02
Wrz-2015

Dlaczego przedłużam wyprawę, czyli słowo o wolnym podróżowaniu

slow travel

Pamiętacie jak miesiąc temu poleciałam do Malezji? Wybrałam się tam tylko na tydzień, wyjazd był nieco wymuszony, bo musiałam posiedzieć chwilę poza Australią, by dostać wizę pracowniczą, co ostatecznie i tak się nie udało. Siedem samotnych dni w nowym miejscu przyniosło sporo refleksji i wystarczyło, bym przestała lubić swój styl podróżowania.

Na początku podróży dookoła świata zmieniałam kraje co dwa tygodnie. Cieszyłam się jak dziecko, gdy w tak krótkich odstępach czasu mogłam pokonywać setki kilometrów, próbować nowych dań, jednego dnia stać przed złotym Buddą, a drugiego obserwować przechodniów z okna nowojorskiej kawiarni. Przez dwa miesiące otarłam się o indyjskie plaże, nepalskie Himalaje, birmańskie uśmiechy, turystyczną Tajlandię i… ulice Nowego Jorku. Miałam wrażenie, że ciągłe zmiany dają mi siłę i energię do dalszej tułaczki. Po jakimś czasie zorientowałam się, że często ślizgam się po powierzchni i nie pozwalam sobie na głębsze poznanie tych miejsc, a zwłaszcza ludzi. Gdy zaczynałam wiązać przyjaźnie z lokalną ludnością, uczyć się ich języka i zwyczajów, i gdy oni w końcu zaczynali mi ufać trzeba się było pakować na kolejny samolot.

Dlatego zdecydowałam, że moja podróż dookoła świata nie zakończy się w grudniu. Zamiast roku daję sobie półtora i przerzucam wyjazd do Ameryki Południowej na luty lub marzec. Gdy jeszcze przed wylotem do Indii planowałam trasę podróży stwierdziłam, że zobaczę wszystkie kraje Am. Płd. w trzy miesiące, a jak się uda, to dorzucę do tego Meksyk i Gwatemalę. Teraz sobie myślę, że wolałabym posiedzieć miesiąc w Peru, niż co kilka dni przejeżdżać przez kolejne granice państw. Nie wiem ile czasu spędzę w Ameryce, bo każde rozstanie z Australią jest ciężkie. Chcę jeszcze lepiej poznać ten kraj i pewnego Australijczyka. Mam po prostu ochotę spędzić więcej czasu w miejscu, które uwielbiam, z człowiekiem, który jest mi bliski. Już niedługo będziecie mogli poczytać o moich australijskich przygodach, a wisienką na torcie, która zakończy ten podróżniczy rok będzie wyczekiwana przez was podróż do Nowej Zelandii…!

Przyznaję, że jestem uzależniona od nowych emocji i wrażeń. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że w swoim życiu ciągle szukałam nowych zajęć. Był czas na cztery języki, aktorstwo, taniec towarzyski, taniec nowoczesny, siatkówkę, gimnastykę, kółko szachowe, jazdę konno, boks, gitarę, pianino i śpiew. Zazwyczaj w żadnej z tych dyscyplin nie dochodziłam do perfekcji i w końcu zrozumiałam, że powinnam się skupić na jednej rzeczy (no może dwóch, trzech?). Podobnie jest z podróżowaniem. Koniec skakania z jednego kraju do drugiego. Przyszedł czas na czytanie książek przed wyjazdem, mieszkanie z lokalną ludnością i naukę języka hiszpańskiego. Być może będę się musiała trochę zmusić do wolniejszego podróżowania, lecz wierzę, że to się opłaci. Wylatując z Malezji było mi przykro, że nie mogłam zatrzymać się u poznanej na Penang muzułmanki Lidii, która otworzyła przede mną drzwi swojego domu i bardzo chciała, żebym poznała jej rodzinę. Następnym razem jej nie odmówię.

1

 likes / 31 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Końcówka postu – jakbym czytała o sobie! Jazda konna, basen, balet, bieganie, taniec, windsurfing, ktesurfing, narty – czego ja w życiu nie robiłam? I tak jak Ty – w niczym nie jestem perfekcyjna. Staram się to zmienić, ale wychodzi mi średnio na jeża. Z jednej strony fajnie tak wszystkiego w życiu próbować, a z drugiej dobrze być w czymś naprawdę
    świetnym.
    Myślę, że podjęłaś dobrą decyzję. Nie ma się co spieszyć. Ja zrozumiałam to po kilku miesiącach biegania od jednego do drugiego
    miejsca w Azji płd-wsch. Teraz planuję kolejną wyprawę i na pewno nie popełnię tego błędu. Nie ma się co spieszyć, szczególnie jak mamy czas i trochę pieniędzy 😉 Powodzenia!

    • Jak to mówią – czasem się trzeba sparzyć. Fajnie, że obie będziemy teraz podróżować wolniej. Jestem strasznie ciekawa Twoich planów…! Czekam na dalsze wieści.

  • Natalia Tomalik

    Doskonała wiadomość i decyzja!!! Dla Ciebie przede wszystkim

  • Pozazdrościć… Chciałabym kiedyś wybrać się w roczną podróż! A jeśli masz możliwość zmiany planów i wydłużenia pobytu do półtora roku to tym bardziej warto korzystać 🙂 Powodzenia w dalszym podróżowaniu i realizacji wyznaczonych celów! 🙂

  • Angelika Judyta Przyborowska

    Jestem na bieżąco ze wszystkimi postami i to naprawdę niesamowite jak bardzo zmienia się człowiek podczas podróży. W ogóle podczas robienia czegokolwiek zamiast tylko codziennego wegetowania non stop w tych samych sprawach. Intensywność życia tak wprost proporcjonalna do ilości nasuwających się wniosków. Zazdroszczę, że co chwilę znajdujesz w sobie coś nowego. Mam wrażenie, że w ciągu ostatniego roku postarzałaś się mentalnie 😛 (tylko mentalnie rzecz jasna! :>>)
    Przedłużysz podróż o pół roku? Nieprawda, Ty ją przedłużysz na całe życie 😉

    • Ograniczamy się terminami, kalendarzem, chcemy sobie w głowie poukładać życie, wytłumaczyć sobie kiedy zakończą się pewne etapy. Skrycie czuję, że moje życie będzie jedną wielką podróżą… 🙂

  • Miałam podobne refleksje po mieszkaniu przez dwa miesiące w Bułgarii, byłam na projekcie EVS. I to było super poznawać ten kraj z perspektywy mieszkańca, wtapiać się w lokalną ludność, obserwować ją, słuchać języka, poznawać kulturę i na spokojnie ją chłonąć. Po tym doświadczeniu doszłam do wniosku, że jeżeli kiedyś przyjdzie mi podróżować gdzieś dalej, to chciałabym to robić właśnie w taki sposób – zatrzymując się gdzieś na dłużej. Aktualnie robię kurs przewodnika beskidzkiego i nie ruszam się poza Polskę – nawet nie wiesz, ile satysfakcji daje odkrywanie swojego własnego kraju i ile tutaj egzotyki 🙂

    • Wspaniałe jest to, co piszesz, zwłaszcza urzekł mnie fragment o Polsce. Powodzenia na kursie, pokazuj nam, jaki nasz kraj jest piękny.

  • Gabriela Maria Kosinska

    Zazdroszczę odwagi i życzę powodzenia. Marzę o takim podróżowaniu, ale jestem strasznie nieśmiała i bojaźliwa. Może pewnego dnia przełamię swój strach. 🙂

    • Świat jest przyjaznym miejscem, a ludzie chętnie pomagają innym. Zwłaszcza samotnie podróżującym kobietom. Odwagi…! :))

  • Good decision, Nadia!
    As they say travel brings wisdom only to the wise 😉

  • Pewnie, daj sobie więcej czasu w miejscach, które będą Ci bliskiem. Lepiej chłonąć to, co się kocha niż pędzić. A jak jest ktoś bliski obok to przecież… ach, wtedy czas pędzi jeszcze szybciej i nie chce się wyruszać w drogę samotnie… 🙂

  • bardzo dobra decyzja! nic na siłę, Ty wiesz najlepiej jaki styl podrózowania Ci pasuje, a skoro masz możliwość zmiany planu to jak najbardziej rób to! Fascynujące jak nam się styl podróżowania z czasem zmienia, ostatnio tak się zastanawiałam jak bardzo nie poznaję siebie podróżniczej sprzed jakichś 3 lat 😉

    • Dokładnie! U mnie wystarczyły jedne wakacje all-inclusive, by wiedzieć, że nie polubię takich wyjazdów i wystarczyła jedna wyprawa z plecakiem na Ukrainę, by uświadomić sobie, że w ten sposób chcę podróżować przez kilka następnych lat… 🙂

  • Kamil Białas

    Trafiłaś w samo sedno. Chcąc zobaczyć wszystko, nie widzi się niczego.

  • Zawsze na pewnym etapie człowiek dochodzi do takiego wyboru. Gdy patrzę na siebie kilka lat wstecz, najlepiej jakbym w miesiąc przejechał cała Azję, a teraz? Slow travel wkracza w życie człowieka i dobrze, bo naprawdę może nacieszyć się odwiedzanym miejscem. A przecież mamy jeszcze bardzo dużo czasu, by zobaczyć wszystko na świecie! 🙂

  • Super! Mam nadzieję, że będziesz zadowolona ze swojej decyzji! I powodzenia z nową miłością 🙂

  • Wiola Starczewska

    Hej Nadia, dobrze robisz, tak trzymać. Pamiętam jak byłam w podróży po Brazylii i te rozmowy w hostelach z nowo poznanymi ludźmi: a gdzie byłeś, gdzie jedziesz, czy widziałeś już to i tamto? Miałam wrażenie, że to jakiś wyścig, kto więcej zobaczy i więcej kilometrów przejedzie. Ja zatrzymywałam się na dłużej, pracowałam w hostelu i żeby mieć tą pracę musiałam się zdeklarować, że zostanę na co najmniej 3 tygodnie. Inni podróżnicy żałowali mnie, że nie mogę się ruszyć z miejsca. A ja cieszyłam się tą małą rutyną, którą mogłam sobie wypracować w takim Salvadorze na przykład.

    • Oprócz tego, że wyścig, to jeszcze w kółko te same schematy rozmów. Fajnie się z kimś zaprzyjaźnić i przejść na kolejny poziom znajomości. Wtedy odpadają pytania gdzie byłeś, gdzie jedziesz, a mówisz więcej o swojej rodzinie, przechodząc czasem do tematów egzystencjalnych… 🙂

  • Czasami przychodzi w życiu taki czas, że chcemy zwolnić tempo, bo to życie gna w nieznane na łeb i szyję. Dobrze jest móc czasami usiąść pod drzewem i zamyślić się nad czymś przyjemnym. Życzę powodzenia w dalszym „spacerowaniu” po świecie. I w poznawaniu ludzi

  • Dobra decyzja – a w zasadzie, każda będzie dobra o ile zgodna z tym czego w danej chwili potrzebujesz.

  • Cromania_pl

    Wazne, abys to ty byla szczelsiwa! Wszystkie decyzje nalezy podejmowac w zgodzie ze soba..nikt nie wie co jest dla Ciebie najlepsze oprocz Ciebie samej 🙂

  • Super wpis. Myślę, że z czasem zmienia się styl podróżowania. Kiedy przemieszczamy się więcej i częściej to chcemy bardziej wsiąknąć w dane miejsce, a nie tylko je zaliczyć. Powoli też do tego dojrzewam.

  • presidentobama108@yahoo.com

    Nadia. I like reading about your travels. Very interesting. Thank you!
    Am also happy that you found „The China Study”.

  • Pingback: Pierwszy raz w Ameryce Południowej – poznaj moje plany | Nadia vs. the World()

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec