31
Maj-2017

Jak podróżniczy lekkoduch zabezpiecza się finansowo na przyszłość?

fundusze inwestycyjne

Być może pamiętacie, że kilka miesięcy temu udzieliłam wywiadu dla Bankier.pl. Dziennikarka chciała się dowiedzieć na czym polega utrzymywanie się z bloga podróżniczego i jak wygląda życie po etacie.

Potem zadała pytanie:

„W jaki sposób utrzyma się pani na emeryturze? Czy zabezpiecza się pani finansowo na przyszłość?”

Emerytura? Jaka emerytura? Ja, młoda, zdrowa, silna kobieta nie myślę o starości. Nie myślę o tym, że kiedyś będę słabsza i być może uzależniona od innych.

Wywiad został opublikowany w grudniu. Zbiegło się to z moim pisaniem celów i intencji na nowy rok. Przeczytałam kilka artykułów o finansach i puenta każdego z nich brzmiała mniej więcej tak: „Im wcześniej zainteresujesz się swoją finansową przyszłością, tym lepiej dla ciebie i twojej rodziny”.

Minęły miesiące, a ja nic nie zrobiłam w tym kierunku. Odkąd utrzymuję się z bloga podpisuję umowy o dzieło, a taka forma umowy nie zabezpiecza mnie na emerytalną przyszłość. Jestem podróżniczym lekkoduchem, który żyje „tu i teraz” i rzadko zastanawia się, jak będzie wyglądać jego starość. Właściwie nigdy się nad tym nie zastanawia (oprócz wyobrażania sobie bujanego fotela, gromady wnuków i trzymającego za rękę męża o ciepłych oczach).

Potem ktoś zadał mi pytanie: „gdzie widzisz się za 5 lat?”.

Chwila ciszy.

Pauza.

Długa pauza.

Odpowiedź:

Chcę być szczęśliwa i spełniona we wszystkich dziedzinach życia (osobistej, duchowej, fizycznej, finansowej).

Z moich ust nie padają żadne konkrety.

Gdybym zachorowała (tfu, tfu), nie mogła tworzyć, pisać, fotografować, nagrywać musiałabym się zdać na łaskę innych oraz garstkę oszczędności, która topnieje szybciej niż grenlandzkie lodowce.

Zatem jak nawet największy lekkoduch może zaplanować swoją finansową przyszłość?

Po pierwsze, oszczędzanie.

Odkąd skończyłam 18 lat wszystkie zarobione pieniądze przeznaczam na podróże. WSZYSTKIE. Nie mam działki, mieszkania, samochodu, (to znaczy mam w USA i od kilku miesięcy bezskutecznie próbuję go sprzedać), kablówki i anteny satelitarnej. Mój dobytek to plecak, kilka par butów, cztery gitary i dwa aparaty fotograficzne.

Gdy przygotowywałam się do podróży dookoła świata w mojej głowie widniał jasny cel: Zaoszczędzić 30 000 zł. Ostatecznie udało mi się odłożyć ponad 40 000. Co mi najbardziej pomogło? Zaoszczędzenie takiej kwoty udało się dzięki temu, że postanowiłam zbierać na KONKRETNY cel. Na coś, z czego będę się mogła później cieszyć. Coś, co będzie moją wspaniałą nagrodą. Wszystko zaczęło się od decyzji.

Podobnie możemy podejść do budowania poduszki finansowej na starość (bądź czarną godzinę). Decydujemy jaką kwotę chcemy przeznaczać na ten cel i ustawiamy dyspozycję bankową, aby pieniądze co miesiąc trafiały na nasze subkonto lub konto oszczędnościowe w innym banku. Na początku będziemy się czuć nieswojo, gdy z konta zacznie wypływać kilkaset złotych, ale po jakimś czasie przestaniemy to zauważać.

Po drugie, planowanie wydatków.

Od początku roku zapisuję swoje wydatki w specjalnej aplikacji. Okazuje się, że najwięcej pieniędzy przeznaczam na jedzenie na mieście (nie tknęłam się gotowania odkąd wprowadziłam się do siostry po jej operacji, czyli mniej więcej od początku marca). Duże kwoty idą też na transport między miastami, czasem nieprzemyślany, bo spontaniczny. Bilety na samolot z Warszawy do Gdańska można dostać już za 21 zł, ale tylko wtedy, gdy zarezerwujesz je odpowiednio wcześniej (czasem wystarczy dwutygodniowe wyprzedzenie). Niestety mam w zwyczaju rezerwować wszystko z dnia na dzień. Noclegi, pociągi, autobusy.

Inaczej było w przypadku biletu do Australii. Zajęłam się tym kilka miesięcy temu, dzięki czemu już za parę dni lecę do Perth za 850 zł w jedną stronę (ciekawi mnie bardzo jak zagospodaruję 50 godzin w podróży).

Często nie zdajemy sobie sprawy ile pieniędzy codziennie ucieka nam z portfela na mało potrzebne rzeczy. Kawek, winek, zdrowych soczków, gazetek i książek kupowałam zdecydowanie za dużo. Zaczęłam więc nad tym pracować. Wróciłam do ulubionego „chcę czy potrzebuję?”.

Po trzecie, dywersyfikuj i pomnażaj.

Gdy już nauczymy się wydawać i zaoszczędzimy jakąś sumę warto się zastanowić w jaki sposób możemy ją pomnożyć. Najlepiej, żeby pieniądze nie leżały bezczynnie na koncie tylko wypracowywały dla nas zysk. Możliwości jest kilka:

konto oszczędnościowe, czyli jeden z podstawowych produktów finansowych, który pozwala na gromadzenie odsetek. W przypadku konta oszczędnościowego mamy możliwość wpłacania i wypłacania pieniędzy w dowolnym czasie (niekiedy wypłaty mogą kosztować, dlatego warto to wcześniej sprawdzić). Wysokość odsetek raczej nie powala. Dla przykładu w lipcu 2016 roku przelałam na stare konto oszczędnościowe 1500 zł, bo wiedziałam, że w tym roku będę musiała zapłacić podatek za bilety za spotkania podróżnicze i nie chciałam mieć łatwego dostępu do tych pieniędzy. Do kwietnia 2017 roku zarobiłam na odsetkach 50 złotych J. Było przynajmniej na dobry obiad.

lokata, jeśli chcesz przechowywać gotówkę na niezaplanowane wydatki i wystarczą ci niewielkie odsetki. W tym przypadku nie możesz wpłacać i wypłacać pieniędzy w dowolnej chwili, a jeśli to zrobisz stracisz prawo do odsetek. Dlatego fajnym rozwiązaniem mogą być lokaty krótkoterminowe (choć jak wiadomo, im dłużej czekasz, tym więcej zarabiasz).

fundusze inwestycyjne, czyli dobre  narzędzie do pomnażania środków. Na rynku istnieje wiele rodzajów funduszy – od akcyjnych, charakteryzujących się największym ryzykiem, przez fundusze obligacji, aż po fundusze gotówkowe – te z najmniejszym ryzykiem. Inwestorzy radzą, by korzystać z różnych możliwości inwestycyjnych, bo w ten sposób osiąga się najlepsze wyniki. Jednocześnie im większe ryzyko, tym większa stopa zwrotu. Plusem funduszy jest to, że inwestując w fundusze inwestycyjne powierzamy zarządzanie swoimi środkami wykfalifikowanym specjalistom, którzy na bieżąco podejmują decyzje o naszych papierach wartościowych.

Słowo „dywersyfikuj” na dobre zagościło w moim słowniku odkąd zaczęłam utrzymywać się z bloga. Kiedyś moim głównym źródłem dochodu były współprace z markami. Dlatego, gdy przez jakiś czas nie dostawałam żadnych propozycji  moja sytuacja finansowa znacznie się pogarszała. Ostatnio dodałam do strony kilka linków afiliacyjnych, podjęłam współprace fotograficzne z małymi firmami, robię portfolia produktów, fotografuję ludzi, udzielam płatnych prelekcji podróżniczych. Nie czekam już na oferty marzeń, a dbam o to, by dywersyfikować moje przychody. Inwestowanie w fundusze może być właśnie dodatkowym źródłem zarobków. Wkrótce chciałabym popracować nad pasywnym przychodem, by móc w 100% skupić się na mojej twórczości. I przestać martwić się co włożę do garnka, gdy zdrowie zacznie szwankować :).

Jeśli dobrze się na czymś znasz (języki obce, gitara, IT, media społecznościowe) spróbuj zacząć na tym zarabiać. Im więcej mamy źródeł przychodu, tym nasza sytuacja staje się bardziej bezpieczna i poprawia się nasz komfort. Z badań wynika, że dopiero co dwudziesty Polak oszczędza z myślą o emeryturze, a to nie świadczy dobrze o naszej roztropności.

Mam nadzieję, że po Australii będę nie tylko podróżować, a także (i chyba głównie) pracować. Mam też nadzieję, że przywiozę trochę oszczędności, które pomogą mi wydać książkę (mimo tego, że pisanie stanęło jakiś czas temu w miejscu i nie chce się ruszyć) i spełnić kilka kolejnych marzeń z mojej listy. A ta ciągle się powiększa, zmienia, ewoluuje. Rzeczy z pierwszych miejsc spadły na piąte, szóste. A na podium pojawiły się ZUPEŁNIE NOWE.

A wy myślicie czasem o przyszłości? Zabezpieczacie się finansowo na starość?

Partnerem postu jest firma inwestycyjna NNTF.

0

 likes / 11 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Mamy podobne podejścia. Wprawdzie ja jestem jeszcze na etacie, ale spora ilość wolnego czasu pozwala mi na dywersyfikacje zarobków. I dążę do tego, żeby żyć tylko z pasji podróżowania, pisania i fotografowania, a pasywny dochód będzie mnie utrzymywał na starość 😀

  • Gdy myślę o przyszłości, wyobrażam ją sobie nie gorszą od chwili obecnej, a nawet lepszą 🙂 Czyli, póki zdrowie pozwoli – podróże i górskie wędrówki, tylko bez pracy na etacie 😉 Oczywiście, aby udało się to zrealizować, już teraz zabezpieczamy się finansowo na przyszłość, a pomysły które podajesz nie są nam obce – ale fajnie, że zebrane w jednym wpisie. Dzięki 😉

    • Nie ma za co 🙂 Fajnie, że widzisz swoją przyszłość w tak pięknych kolorach. Ja też 😀

  • Zabezpieczam się odkładają konkretną kwotę co miesiąc. Patrząc na cyrki w naszym kraju jakoś nie wierzę w zwykłą emeryturę 🙂

  • Najlepszym zabezpieczeniem jest wyprowadzenie środków do Szwajcarii. Polecam.

  • Temat jest grząski i trudny. Z jednej strony w Internecie pełno poradników dot. pasywnych przychodów, dywersyfikacji zysków, inwestowania, etc. Wszystko fajnie, tylko trudno to ogarnąć kiedy jest się w drodze, a fundusze inwestycyjne to już w ogóle grubszy kaliber. Łatwo można się przejechać, choć i osiągnąć spektakularny zysk. Dla nas osobiście najtrudniejsze jest połączenie pełnoetatowego podróżowania z pomnażaniem oszczędności. Nie wiem jak to robimy, ale oszczędności nie przybywa ;D Ale i tak nie wróciłabym do pracy na etacie w korpo. Kwestia wyborów. W tym momencie wolność jest najważniejsza, choć nie ukrywajmy, pieniądze dużo ułatwiają 😀
    Chyba najważniejsze to właśnie dywersyfikacja – uzyskanie przychodów, nawet symbolicznych, z różnych źródeł i tak ziarnko do ziarnka coś się zbierze. Dzięki za post!

  • Póki co podobnie jak Ty – zarabiam na podróże, chociaż w nieco inny sposób. Zatrzymując się tu tam siam (teraz w Wielkiej Brytanii, ale są plany dotyczące Hiszpanii.) i pracując np. jako barmanka. Sporo odkładam, aczkolwiek potem przychodzą miesiące podróży i pieniądze się rozchodzą. Są rzeczy, które potrafię robić nieźle – być może powinnam zastanowić się nad zarabianiem w ten sposób, kiedy nie pracuję stacjonarnie. Pomyślę , tak. Z drugiej strony diabeł szepcze – słuchaj, przecież Ty starości to możesz nawet nie dożyć, a życie ma się tylko jedno. Trzeba poszukać złotego środka.

  • Adrian

    Jak się nazywa ta aplikacja do wydatków?😊 pozdrawiam

  • Ania

    Hej 🙂
    Czy mogłabyś napisać jak wyglądała Twoja podróż do Australii? Gdzie miałaś przesiadki? pozdrawiam i trzymam kciuki!