02
Gru-2013

Dzielnica czerwonych latarni w Amsterdamie – po co i za ile?

Red light district

Gdy w Amsterdamie zapada zmierzch dzielnica czerwonych latarni wypełnia się setkami turystów. Jedni przychodzą popatrzeć na półnagie kobiety w szklanych gablotach, inni są tam po to, by skorzystać z ich usług. Jak się domyślacie do tej części miasta udałam się z ciekawości, jednak szybko pożałowałam mojej decyzji.

Spacerując wąskimi uliczkami nieśmiało zaglądałam do podświetlonych pokoi, w których prostytutki robiły wszystko, żeby zwrócić uwagę potencjalnych klientów. Na pewno wielokrotnie spaliłam cegłę, nie mogłam utrzymać z nimi kontaktu wzrokowego nawet przez kilka sekund. Niewinnie zerkałam na nie spoglądałam, po czym wbijałam wzrok w ziemię. Musiałam zmienić taktykę, bo naprawdę byłam ciekawa, jak wygląda dzielnica czerwonych latarni. Było mi najzwyczajniej świecie głupio patrzeć na piękne kobiety wyglądające jak zwierzęta w ZOO.

Odeszłam trochę dalej, stanęłam za drzewem i wlepiłam ślepia w gabloty. By zwrócić na siebie uwagę panie wykonywały ciekawe ruchy – jedna delikatnie unosiła się na palce po czym spadała na pięty, tak żeby jej biust falował w rytm wybrzmiewającej muzyki, druga z kolei ruszała ustami coś co wyglądało na “Fuck me”. Po chwili pewien mężczyzna zapukał w szybkę, wynegocjował cenę i wszedł do środka. Dziewczyna zasłoniła czerwoną kurtynę, jednak nie zapewniło to intymnego klimatu, gdyż wszystko było przez nią widać. Myślałam, że za chwilę będę świadkiem stosunku odbywającego się na oczach kilkunastu turystów i zaczęłam się zastanawiać czy o to tu w tym wszystkim chodzi. Po dwóch minutach czmychnęli na górę. Uff.

Średnia cena za 20-minutowe “spotkanie” to 50 €. Zauważyłam, że najwięcej dziewczyn miało wschodnio-europejskie rysy twarzy, widziałam także sporo Azjatek. Pracują na zmiany, za wynajem okna płacą ok. 100 € za 8 godzin.

Poniżej film prezentujący Dzielnicę Czerwonych Latarni, a w nim wypowiedź Mariski Majoor, byłej prostytutki, która założyła Ośrodek Informacji o Prostytucji w samym sercu Red Light District. Będąc na miejscu można zajrzeć do środka, gdzie znajduje się odtworzone miejsce pracy dziewczyny do wynajęcia wraz z odpowiednimi opisami.

1

 likes / 2 Komentarze
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Mania

    Nieciekawie to wygląda. Żal mi tych dziewczyn

  • Elise

    Właśnie jestem w trakcie czytania „Porwana i sprzedana” Sarah Forsyth, która wylądowała w dzielnicy czerwonych latarni. Co prawda wszystko wydarzyło się w latach 90-tych, ale z jej perspektywy to nie wygląda tak kolorowo jak to przedstawia Maroslo Majoor….