychodzi a przynajmniej nie w czasie kiedy tego oczekujemy.
    Dziękuję za wpis,
    Jak zawsze piękny.

  • Ten rok nauczył mnie iść za głosem serca.
    Happy New Year 🙂

  • _halina

    Że czasem lepiej jest odpuścić i pożegnać się z tym, bez czego (kogo) nie wyobrażaliśmy sobie życia. Że nie można nikogo (a siebie przede wszystkim) zmusić do szczęścia. Że nie warto planować.

  • Katarzyna Kopacz

    Zrozumiałam, że pozorna radość nie będzie trwać długo, a oszukiwanie siebie to najgorsze, co może się przytrafić. Wybrałam na ten rok słowo odwaga i tego będę się trzymać. Tobie i sobie jej życzę, chociaż Ty jej masz tak wiele Aniu, za co Cię podziwiam 🙂 Dobrego Nowego Roku.

  • Emi Rose

    Piękne te słowa z Księgi Koheleta Dziękuję że je przekazałaś akurat teraz, gdy również mi są tak potrzebne Pozdrawiam 🙂