09
Lis-2016

Dlaczego Ameryka wybrała Trumpa? Zobacz 3 proste powody

trump-prezdydent-usa

Nie tylko Polska się dziwi. Dziwią się też moi amerykańscy koledzy, którzy na Facebooku opłakują wynik wyborów. Ale nie wszyscy dziś lamentują. W kręgu bliskich znajomych mam osoby, które wczoraj zagłosowały na Trumpa. Gdzie ich Facebookowe posty, amerykańskie flagi, zdjęcia Donalda siedzącego w prezydenckim fotelu? Ich nie ma, bo głosowanie na rasistę i ksenofoba nie jest powodem do dumy.

Ostatnie lata studiów poświęciłam na analizę amerykańskich kampanii wyborczych oraz relacji USA z Rosją. I choć podczas podróży dookoła świata politykę i telewizję odstawiłam na bok, to postanowiłam wrócić do tematu i wyjaśnić wam dlaczego Amerykanie wybrali Donalda Trumpa na nowego prezydenta.

1. TRUMP TO OUTSIDER

Wróćmy do momentu, w którym Trump walczył o nominację z 17 kandydatami z partii republikańskiej. Jaką przyjął strategię? Sprawić, by wszystkie oczy były zwrócone na niego. Wówczas rzucał hasłami: „Nie wystarczy zabić terrorysty, trzeba wybić całą jego rodzinę”, „Meksyk wysyła do nas ludzi z problemami. Wysyła do nas narkotyki, przestępczość, gwałty”. Gdyby powiedział to w dzień przed wyborami, nie zostałby prezydentem. Jednak rok temu przyniosło mu to popularność. Telewizja, gazety tradycyjne i internetowe – wszyscy trąbili o Trumpie. Wartość przekazów medialnych o jego osobie wyniosła łącznie 2 miliardy dolarów (w przypadku Clinton było to 750 mln)! Niedługo później zmienił taktykę. W wywiadach zapewniał, że wycofa amerykańskie siły z biskiego wschodu i pieniądze, które inwestowane są tam w szkolenia, budowę placówek edukacyjnych i dróg wrócą do kraju. To w Ameryce potrzebne są zmiany. To Ameryka potrzebuje pieniędzy.

– Mój plan dotyczy przede wszystkim bezpieczeństwa w domu, co gwarantują: bezpieczna okolica, szczelne granice i skuteczna ochrona przed terroryzmem. Nie będzie bezpieczeństwa bez prawa i porządku. Śmierć, destrukcja, terroryzm i słabość – to konsekwencje projektów Clinton.

Ludzie w to uwierzyli. Amerykanie mają już dość wojny i marnotrawienia pieniędzy.

Ten niezależny, niezwiązany z żadną partią polityczną kandydat stał się cichym bohaterem wielu mieszkańców USA. „I’m an outsider, fighting for you” – krzyczał na wiecach. Nie jest częścią politycznego establishmentu, nie w głowie mu polityczne układziki. Amerykanie nie chcą słuchać doniesień o kolejnych aferach i korupcji – są tym zmęczeni.

Trump przez 10 lat prowadził telewizyjne show „The Apprentice” w którym uczestnicy walczyli o możliwość otrzymania zatrudnienia w jego firmie. W oczach widzów był szefem, CEO, tym, który zatrudniał i zwalniał ludzi. Przez 10 lat przedstawiano go, jako osobę, która zna się na biznesie, podejmuje mądre i odważne decyzje, nie boi się mówić tego, co myśli. Skoro przez dekadę był kreowany na zaradnego biznesmena, to nic dziwnego, że sporo osób uwierzyło, iż Trump jest tym liderem, którego potrzebuje Ameryka. Kim był Obama w oczach fanów Trumpa? Był on tchórzliwym pachołkiem Putina. A Hilary miała być przedłużeniem polityki Baracka.

2. NOWE ZNACZY LEPSZE

Wyborcy byli wściekli. Nie podobało im się w jaki sposób funkcjonował rząd i na co wydawano ich pieniądze. Wróciłam do Stanów po pięciu latach i widzę, że wśród moich znajomych niewiele się zmieniło. Skończyli studia warte 50 000 dolarów, które będą spłacać przez najbliższych 10 lat. Pracują od rana do nocy, a ostatniego dnia miesiące państwo odbiera im ponad 30% pensji. Ćpuny i nieroby od lat oszukują system. Mają opłacone mieszkania, rachunki, jedzenie, telefony komórkowe (!), opiekę zdrowotną, a to wszystko idzie z pieniędzy uczciwych ludzi. Wystarczy popracować dwa tygodnie, by mieć przedłużony zasiłek na kolejny rok. Znam osoby, które od kilku dobrych lat tak bimbają. A w weekendy dilują narkotykami. Trzymam się od nich z daleka. Wyborcy rzadko wybierają zło, z którym borykali się przez 4 czy 8 lat. Prawie zawsze szukają lekarstwa. Kandydata posiadającego cechy, których brakuje obecnym rządzącym.

trump-prezydentem

3. HILARY DAŁA CIAŁA

Doświadczenie stanowiło jej atut. Zamiast przekonać wyborców do tego, że była Sekretarz Stanu jest lepszym kandydatem na prezydenta, niż biznesmen bez doświadczenia w polityce, w wywiadach opowiadała o sobie, jako o outsiderce. „- Bo czy można być większą outsiderką, niż pierwsza w historii USA kobieta prezydent?” – krzyczała. Zamiast zwrócić uwagę wyborców na to, że gdy ona walczyła o Amerykę Donald Trump bawił się w telewizyjnym show, Hilary próbowała odcinać się od establishmentu, który przecież reprezentuje. Otwierając stronę byłej pierwszej damy wyskakuje wielki pop-up z hasłem „We can’t risk a Donald Trump presidency”. Dlaczego nie wyjaśnia wyborcom, dlaczego warto na nią głosować? Jaki jest jeden z głównych sloganów jej kampanii? „Love Trumps hate”. Trzeba się przyjrzeć kilka razy, by w ogóle zrozumieć, co on znaczy. Jakie hasło upodobał sobie Trump? „Make America great again”! Dobre zagranie, jakby wyciągnięte z czasów Reagana. Ludzie łykają takie hasła jak pelikany.  Jaka była jej wizja bezpieczeństwa? Byle nie Trump. Znakiem rozpoznawczym Clinton stało się wyszydzanie przeciwnika i wytykanie jego błędów. Nie jest elastyczna i nie zmienia swojej strategii. Nie wspomnę już o kolejnym odcinku serialu z FBI, który wyszedł całkiem niedawno.

Trump skupia uwagę na Michigan, Ohio, Pensylwanii oraz Wisconsin, czyli czterech stanach, które nazywane są „blue states”. Hilary wierzy, że niebieskie stany i tym razem nie zawiodą Demokratów. Clinton tnie środki na kampanię telewizyjną w obrębie Wielkich Jezior, w związku z czym jej reklamy trafią do widzów rzadziej, niż spoty Donalda Trumpa.

Gdzie Trump pojawia się ostatniego dnia przed wyborami? W Michigan. O północy rozmawia z tysiącami przedstawicieli klasy średniej i zapewnia, że stworzy nowe stanowiska pracy. Nie pozwoli, by fabryki zostały przerzucone do Meksyku i grozi, że gdy Ford przeniesie produkcję poza USA, Trump nałoży 35% cło na samochody wyprodukowane za południową granicą. Co w tym czasie robi Clinton? Bawi się na scenie z Lady Gagą, Beyonce i Jay Z.

Trump był w tej kampanii szalenie niezdyscyplinowany. Nie obyło się od skandalicznych zachowań i obraźliwych stwierdzeń pod adresem kobiet, Afroamerykanów, Meksykanów, muzułmanów czy osób niepełnosprawnych. W normalnym roku wyborczym taki kandydat zostałby zdyskwalifikowany na starcie. Ale jego wzmacniane w mediach głosy znalazły poparcie wśród wielu. W gronie wyborców były osoby, które nie mogły znieść myśli, że prezydentem kraju ma szansę zostać kobieta. Inni udowodnili, że rasizm jest ciągle żywy. Kolejni mieli dość trwonienia publicznych pieniędzy. Nie przestraszyły ich miłosne skandale Trumpa, jego przekręty podatkowe i cięty język. Mnie przestraszyły, ale ja nie mam prawa głosu.

Jaki jest z tego wniosek?

Wczoraj udałam się pod lokal wyborczy, by poobserwować społeczne nastroje. Co usłyszałam? Chcemy zmiany. My tej zmiany potrzebujemy. Masy często głosują na silne i krzykliwe jednostki, bo daje im to wrażenie, że takie osoby mogą dokonać faktycznych zmian. Nie wiem jak potoczą się losy mojego ukochanego kraju, ale nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Amerykanom siły i nadziei.

#staystrongAmerica

 

3

 likes / 15 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Angelika Judyta Przyborowska

    Uczestniczyłam w szkoleniu biznesowym, którego gościem był Trump. Byłam zachwycona, ale zupełnie inaczej jest myśleć o nim jako o biznesmenie, a zupełnie inaczej jako o polityku. Być może jedno i drugie nie powinno się łączyć, a może wręcz przeciwnie. Co do zmian – w Polsce przecież też ich chcieliśmy. Czy wyszło nam to na dobre?

    • Daniel

      „Co do zmian – w Polsce przecież też ich chcieliśmy. Czy wyszło nam to na dobre?”
      Jakie zmiany? Z PIS na PO czy z PO na PIS … ehh ludzie obudźcie się…

      • Angelika Judyta Przyborowska

        Napisałam tylko, że w Polsce wszyscy chcieli zmian. Nie wnikam, czy coś nam to dało czy też nie, stąd pytanie „Czy wyszło nam to na dobre?” – CHĘĆ zmiany, a nie zmiana.
        Nie śpię, a Ty czytaj ze zrozumieniem i nie wzdychaj Ziom 😉

  • Mateusz Halicki

    Hej:) świetny i obiektywny materiał. Mam nadzieje tak jak zresztą w końcówce wspomniałaś, tylko że obywatele innych demokratycznych państw zaczną dostrzegać kandydatów bądź ugrupowania polityczne spoza establishmentu i to pociągnie konsekwencje do zmian – tylko czy zmian na lepsze? To się okaże:)

    • Dzięki, cieszę się, że się podobał :). Jestem ciekawa co przyniesie ta prezydentura.

  • Można zauważyć pewną zależność. PiS, Brexit. Trump, już niedługo Francja i możliwe, że Niemcy. Ta sama fala. Jest to smutny obraz świata. Pociesza mnie jednak, że to my, młodzi, przyszłość, głosujemy za tolerancją i równością. Za mało jednak korzysta ze swojego głosu 🙂

    • Anna from Ontario

      Andzelika myslisz o islamizacji ? Zapewniam ze Muzulmanie kiedy dorwa sie do rzadow / Europa, Stany , Kanada / nie beda tak tolerancyjni jak liberalowie / demokraci. Pomysl : czy bedzies szczesliwa kiedy szariat zapuka do twoich drzwi . Jestes bardzo a to bardzo naiwna.

  • Pawel

    Miło jest poznać Cię od dziennikarskiej strony, tym bardziej, że dobrze się to czyta.

    • Cezar

      trump to znaczy przebić. Miłość przebija nienawiść.

    • Miło mi.

      Co ciekawe, sporo Amerykanów zadało to pytanie w Googlach. Przekaz był nie do końca czytelny ;).

  • Lidka

    Tak obszerny temat trudno zmieścić w jednej blogowej notce i to w taki sposób, by długością nie przytłoczyła odbiorców.

  • Daniel

    Tytuł jak „clickbait” a cały tekst jak artykuł z lewackiej gazety. Nie wiem dlaczego większość ludzi postrzega Trumpa takiego jak im amerykańskie media (do robienia z ludzi ciemnej masy) przedstawią. Ameryka potrzebowała zmiany, (Clinton = Obama) dlatego wygrał Trump, a nie dlatego, że pokazywali go w mediach częściej niż Clintonową. Chciałbym również dodać, że po wygranej Trumpa były zamieszki (w kalifornii?)… jak widać, dla demokratów, demokracja liczy się tylko wtedy, kiedy wygra ich zwolennik

    • Mam wrażenie, że nie przeczytałeś tego tekstu do końca. W ostatnim akapicie piszę, że Amerykanie wybrali Trumpa, bo potrzebują zmiany. A wczesniej, że Hilary byłaby przedłużeniem polityki Obamy. Media pomogły mu w tej wygranej, zupełnie niecelowo.

  • Świetna analiza i ważne, że z pierwszej ręki, bo przecież mieszkasz teraz w USA. Swoją drogą, w dziwnym świecie żyjemy, że szowinistyczne i ksenofobiczne hasła Trumpa nie zdyskredytowaly go w oczach wyborców. Mam wrażenie, że nasza cywilizacja robi obecnie pewien krok w tył…

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec