laydyboy

Czytam moje facebookowe posty z krainy uśmiechu i widzę, że zachwytom nie ma końca. Wszystko jest takie lazurowe, słoneczne, a ja jestem w tęczowym humorze. Czas wyjaśnić co mi nie pasuje w Tajlandii i dlaczego nie chce mi się tam wracać.

Oto świeży wniosek wyniesiony z tej podróży: przepiękny kraj potrafi zamienić się w ponurą dziurę, gdy jego ludzie są brzydcy. Już wam wyjaśniam o co mi chodzi. Moim zdaniem, to ludzie budują wartość kraju i decydują o jego prawdziwym pięknie. Większość Tajów, których spotkałam okazała się być niegościnna, naburmuszona i obojętna. Myślałam, że palmy, beztroska i morskie fale zatuszują niesmak, jaki pozostał po kontaktach z mieszkańcami. To dopiero tutaj miałam okazję powylegiwać się na plaży, poczuć miękki piasek pod stopami i obejrzeć zachód słońca na plaży z drinkiem w ręku. Jednak żaden zachód i żadna błękitna zatoczka nie przebije szczerego ludzkiego uśmiechu i dobrego gestu.

Odniosłam wrażenie, że Tajowie są zmęczeni plagą białasów, więc uprzejmość i szacunek do obcokrajowców przychodzi im z trudnością – o ile w ogóle. Tyle razy pytałam o drogę i ludzie albo mnie ignorowali, albo rzucali szybkie „prosto i w lewo” z oczami wlepionymi w telefon. W knajpach często wyśmiewali mój weganizm, nie mogąc się nadziwić jak można zamówić pad thai bez jajek i sosu rybnego. Turyści to dla większości chodzące portfele, nawet brudni, zarośnięci backpakerzy. Przekonałam się o tym, gdy spędziłam dzień z dziewczyną z Wietnamu. W każdym miejscu płaciła 2-3 razy mniej ode mnie. I tak, jest to ogólno-azjatycka reguła.

Rozumiem  znajomych, którzy z Tajlandii wracają zachwyceni i ich fantastycznym opowieściom nie ma końca. Kilkutygodniowe wypady do tak egzotycznego miejsca mogą być niezapomnianym doświadczeniem, zwłaszcza jeśli jest to pierwszy kraj w Azji, który się odwiedza. Sprawa się trochę komplikuje, gdy człowiek chwilę wcześniej odwiedził uśmiechniętą Birmę (znowu ta Birma, sorry, nie potrafię przestać o niej pisać), otwarty Nepal i przyjacielskie Indie. W każdym z tych miejsc ludzie byli bardziej ludzcy. A może miałam okropnego pecha?

Tak, Tajlandia ma białe, puste plaże, maleńkie wysepki, wielkie kurorty, full moon party, bajeczne curry, zielone wzgórza, krystaliczne wodospady i tego jej nie odejmuję. Mojej Tajlandii brakowało jednak gościnności, dobra, ciepła, dlatego nie jest ona na liście krajów, do których muszę koniecznie wrócić. Choć nie skreślam jej do końca, bo wydaje mi się, że moja opinia o tym miejscu byłaby inna, gdybym zeszła z utartych, turystycznych ścieżek – Chiang Mai, Bangkok, Krabi, Ko Phi Phi, Ko Lanta. To trochę moja wina. W Indonezji nie popełnię tego błędu i będę jak najczęściej uciekać od najpopularniejszych atrakcji.

Wam życzę trochę innych doświadczeń. Chyba, że byliście już w Tajlandii i macie inne zdanie?

elephant corn countryside seller budda thai boy flowers budda sign monk cat thai girl

1

 likes / 30 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

Oh no...This form doesn't exist. Head back to the manage forms page and select a different form.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec