12
Wrz-2014

Druga rocznica czegoś pięknego, czyli jak zmieniło się moje życie

vege

Dwa lata temu zmieniło się moje życie. Dziś czuję się szczęśliwsza, zdrowsza, mam w sobie mnóstwo pokładów dobrej energii. Kocham mocniej. Jestem lepszą wersją siebie.

W 2012 roku mieszkałam przez jakiś czas z wegetarianinem i co jakiś czas zdarzały nam się wspólne kolacje. Mimo tego, że lubiłam warzywa to zawsze musiałam dodać mięso do naszych potraw. Kiedyś zrobił mi zapiekankę warzywną z ulubionego przepisu, a ja oczywiście pokroiłam kurczątko i wrzuciłam je na brytfankę, bo mam takie prawo i już! Współlokator nie był przyzwyczajony do trzymania obiadu w lodówce, więc zostawił go na blacie kuchennym. Następnego dnia po powrocie z pracy musieliśmy wietrzyć całe mieszkanie, gdyż smród zepsutego mięsa był nie do wytrzymania. ¾ zapiekanki poszło do kosza. Pewnego dnia poprosił żebym nie przyrządzała w domu ryby. Zapach pozostaje w pomieszczeniu przez dłuższy czas, a jakoś trzeba spać (spał w salonie bez drzwi, zaraz obok kuchni). Obraziłam się jak cholera. Chodziłam z nosem na kwintę przez parę dni. Oprócz tego ze byłam mięsożercą, to byłam egoistką.

Teraz gdy sobie o tym pomyślę to mi wstyd. Nie miałam pojęcia co on wtedy czuł, a przede wszystkim co czuły w okrutny sposób zabijane zwierzęta. Miałam klapki na oczach, tak jak w dalszym ciągu ma moja rodzina i znajomi. Byłam przyzwyczajona do tego, że zabijanie jest w porządku. Nie oceniam. Tak zostaliśmy zaprogramowani. Ale człowiek silny potrafi zrezygnować z różnych nawyków, w tym zrezygnować z jedzenia mięsa (w rzeczywistości spożywania martwych ciał), dla dobra zwierząt czy dla swojego zdrowia. Albo chociaż dla spokoju sumienia.

Przełomowym momentem było poznanie pewnego chłopaka przez Coushsurfing, któremu dwa lata temu pokazywałam Kraków. Myślę sobie – turysta – zaproszę go na pierogi czy gołąbki, ale ten wykręcał się i mówił ze ma ochotę na sałatkę. W końcu zabrałam go do salad baru, w którym wybrał sobie wege zestaw. Gdy brał kolejnego kęsa zieleniny natknął się na nóżkę z kurczaka. Jego reakcja była nie z tej ziemi. Dawno nie widziałam tak zniesmaczonej i rozwścieczonej osoby. Nie miałam pojęcia o co chodzi, ale szybko mi to wyjaśnił. Gdy przeszliśmy przez próg mieszkania pierwsze co zrobił, to włączył komputer i pokazał mi parę filmów na YouTube. Zamiast puszczać wideo z rzeźni, w których strumieniami leje się krew pokazał filmy z konferencji naukowych, w których udowodniony zostaje zły wpływ mięsa na ludzkie ciało.

Dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać. Od tego momentu minęły dwa lata. Dziś świętuje swoją drugą wegetariańską rocznicę. Czuje się czysta, wolna, spokojna. Nie robię nikomu krzywdy. Udało mi się również zwalczyć moje uzależnienie od truskawkowej milki i niedługo będę świętować pierwszą wegańską rocznicę.

Jeśli jeszcze jesteście ze mną i przebrnęliście przez ten przydługawy wstęp, to chcę wam powiedzieć co mnie strasznie wkurza i jak weganizm zmienił moje życie.

– Zmusiłam się do obejrzenia Earthlings – w wolnym tłumaczeniu Ziemianie -, po którym naprawdę zaczęłam zastanawiać się nad tym, co kładę na talerz. Ten film otworzył mi oczy. Opowiada o tym, jak jesteśmy manipulowani przez wielkie koncerny i wyjaśnia dlaczego ponosimy winę za śmierć niewinnych istot. Holocaust trwał przez określony czas. Holocaust naszych czasów wydaje się nie mieć końca. Jeśli jeszcze nie oglądałeś zajrzyj tutaj.

– Wielu członków mojej rodziny umarło na raka. To naprawdę bolesne doświadczenie stracić ojca w młodym wieku. Stracić ojca w ogóle. Wiem, że gdyby prowadził inny styl życia mógłby jeszcze dzisiaj ze mną być. Lekarze otwarcie mówią jak jedzenie mięsa wpływa na organizm człowieka chorego na serce, cukrzyka czy cierpiącego na podwyższony cholesterol. Strasznie mi przykro, gdy widzę moich bliskich spożywających mięso i przetworzoną żywność. Myślę sobie, że nie chce ich stracić. Moja ukochana 65-letnia ciocia jeszcze rok temu była jedną nogą tamtym świecie. Cudem przeżyła, a gdy doszła do pełnej świadomości odrzuciła produkty mięsne i przestała palić. Przysięgam, że jest okazem zdrowia i potrafi bez problemu zrobić „Skalpel” Chodakowskiej. Nie mówi na głos, że ta zmiana zaszła dzięki odrzuceniu mięsa. No bo o tym się nie mówi… Osobiście wierzę w hasło: jesteś tym co jesz. Jeśli wkładam do buzi zdechłe zwierzę, które ostatnie minuty swojego życia spędziło w strachu i bólu ta zła energia pozostaje we mnie i na pewno nie przynosi nic dobrego.

– Nie rozumiem po co ludzie wrzucają na Facebooka zdjęcia porzuconych, pobitych psów, gdy sami mają na rękach krew innych zwierząt. Albo jedno albo drugie. Jakim cudem ludzie widzą różnicę między psem a świnią (która zresztą przewyższa inteligencją 3-letnie dziecko)?

Na koniec optymistyczny akcent. Wychodzę z założenia, że nie trzeba być 100% wegetarianinem czy 100% weganinem. Nikt nie jest idealny i idealna nie jest również nasza dieta. Wystarczy zacząć od jednego posiłku dziennie, potem 2-3 bezmięsnych dni w tygodniu i tak dalej.

Gdy przechadzałam się po ulicach Austin w Teksasie zaczepiła mnie grupa ulotkarzy próbująca wcisnąć mi zdjęcia zamordowanych w rzeźniach zwierząt. Nie wzięłam tych ulotek. Bałam się. Bałam się myśli: „Ty w tym uczestniczysz”.

Na koniec zadaj sobie pytanie, czy ty chcesz w tym uczestniczyć?

Już naprawdę na koniec lista sławnych wegetarian W TYM wybitnych sportowców:

Gandhi, Platon, Pitagoras, Leonardo da Vinci, Albert Einstein, Lew Tołstoj, Arthur Schopenhauer, Benjamin Franklin. A ze współczesnych: Brat Pitt, Leonardo DiCaprio, Cameron Diaz, David Duchovny, Natalie Portman, Clint Eastwood. Sportowcy: Mike Tyson, Ricky Williams, Walter „Killer” Kowalski, Carl Lewis.

Jeżeli jest ci trudno uwierzyć, że jedzenie mięsa może mieć tak wielki wpływ na nasze życie zapoznaj się z badaniami np. The China Study – Nowoczesne Zasady Odżywiania. Tutaj znajduje się polska recenzja tej książki. Wiem, że nie zmienię świata, ale jeśli chociaż jedna osoba zastanowi się nad tym, co tak naprawdę wkłada do ust, będzie to moim mały zwycięstwem. Nie odbierzcie tego tekstu jako taniej propagandy, a raczej jako próby pokazania wam innej drogi. Potrzebowałam się uzewnętrznić w moją drugą rocznicę. Szanuję wszystkich mięsożerców i nie-mięsożerców i nigdy nie będę nikogo nachalnie namawiać do zmian, bo sama nie chciałabym, żeby ktoś mi na siłę wpychał mięso do ust.

1

 likes / 14 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Emilia Niemiec

    Pięknie! Ja właśnie obchodziłam 3 rocznicę wegetarianizmu, a od 3 miesięcy jestem też weganką. Czuję się świetnie i polecam każdemu. Jeśli ktoś nie rozumie tej idei niech sprobuje, próba nie strzelba;) ja spróbowałam, miałam porównanie i wybrałam „bycie królkiem” 😉

  • W 100 % się z Tobą zgadzam! Mój dom rodzinny jest czysto wegetariański, bez krzty mięsa, już od ponad 50 lat. Nie potrzebujemy mięsa, tego zapachu, smaku i świadomości, że jemy biedną i niewinną istotkę. Nawet mój pies obywa się bez mięsa, może nie zawsze, ale są takie dni! 😀 Ile razy temat wegetarianizmu był powodem kłótni z moimi koleżankami, kolegami… Słyszałam różne teksty, m.in. że zaraz do mnie pomidory przemówią… OK, też nie byłam święta, ale za każdym razem ogromnie żałowałam tego kawałka mięsa. Po prostu miałam wyrzuty sumienia. Ja nie rozróżniam mięsa i ryb – to dla mnie jedno i to samo – stworzenie.

    • Fajnie, że byłaś wychowywana w wegetariańskim domu! Historie o cierpiącej sałacie… Znam to. Dla mnie każda istota, która czuje, oddycha, ma serce i potrzebuje tego, czego ludzie, czyli ciepła, schronienia, towarzystwa zawsze będzie traktowana tak samo. Mam nadzieję, że u mnie nigdy się to nie zmieni i będę kontynuować ten styl życia. Czuję się po prostu fantastycznie!

  • Paulina K

    jestem właśnie w Kostaryce zwykle mięso zastępuję ryżem z fasolą i serem domowej roboty taki jakby biały ale podchodzący pod żółty. Nawet moi rodzice zminimalizowali spożycie mięcha co mnie bardzo zaskoczylo. Jednym z powodów są wysokie ceny mięsa a i tata ma podwyższony cholesterol
    Droga Nadio: myślę, że powinnaś zastąpić „zdechłe zwierzę” na „zabite zwierzę”!!!. Wiem, że chciałaś żeby zawiało grozą, ale padlinę zdechłych zwierząt jedzą sępy, AHOJ

    • Życzę Ci udanej drogie do wegetarianizmu/weganizmu. Fajnie, że nawet Twoi rodzice jedzą mniej mięsa.

      • Paulina K

        Mam taką pracę gdzie nie mam za bardzo wyboru jedzenia, a dla wszystkich gotuje kucharz. Staram się minimalizować, ale zwykle sos będzie na mięsie, zupa też. A warzywa będą towarem luksusowym. No i jeszcze miewam ciśnienie na mięcho… pozdrowienia z Kostaryki

  • Katarzyna Cieplińska

    Ok. 2 lat temu postanowiłam zostać wegetarianką, jednak z powodu protestów mamy, nie zrezygnowałam z jedzenia ryb. Czytałam dużo literatury, aby dobrze przygotować się do całego procesu ‚transformacji’ i (nie chcąc nikogo obrażać) wyboru weganizmu nie uważam za szczególnie mądry pomysł, bo zapewnienie sobie odpowiedniej ilości i proporcji aminokwasów egzogennych u wegan jest praktycznie niemożliwe. Po ok. 1,5 roku (z powodu zaleceń doktorskich) wróciłam do czerwonego mięsa raz w tygodniu i myślę, że już tak zostanie. Przestałam jeść mięso dla zdrowia, jednak aktualnie dochodzę do wniosku, że a) wszystko jest dla ludzi, b) gorszym przekleństwem naszych czasów i zagrożeniem dla zdrowia jest cukier, który zjadamy w kosmicznych ilościach, który można znaleźć WSZĘDZIE, a o czym z jakiegoś powodu się nie mówi. Dietetykiem nie jestem, jednak wiele osób wie, z czym wiąże się długotrwałe nadmierne spożycie cukru lub łatwo może wyszukać te informacje w Internecie. Jeśli interesujesz się zdrowym odżywianiem, polecam zgłębić ten temat 😉 Jeszcze co do wegetarianizmu: według mnie za dużo mówi się właśnie o okrucieństwie, przemocy w całym tym systemie produkcji. Oczywiście rozumiem pobudki osób, które to robią, jednak człowiek jest z natury egoistą, więc nie sądzę, żeby był to język, który sprawdza się w większości przypadków. Jak napisałaś o chłopaku z Couchsurfingu – nie pokazał Ci kolejnego filmu zabijanych zwierząt, a materiał z konferencji o wpływie mięsa na ludzkie zdrowie. Myślę, że takiej retoryki potrzeba aktualnie.
    To pierwszy post, na który trafiłam u Ciebie na blogu, ale zdążyłam przeczytać, że wybierasz się w podróż dookoła świata, więc na pewno zostanę na dłużej 😉
    Pozdrawiam!

    • Cześć Kasiu, ciekawi mnie jakie miałaś problemy zdrowotne, że lekarz zalecił Ci spożywanie czerwonego mięsa. Serio, ciekawa jestem. Co do aminokwasów egzogennych, jest możliwe zapewnienie sobie wystarczającej ich ilości i nie stanowi to dużego problemu. Myślę, że weganie i wegetarianie decydując się na taki styl życia muszą się edukować, bo chcą żyć zdrowo i zapewnić swojemu organizmowi wszystkich potrzebnych składników. Dla przykładu jajko ma 51% amin. egzogennych, soczewica 44% (tyle co kurczak), a kasza gryczana 40%.
      Może czytamy różne publikacje 😉
      Fajnie, że zostaniesz na dłużej, zapraszam!

  • Konik

    Ogólnie to spoko nie jedz mięska i ok , ale wmawianie komuś że ktoś z jego rodziny umarł pewnie dla tego że jadł mięso to całkowicie nie poważny tekst . Dla mnie fakt faktem , że mięso daje największą siłę fizyczna i jakoś nie wierze żeby Tyson na fasoli i ryżu tak daleko zaszedł. Teraz może i promuje wege ale już na ringu nie walczy . Pro po naukowców , to na YT znajdziesz „fachowców” od odżywiania , jedni będą polecać wege inni same białka jeszcze inni powiedzą że wogóle to można nie jesc i to takie uzdrawiające jest . Osobiście to jestem za lekką żywnością , ale z drobiu i ryb nie rezygnuje .

    • Jest MASA sportowców, którzy osiągnęli OGROMNE sukcesy będąc na diecie wege. Wystarczy wpisać w google 😉 Życzę zdrowia!

  • Ciokum

    od dawien, dawna myślałem żeby przejść na wegetarianizm, teraz naprawdę „mocno” myślę nad podjęciem tej decyzji- inspirujesz każdym swoim postem 🙂
    Pozdrawiam i Zdrowia życzę

  • Genevieve Monk

    Nadia! Chcę ci powiedzieć, że Twój artykuł był jednym z czynników (chyba najważniejszym z nich), dla których zaczęłam zmieniać swoje podejście do mięsożerstwa. Z każdym kęsem mięsa przypominałam sobie to, co napisałaś i już wkrótce zaczęłam go jeść coraz mniej. To tak cholernie trudne, kiedy wszyscy wokół są przeciwko tobie…
    Była taka sytuacja, że odmówiłam na obiedzie zjedzenia wieprzowiny. Babcia się wściekła, zaczęła mnie straszyć anemią i poczułam się odtrącona. To bolało, bo babcia jest bliską mi osobą, zawsze mogłam liczyć na jej wsparcie.
    Ale zaszłam już na tyle daleko, że nie chcę odwrotu. Wiem, że robię dobrze – bo w zgodzie z samą sobą – i to w zupełności wystarcza. Nie chcę żyć kosztem innych stworzeń, bo mamy takie same prawo do życia. I żadna mama załamująca ręce, czy babcia grożąca anemią, nie wmówią mi, że jest inaczej, że człowiek musi jeść mięso.
    Dziękuję, że mi to pokazałaś.