azjatka

Właśnie wróciłam z dwudniowego trekkingu po birmańskich górach i postanowiłam od razu usiąść do komputera, by opowiedzieć wam o tym jak Birmańczycy „wyrywają” dziewczyny. A robią to na tyle dobrze, że kobiety prędko decydują się na małżeństwo.

Zeszłam z turystycznego szlaku i udałam się do maleńkiej wioski Pang Hkam, gdzie gościła mnie birmańska rodzina. Moim przewodnikiem był 21-letni Ausad, który ma za sobą trzy próby słynnego wiejskiego podrywu. Jak tłumaczył, na wsi nie ma telefonów i internetu, a trzeba sobie jakoś radzić, więc lata temu młodzi mężczyźni wpadli na pomysł nocnych schadzek.

– Najpierw wypatrujesz dziewczynę w polu czy na drodze – mówi Ausad. – Następnie podpytujesz wspólnych znajomych, w której części domu znajduje się jej pokój. Przychodzisz o północy (najczęściej z drabiną), wspinasz się na jej piętro, znajdujesz dziurę w ścianie i próbujesz ją obudzić. Zanim ta dojdzie do siebie mija kilkanaście minut. W międzyczasie upewniasz się, że jej ojciec nie zorientował się, że próbujesz „wyhaczyć” jego córkę. Zaczynacie rozmawiać o wszystkim i o niczym: o pracy w polu i o tym co jadła na kolację. Niekiedy dziewczyny śpią w jednym łóżku ze swoimi rodzicami – wtedy musisz być bardzo ostrożny i jak najciszej wypowiadać każde słowo. Tak zaczęło się małżeństwo mojego brata. Jemu się udało – odpowiada z przekąsem.

Następnego dnia para spotyka się w polu i udaje, że rozmowa nie miała miejsca. Gdy zostają sami mają szansę pokazać czy są zainteresowani kontynuowaniem tej znajomości. Ausad dostał trzy odmowy, a swoje szczęście znalazł na jednym z wiejskich festynów. Ze swoją dziewczyną spotyka się od trzech lat i niedługo założą rodzinę. W Birmie oprócz zgody narzeczonej na ślub potrzebna jest zgoda jej rodziców. Ci powiedzieli, że młodzi mogą się pobrać, ale „cena” ich córki była za wysoka dla mojego przewodnika. Ojciec Moi powiedział, że wyda córkę za 1300 dolarów. Rodzina panny młodej dostaje zazwyczaj od 300 do 500$, więc albo Ausad nie jest lubiany przez rodziców Moi, albo ci naprawdę potrzebują pieniędzy. Chłopak zbiera kasę, ale jeśli nie zdobędzie wystarczającej kwoty ma jeszcze jedną możliwość. Po kolejnych dwóch odmowach (można poprosić ojca o rękę jego córki trzy razy) przychodzi się w nocy do domu przyszłych teściów i dosłownie kradnie się dziewczynę. Gdy ta zgodzi się na ucieczkę rodzice nie mają już nic do powiedzenia i dobijają interesu po niższej cenie.

Dziewczyna Ausada obiecała mu, że po trzeciej odmowie sprzeciwi się rodzicom i ucieknie z domu. Ta najchętniej już dziś przeprowadziłaby się do ukochanego. Przewodnik powiedział mi w tajemnicy, że teraz Moa nie ma co liczyć na ślub. Najpierw trzeba ją wykupić, a potem zapłacić za wesele. Zejdą jeszcze z cztery lata…

2

 likes / 9 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • trzy lata plus cztery lata, razem lucky seven 🙂

  • Jak to się mówi… trochę się chyba zeszło. Trzeba sobie wychodzić, wyprosić narzeczoną 🙂 A lata lecą.

  • Zu.

    Ha, brzmi ciekawie. Początek trochę jak na filmach, gdzie bohaterowie też w nocy przyłażą do okien wybranek 😀 Tylko reszta zupełnie inaczej…

  • Historia jak z prawdziwego romansu 😉

  • Haha, przypomina to zaloty nastolatkow na obozach 😉 moze bez tej drabiny ;-)))