Nadia_bcn_13_000040

Oprócz drzew pomarańczowych Barcelona posiada jeszcze morze, wzgórza, miejski gwar, urozmaicone życie nocne, palmy, a dla kontrastu zaciszne parki i ogrody. Jest też masa imigrantów – głównie z Ameryki Łacińskiej i Afryki Północnej. 

Barcelona? Nie tak prędko. Niskobudżetowy Ryanair wylądował nie w Barcelonie, a w Gironie – 70 km od stolicy Katalonii. Za 2,5 euro udaliśmy się do centrum Girony, by spędzić noc w hostelu Equity Point wartą 16 euro. Osobiście polecam bezpośrednią wyprawę do Barcelony, gdyż busy kursują do późnych godzin nocnych.

Chlap, chlap, kap, kap. Łomot kropel deszczu o parapet szybko nas rozbudził. Prędko uciekliśmy z ulewnej Girony, by znaleźć się w… deszczowej Barcelonie!

Nadia_bcn_13_000041

W oczekiwaniu na autobus do Barcelony, który okazał się być pociągiem 🙂

Co robić w Barcelonie gdy pada? Wszystko to, co wtedy, kiedy świeci słońce! Pierwsze popołudnie zarezerwowaliśmy na dzielnicę gotycką, z jej wspaniałą Katedrą św. Eulalii, pozostającą w cieniu słynnej bazyliki Gaudiego La Sagrada Familia. To średniowieczne centrum Barcelony jest zdecydowanie najbardziej klimatyczną częścią miasta. Ciasne uliczki, artystyczne knajpki, piekarnie, cukiernie i  uliczni grajkowie.

A skoro o ulicznych grajkach mowa…
Nadia_bcn_13_000042

Kolejny dzień upłynął pod hasłem: „Śladami Gaudiego”. Gaudi, a właściwie Antoni Gaudi, kataloński architekt słynący z wyjątkowych projektów był twórcą najważniejszych zabytków i obiektów Barcelony. Począwszy od znakomitej Sagrady Familii, poprzez Casa Mila na Parku Guella skończywszy.

Nadia_bcn_13_000043

Zbudowana na początku XX wieku Casa Mila przez barcelończyków nazywana jest potocznie La Pedrera, co oznacza kamieniołom. Fasada tego potężnego bloku skalnego przypomina wzburzone morze, a cały budynek zdaje się falować. Kamienica, podobnie jak inne architektoniczne dzieła Gaudiego czerpie z natury i imituje formy spotykane w przyrodzie. Balkony przybierają kształty dzikich krzewów, a pod oknami ptaki szykują się do odlotu. Wnętrza budowli nie udało się nam zobaczyć – zniechęciła nas ogromna kolejka. Bilety najlepiej kupić przez internet. Z tego co słyszałam środek kamienicy jest jeszcze piękniejszy i „pokręcony”, i stanowi istny raj dla miłośników architektury, a secesji w szczególności. Bilet wstępu to koszt 16 €.

Po 30 minutowym spacerze dotarliśmy do najbardziej niezwykłego i wyczekiwanego punktu naszej wycieczki – bazyliki La Sagrada Familia. Monumentalna, mistyczna, arcydzieło myśli architektonicznej – takie słowa nasuwają się po ujrzeniu tego niezwykłego przybytku sztuki. To nieskończone dzieło staje się corocznie celem podróży milionów turystów (warto przypomnieć, że jego budowa trwa już 130 lat).  Nie mająca sobie równych budowla jest dowodem międzypokoleniowej solidarności, tym samym stanowi wyzwanie dla kolejnych generacji architektów i artystów. W 1883 roku kiedy to Gaudi został architektem świątyni całkowicie zmienił pierwotne założenia wprowadzając swój niepowtarzalny styl. Przez czterdzieści lat intensywnie pracował nad konstrukcją, 15 ostatnich lat swojego życia poświęcając wyłącznie tej budowli. W Sagradzie Familii zamieszkał i spędzał każdą wolną chwilę. Po śmierci – zgodnie z życzeniem – został pochowany w świątyni.

Nadia_bcn_13_000046

Kościół Świętej Rodziny liczy 60 m szerokości, 95 m długości, a najwyższa strzelista wieża będzie miała 170 m, co sprawi, że Sagrada Familia otrzyma tytuł najwyższej budowli sakralnej na świecie. Bilety wstępu: 13,50 € normalny, 11,50 € studencki. Czas oczekiwania w kolejce wynosi około godziny (przy dobrych wiatrach). Plac przed bazyliką to także dobre miejsce na szybki zarobek. Grając na ukulele w 15 minut zarobiłam 20 złotych. Wystarczyło na… dobrą kawę! 🙂

Ostatniego dnia odwiedziliśmy jedno z najpiękniejszych i zdecydowanie najbardziej zatłoczonych miejsc Barcelony – Park Guell. Trochę nie po kolei, ale chciałabym podsumować działalność Gaudiego. Moje wspomnienia byłyby jeszcze milsze gdyby nie ogromny tłum turystów. Wyobraź sobie, że po parku spacerujesz gęsiego, jeden za drugim, jakbyś stał w długiej kolejce do nie wiadomo czego. Poza tym park zachwyca.

