bus ride

Dojechałam na koniec świata. Wioska zabita dechami na południu Indii, wątpię, że można ją znaleźć na mapie. Biały człowiek nie pokazywał się tu od miesięcy, o czym uprzedził mnie mój host. Hey madame, hey madame – słyszałam co kilka minut. Byłam głupia, gdy myślałam, że nic mnie już w Indiach nie zaskoczy.

Rodzina Prasina otworzyła cztery kliniki, w których leczy najuboższych mieszkańców regionu. Wyobraziłam sobie, że mój host mieszka w przestronnej, kolorowej hacjendzie położonej pośród palmowych drzew. Tu obok zapadających się chatek można naleźć pełne przepychu, pozłacane domostwa. W tym przypadku zgadzała się tylko bujna roślinność.

bathroom

Ciepły prysznic… Mogę o nim pomarzyć. Zamiast węża z gorącym strumieniem jest miska z zimną wodą. Spokój… Nie spodziewałam się, że w Indiach będę w stanie usłyszeć swój oddech. I tak szybko spotkać Polaków. Czy to o tobie pisali na Interii? – zapytał Urban. Rumieniec, tak, rumieniec, tak.

Jesteśmy wszędzie!

polish people in India

munnar 1

munnar

Autobusy w Indiach… Zanim przyjechałam do Bangalore najbardziej przerażała mnie myśl, jak będę się przemieszczać z miasta A do miasta B. Bo sama, biała, blondynka, bez planu, rozkładu jazdy i pojęcia gdzie, co i jak. A dziś… Dziś mogę powiedzieć, że przejechałam 800 kilometrów lokalnymi autobusami i mam się całkiem dobrze. Zobaczyłam ponad 50 wiosek i miasteczek, a w każdym z nich traktowano mnie jak osobę naprawdę wyjątkową. Miałam wrażenie, że ludzie wiedzieli, że za chwilę pewna bezbronna dziewczyna przyjedzie do miasta i trzeba będzie jej pomóc. Kierowcy wskazywali mi autobusy, pracownicy restauracji nakładali podwójne porcje, a kobiety ustępowały miejsca.

bus india

Przejeżdżałam przez miasteczka, w których tylko raz dziennie zatrzymywał się autobus. Wyobraźcie sobie jakim zaskoczeniem dla miejscowych był widok blondynki o jasnej skórze, która na nosie miała żółte okulary i uśmiechała się od ucha do ucha. Ci ludzie wychodzili z domów, by zobaczyć kto tego dnia pojawi się na przystanku. A tu takie zaskoczenie.

pic

Na kolanach miałam niezliczoną ilość bobasów, a każde z nich siedziało spokojnie, wlepiając swoje wielkie brązowe oczy w moją uśmiechniętą buzię. Poruszając się po Indiach byłam zjawiskiem nadzwyczajnym, a z hinduskim dzieciątkiem na rękach traktowano mnie jak postać nie z tej ziemi. Cały autobus spoglądał w moim kierunku, ale uśmiechał się, machał, okazywał życzliwość. Maluchy nie narzekają, nie płaczą, nie wydziwiają. Potrafią przez cały dzień bawić się kamykiem i być szczęśliwe.

village

Tu na południu co 5 kilometrów stawia się chrześcijański kościół bądź kaplicę. Dosłownie co 15 minut można zobaczyć kolorową budowlę z postacią Jezusa. Z kolei co kilometr powiewają komunistyczne flagi – czerwień, sierp i młot. Komuna, kościoły i meczety. Kto by pomyślał? Kerala szczyci się najszczęśliwszym komunizmem na świecie. Mam wrażenie, że oprócz symboli w Kerali nie ma nic komunistycznego.

beach

Plaże… Puste, czyste plaże. Czy to się dzieje naprawdę?

1

 likes / 15 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

Oh no...This form doesn't exist. Head back to the manage forms page and select a different form.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec