2 months of traveling

Dziś piszę o tym co mnie zaskoczyło, czego się nie spodziewałam, co było do tej pory najtrudniejsze, ile wydałam i który kraj polubiłam najbardziej. Będzie też o moich słabościach i nadziejach. 

Samotność

Samotne kilkunastodniowe podróże po Europie to zupełnie co innego niż samotna kilkumiesięczna podróż do Azji. Na początku było nieźle, potem tylko ok, a dalej coraz gorzej. Na południu Indii nie słyszeli o czymś takim jak hostele i pokoje wieloosobowe, w których jest łatwo poznać ludzi. Nie przejmowałam się tym za bardzo, bo ceniłam sobie swoją niezależność, lecz po dwóch tygodniach zaczęła mi doskwierać samotność. W Nepalu było trochę lepiej, bo na szlaku do Annapurny widzi się ciągle te same twarze. Z trzema osobami do tej pory trzymam kontakt i wiem, że tak już zostanie. W Birmie kontynuowałam swoją samotną podróż, aż do momentu poznania Stephanie. Ta nie dogadała się ze swoją koleżanką z internetu i po kilku dniach została sama. Od ponad miesiąca jeździmy razem. Nie spodziewałam się, że to powiem, ale podróżowanie we dwójkę jest o wiele fajniejsze. Po jakimś czasie człowiek ma dość tych samych rozmów, tych samych pytań: „gdzie byłaś”, „gdzie jedziesz”, „ile trwa twoja podróż”. O wiele bardziej podoba mi się kolejny etap znajomości. Często dogadujemy się bez słów. Stephi zmieniła swoje plany (po raz 10000) i nie pojedzie ze mną do Indonezji. Tyle jej nagadałam dobrych rzeczy o Nepalu, że ta postanowiła tam polecieć po naszej wspólnej Kambodży. Za dwa tygodnie nasze drogi się rozejdą.

Dlaczego kocham Birmę i (tylko) lubię Tajlandię

Im bardziej turystyczne miejsce, tym mniej mi się podoba. Tak, jest to oczywista oczywistość. I im mniej przypomina to, co mamy w Polsce/Europie, tym lepiej. W Birmie ludzie cieszą się na spotkanie z turystą, dzieciaki podbiegają i przytulają się do ciebie. Uczniowie szkół podchodzą, by poćwiczyć swój angielski. Kobiety w autobusie dzielą się z tobą lokalnymi wyrobami. Zupełnie inne wymiar podróżowania. Zatem mój ulubiony kraj to Birma, a ulubione doświadczenie to trekking w Himalajach. Tego ostatniego absolutnie NIC nie przebije. Podobały mi się nawet toalety w postaci dziury w ziemi.

Co mnie zaskoczyło

Tajlandia nie jest dla mnie krainą uśmiechu. Spotkałam tu masę nieuprzejmych osób. Pytając o drogę często w odpowiedzi dostawałam machnięcie ręką lub odburknięcie. Ci ludzie pracowali w turystyce i potrafili mówić po angielsku, tu nie chodziło o barierę językową. Szukasz uśmiechu – jedź do Birmy.

Indie nie są takie straszne, ale nie chciałabym do nich wrócić bez towarzystwa. Choć myślałam, że będzie znacznie gorzej. Przeżyłam, wyjechałam cała, zdrowa i.. najedzona! Przytyłam jakieś 3 kg, ale w następnych tygodniach zrzuciłam 5 i tak zeszłam do 48 kg 🙁

Wydawało mi się, że będę bardziej uodporniona na biedę. Niestety nie obeszło się bez łez i tego fatalnego poczucia niesprawiedliwości świata. Najgorsze jest to, że nie masz takiej siły, by pomóc każdemu.

Kasa

Mój budżet to 25 dolarów dziennie. Ustaliłam go przed wyjazdem na podstawie informacji znalezionych w necie, poza tym idealnie wpasował się w moje oszczędności. Nie zapisuję wszystkich wydatków, ale wiem ile pieniędzy wyciągam z bankomatów lub ile wymieniam w kantorze. Każdego dnia wydaję więcej niż powinnam i przekraczam swój budżet o około 3 dolary, co daje 28$ dziennie. W tę kwotę wliczam nocleg, wyżywienie, drobne zakupy, transport, wycieczki i rozrywkę. W związku z tym niedługo wprowadzę w życie plan B, który pomoże mi podreperować mój budżet. O tym wkrótce.

Noclegi i  imprezy

W Indiach, Nepalu i Birmie spałam w jedynkach z racji tego, że ciężko było znaleźć pokoje wieloosobowe. Zaoszczędziłabym sporo kasy, gdybym podróżowała w parze. Cóż, zawsze są plusy i minusy samotnego podróżowania. W Tajlandii nie ma takiego problemu. Tzw. „dormy” można znaleźć w każdym mieście i na każdej wyspie. Nie mam szczęścia do współlokatorów i zawsze trafiam na imprezowiczów z Europy, którzy wracają o 3 nad ranem a resztę nocy spędzają nad kiblem. Myślałam, że będę chodzić po knajpach, integrować się, imprezować. Wcale tak nie jest. Wyszłam na miasto dosłownie kilka razy, ale dobrze mi z tym. Tydzień temu skończyłam 24 lata… Chyba się starzeję!

Nadzieje

Mam nadzieję, że skończę tę podróż.
Mam nadzieję, że moja ciekawość świata nie zniknie.
Mam nadzieję, że wystarczy mi kasy (serio!).
Mam nadzieję, że nie będę tak tęsknić, jak teraz.
Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do końca!

A tak w ogóle to świetnie się bawię i jestem przeogromnie szczęśliwa!

Uff.

1

 likes / 32 Komentarze
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • A ja cie zycze, by twoja podroz nigdy sie nie skonczyla (choc podrozowac mozna tez z przerwami:) Powodzenia!

  • Aleksandra Radzio

    Każde doświadczenie z podróży jest ważne – i te lepsze, i te gorsze chwile 🙂 korzystaj jak najwięcej, ciesz się podróżą, a w trudnych chwilach myśl o tym, że spełniasz największe marzenie, które na pewno jest warte trudu. Po rozstaniu ze Stephanie też na pewno jeszcze poznasz dobrych kompanów do dalszej drogi 😉 Baw się dobrze w Kambodży, ten kraj to jedno z moich marzeń! Powodzenia!

    • Masz rację! Każdego dnia (nawet w gorszych momentach) moje serce wypełnione jest szczęściem i poczuciem spełnienia 🙂

  • tak czułam, że Birma Ci się spodoba! 🙂
    Nepalem nas kusisz! może we wrześniu? Kto wie!
    A Tajlandii też nie polubiliśmy..

    Czuję, że z takim ‚podróżniczym gustem’ dobrze by się nam podróżowało razem 🙂

    trzymam za Ciebie kciuki! 🙂

  • co prawda byłem w „innej” Birmie bo w 2009 roku, czyli przed zmianami, lecz także uważam, że mieszkający w niej ludzie są najserdeczniejszymi osobami na świecie. Tyle dobra, ciepła i naturalności jeszcze nigdzie nie doświadczyłem – choć i na Sri Lance także mi się bardzo podobało

  • Twoja ciekawość świata prędzej Cię zeżre niż zniknie 😉
    Powodzenia i trzyma kciuki za wszystkie „mam nadzieję” 😀

  • Aleksandra Zabieglik

    Hej, obserwuje Twojego bloga od dłuzszego czasu i muszę przyznać, że tym postem mnie bardzo zmartwiłaś 😀 w sierpniu planuje samotnie zwiedzić Chiny przez 2 tygodnie i zawsze mi się wydawało, że taka samotna podróż to coś, czego potrzebuje. Ale jestem bardzo towarzyską osobą i przeraża mnie myśl o samotnych dniach i wieczorach na końcu świata. Jak planujesz podbić Chiny w sierpniu to daj znać, chętnie się przyłączę jak będzie Ci nadal doskwierał brak towarzystwa 😉
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za dalszą podróż!

    • To tylko dwa tygodnie, będzie dobrze! Ja nie miałam ochoty przechodzić przez te same rozmowy i pytania, by po kilku godzinach znowu się pożegnać. Jeśli jesteś towarzyska, to spokojnie dasz radę 🙂 W sierpniu będę zupełnie gdzie indziej.
      Trzymam kciuki!

  • Mam bardzo podobne odczucia przy czym miłymi mieszkańcami Birmy są dla mnie Laotańczycy, a jeszcze bardziej Indonezyjczycy. Tajlandia jest dla mnie zbyt europejska i też nie do końca mnie przekonuje, chociaż aktualnie jestem w najcudowniejszym na świecie Pai 🙂 Trzymam kciuki, żeby wszystkie Twoje nadzieje się spełniły!
    PS. Budżet mam bardzo podobny (może ciut mniejszy) przy czym podróżuję we dwójkę, ale za to jem mięso i często za to więcej płacę.

    • Dzięki Kinga! Już się nie mogę doczekać Indonezji, tyle o niej piszesz/mówisz dobrego 🙂

  • Trafiłam dziś na ten tekst i pomyślałam, że mogę dodać Ci troszkę uśmiechu, który z kolei doda siły na dalszą podróż. To dodaję coś, o czym nie wiesz, a co (mam nadzieję?) uśmiechnie :* O: http://www.dagonfly.pl/index.php/categories/lifestyle/120-share-week-2015-polecam-blogi Trzymam za Ciebie kciuki. Mocno!

  • Ciekawe podsumowanie – komentarze słabościach też.
    Birma też dla mnie jest jednym z najfajniejszych krajów, ale chyba mimo wszystko większy sentyment mam do Tajlandii – w sumie z takiego powodu o jakim piszesz – udało mi się przez kilka tygodni poznać nieturystyczną część Tajlandii.

    • Kurcze to by było coś. Poznać nieturystyczną część Tajlandii. Wczoraj miałyśmy tego mały smaczek, bo pojechałyśmy na wyspę, na której nie ma hoteli, atrakcji turystycznych itp. Była tylko lokalna ludność. Piękno i autentyczność.

  • Straszni mi brakuje takich kilkumiesiecznych podrozy w starym, backpackerskim stylu… Generalnie samotnosci w podrozy raczej nie odczuwalam, nie przeszkadza mi bycie samej, ale potrafie tez wyjsc do ludzi.

    • Jeśli nadarzy się możliwość to jedź 🙂 Mimo wszystkich minusów takiego poczucia wolności i spełnienia nigdy wcześniej nie zaznałam 🙂

  • bARTEK

    Podziwiam. Chciałem zobaczyć Chiny kiedyś 🙂

  • Podziwiam Cię, nigdy nie wybrałabym się w podróż dookoła świata sama…. Szkoda by mi było wspaniałych chwil, lktórych nie mogłabym podzielić z kimś ważnym.

  • Mo Tresvodka

    Ja Cię właśnie odkryłam i będę do Ciebie zaglądać:) Powodzenia dzielna kobieto! Pozdrawiam z Chile:)

  • Trzymaj się tam, Nadia! Jeśli Tobie się uda, to i nam w przyszłości też 🙂 Keep it up, girl!

  • Adrian

    Witaj Nadia:)
    Super się czyta to co piszesz:)
    Mam dwa pytania, być może już kiedyś poruszałaś te kwestie dlatego jeżeli możesz napisać będę wdzięczny.
    1. Podróżujesz po świecie, po rożnych jego zakątkach, jak sprawa z dostępem do internetu, jak go organizujesz?
    2. Jak się przygotowywałaś do takiej podróży od strony technicznej czyli plan cały podroży: ile dni gdzie, gdzie nocleg, w która stronę wyruszyć, chodzi mi o cała organizację
    Dziękuję za odpowiedz.
    Adrian

    • Hej Adrian, myślałam, że już Ci kiedyś odpisałam, ale teraz widzę, że moja odpowiedź nie przeszła! Zatem:
      1. Internet jest wszędzie: w hostelach, guest houseach, restauracjach, lotniskach.
      2. Zaplanowałam wyjazd do pierwszych dwóch państw, na bieżąco oceniałam czy mi się podoba czy nie i zostawałam na dłużej lub krócej. Reszta poszła/idzie spontanicznie 🙂

  • Doskonale rozumiem Twoj wpis i na pewno te wrazenia/uczucia wydaja mi sie znajome… stad zastanawiam sie co bedziesz myslec po paru kolejnych miesiach, ale chyba wydaje mi sie, ze dojdziesz do podobnych wnioskow jak ja – czyli ze uwielbiam podrozowac, ale czesciej na krocej 😉

    • Hej, za mną cztery miesiące w podróży. Znacznie lepiej radzę sobie z samotnością i tak, uważam, że podróże są super świetne, ale lepsze te kilkumiesięczne lub kilkutygodniowe od tych rocznych. No i najlepiej z jakąś fajną duszyczką u boku 🙂

  • Ja nie dałabym rady tak długo być poza domem. Tym bardziej Cię podziwiam 😉