Eusebio Guell zafascynowany urbanistyczną wizją miasta-ogrodu sfinansował budowę osiedla domków osadzonego w ogromnym parku, a o wykonanie projektu poprosił swojego przyjaciela – Gaudiego. Trwające 14 lat prace zakończono w 1915 roku, jednak zamiast nowoczesnego osiedla na wzgórzu stanęły jedynie dwa domy otoczone egzotycznymi roślinami i figurami wysadzonymi kolorowymi kamieniami. Może i dobrze, że wówczas nie było chętnych do zakupu posesji w tym miejscu – teraz zarówno mieszkańcy jak i turyści mogą zachwycać się tą perełką architektoniczną. Po śmierci Guella w 1922 roku miasto odkupiło ten teren tworząc park miejski.

Najbardziej podobała mi się tam mnogość kolorów, falista najdłuższa ławka świata, połyskująca jak skóra kolorowego węża, pochylone w różne strony kolumny, domki-muchomorki i słynne jaszczurki pojawiające się także na wszystkich pocztówkach, magnesach i innych pamiątkach z Barcelony. Oprócz gwaru spacerowiczów słychać było muzykę wybrzmiewającą z intrygujących instrumentów…

Nadia_bcn_13_000047

La Rambla to ponad kilometrowa aleja spacerowa łącząca Plaça de Catalunya ze Starym Portem. Wzdłuż deptaku odwiedzić można liczne sklepy, stragany, podziwiać mimów i muzyków stanowiących jedną z większych atrakcji tej ulicy. Spacerując aleją nie sposób przeoczyć La Boqueira najpiękniejszego targu Hiszpanii. Tysiące soczystych owoców i warzyw, słodkie pralinki, aromatyczne przyprawy – wielki bazar miejski kusi swoimi kolorami i zapachami. La Rambla tętni życiem dzień i noc, tutaj też znajdują się jedne z droższych restauracji w Barcelonie. Jeżeli nie chcecie przepłacić za obiad poszwędajcie się kilka uliczek dalej. Deptak jest też terenem działalności kieszonkowców, których w Barcelonie jest cała masa. Nie dajcie się nabrać na pytania o godzinę czy o drogę. W mgnieniu oka zniknąć może wasz portfel wraz z całą zawartością.

Tańcząca fontanna Font Magica była naszym kolejnym punktem na turystycznej mapie Barcelony. Tryskająca woda, zmieniająca formę, kształt i kolor… Miłe zakończenie dnia – pomyśleliśmy. Na miejscu okazało się jednak, że magiczną fontannę uruchamiają od czwartku do niedzieli. My trafiliśmy tam w poniedziałek… Na pocieszenie zajrzeliśmy do basenu fontanny, który mieści ponad 3 mln litrów wody! Nie zawiódł nas natomiast Pałac Narodowy dumnie górujący nad południową częścią miasta. Ze wzgórza rozpościera się przepiękna panorama miasta.
Godziny pokazów: maj – wrzesień, czw, pt, sb, nd 21:30-23:00 co pół godziny
październik – kwiecień, pt, sb 19:00-21:00 co pół godziny

Nadia_bcn_13_000049

Tę informację dodaję tylko dlatego, że część moich czytelników interesuje się footballem. Stadion FC Barcelony oglądałam z zewnątrz. Cóż mogę powiedzieć… Wielki sportowy moloch. Ceny biletów: 23 euro bilet normalny, 17 euro dla osób do 13 roku życia. Dzieci do 5-tego wchodzą za darmo.

Życie nocne w Barcelonie to dla mnie połączenie życia nocnego modnej zachodniej stolicy i nadmorskiego kurortu. Jedne z najlepszych klubów muzycznych znajdują się przy samym porcie. Moja hostka Jennifer już pierwszego wieczoru wyciągnęła mnie z domu i mimo mojego zmęczenia po intensywnym zwiedzaniu miasta, pojechałyśmy na barceloński clubbing. Było warto! Dyskoteki przy porcie oferują muzykę klubową, r&b oraz europejski mainstream. Dosłownie co 10 sekund promotorzy zapraszają Cię na darmowe shoty i na siłę wpychają do klubów. W każdej knajpie półnagie dziewczyny o wschodnich rysach twarzy tańczą na rurkach… Najmilej wspominam klub z salsą gdzie poczułam prawdziwy klimat… Ameryki Łacińskiej. W drodze powrotnej miałyśmy trochę atrakcji. Przy stacji metra kręcił się przy nas emigrant-kieszonkowiec, który szedł za nami w odległości dosłownie 50 cm. Szybko weszłyśmy do metra i zgubiłyśmy go, jednak wyjście ze stacji okazało się jeszcze bardziej przerażające. Wyobraźcie sobie trzy dziewczyny na stacji metra w środku nocy, a wokół 40 bezdomnych afrykańskich emigrantów wlepiających w nas swoje ślepia. Brrr…. Skończyło się happy-endem. Teraz już wiem, że po Barcelonie nie spaceruje się samotnie, szczególnie nocą. To przestroga dla wszystkich pań podróżujących solo.

Nadia_bcn_13_0050

Po lewej stronie moja kochana hostka Jenn 🙂

Jeszcze trochę o katalońskiej kuchni… Rzeczy do spróbowania w Barcelonie to:
– owocowa sangria (3-5 € za szklankę/kieliszek)
– tapas – niewielkie przekąski podawane na ciepło i zimno
– ryż „a banda”

1

 likes / 0 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.