15
Cze-2015

Coś się kończy, coś się zaczyna, czyli 5 wniosków po 5 miesiącach w podróży

love

Pierwszą część podróży dookoła świata uznaję za zakończoną. Za mną prawie pół roku niesamowitych przygód. Przede mną dwa tygodnie w Europie, dwa miesiące w Australii i jak dobrze pójdzie kilka miesięcy w Ameryce Południowej. Czy odnalazłam to, czego szukałam? Co się we mnie zmieniło? Co się skończyło?

1.       Koniec podróży. Ale jaki koniec?

Ktoś mnie zapytał czy moje wakacje w Australii oznaczają koniec podróży. I właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że ona nigdy się nie skończy. To tylko odcinek, który jest już za mną. Przede mną (mam nadzieję) kilkadziesiąt lat przepięknej podróży jaką jest życie. Patrzę w przyszłość z optymizmem, bo wiem, że nie ważne gdzie będę mieszkać i pracować, nie ważne z kim założę rodzinę to i tak będę szczęśliwa, a podróżowanie już na zawsze pozostanie nieodłączną częścią mojego życia. Po miesiącu spędzonym w Australii strasznie tęskniłam za Azją, tak strasznie, że śniłam o przejażdżkach tuk-tukiem i ulicznym jedzeniu. Pojechałam więc do Indonezji. Potem wróciłam do Gold Coast i po dwóch tygodniach pojawiły się te cholerne myśli „rusz się, jedź gdzieś, nie siedź w jednym miejscu”. Trochę mnie to przeraża. Przecież nie zawsze będę w stanie tak po prostu polecieć do Azji, czy gdziekolwiek indziej. W tym roku mogę sobie jeszcze na to pozwolić, dlatego ostatniego dnia lipca, dokładnie w połowie moich australijskich wakacji lecę do Malezji. Do tego czasu będę zwiedzać Queensland, na szczęście już nie sama.

2.       Koniec znajomości

Widziałam tyle niesamowitych miejsc, nawiązałam tyle niezwykłych relacji, a moje serce oblewa smutek, bo to już za mną, to skończone, odeszło bezpowrotnie. Nie dowiem się co słychać u Shantaia z Indii, który po śmierci matki i utracie żony pojechał do Varkali, by rozpocząć nowe życie. Nie przytulę Anu z Nepalu, która dochodzi do siebie po trzęsieniu ziemi. Nie spojrzę w oczy 2-letniego chłopca z Kambodży, z którym spędzałam prawie każde popołudnie. Dziesiątki twarzy, których nigdy nie zobaczę, setki historii, których nigdy nie usłyszę. Prawdopodobnie nigdy nie zobaczę też niektórych twarzy z rodzinnego miasta, pewne relacje przestały istnieć. I mimo, że przed wyjazdem dałabym sobie rękę uciąć, że nic się nie zmieni, to ta podróż zweryfikowała ich trwałość i jakość. Coś się kończy, ale coś się zaczyna.

3.       Nie jestem wyjątkowa, ty też możesz to zrobić

Gdy dostaję wiadomości o treści „aleś Ty odważna, sama objeżdżasz świat”, to nie mogę uwierzyć, że ludzie właśnie do mnie kierują takie słowa. Każdego dnia spotykam dziesiątki młodych, pełnych energii i pasji podróżników, którzy postanowili odłożyć kasę, spakować plecak i ruszyć w świat. Nawet nieopierzone 18-latki, które dopiero skończyły liceum lecą z Europy do Australii, by tam popracować, a następnie za zarobione pieniądze zwiedzić Azję. Wyjeżdżając z Polski miałam poczucie, że robię coś niezwykłego, ale już po pierwszym miesiącu uświadomiłam sobie, że jestem jedną z wielu. Kupuję bilet lotniczy, śpię w hostelu, zwiedzam, odpoczywam, imprezuję, odpoczywam, jadę dalej. Świat to przyjazne miejsce i chcę żebyście wiedzieli, że tego typu wyjazd nie jest zarezerwowany wyłącznie dla ludzi obdarzonych niezwykłą odwagą. Może to zrobić każdy. Gdy kilka dni przed wylotem do Indii napisałam na blogu o moich obawach, ktoś z was skomentował: „nie bój się, za kilka miesięcy będziesz się z tego śmiała i żałowała, że już się skończyło”. Święte słowa.

4.       Plany? Ha ha ha

Przestałam planować. Tworzenie długoterminowych planów w podróży dookoła świata nie jest najlepszym pomysłem. Pytacie kiedy lecę do Ameryki Południowej i szczerze wam powiem, że nie wiem. Nie wiem co się wydarzy w ciągu najbliższych tygodni, a co dopiero miesięcy. Poza tym doszłam do wniosku, że chcę się nauczyć cieszyć każdym dniem. Przez całe życie zawsze na coś czekałam i odliczałam dni, a to do urodzin, do świąt, wakacji, czy właśnie do tej podróży dookoła świata. Fajne było to oczekiwanie, ale mam wrażenie, że przez to, że tak mocno pragnęłam czegoś, co było przede mną często zamykałam się na to, co było wokół mnie i nie dostrzegałam jak piękne może być życie teraźniejszością. Dlaczego nie cieszyć się każdą chwilą? Dzisiaj każdego dnia wykonuję ten sam rytuał. Wstaję bez budzika, przygotowuję owocowego szejka lub owsiankę, wychodzę na ogród w piżamie, jem śniadanie, karmię kolorowe ptaki i kąpię się w promieniach słońca. Kiedyś pierwszą rzeczą jaką robiłam było przejrzenie wszystkich platform społecznościowych, facebooków, instagramów i innych. Obecnie dzień zaczynam od pocałunku, no a potem przychodzi czas na mój rytuał. Jest mi tak dobrze. Najlepiej.

5.       Coś się kończy, coś się zaczyna

Wspólny wyjazd do Europy i wspólne miesiące w Australii to całkiem niezły początek nowej przygody. Planujemy kilka wycieczek po Queensland i jeśli się uda po sąsiednim stanie New South Wales. Odbyte podróże zamieniają się we wspomnienia, a ja jadę dalej, kreować nowe. Jak już wiecie nie będę za dużo planować, chcę żyć z dnia na dzień i cieszyć się chwilą.

6 punkt jest bonusem, ale jakże ważnym bonusem. Przestałam się bać latania, mówię zupełnie poważnie. Parę miesięcy temu jechałam kilkanaście godzin hinduskim pociągiem i w pewnym momencie starszy pan wbiegł do przedziału ze stertą książek na sprzedaż. Nie liczyłam na to, że znajdę coś w języku angielskim, ale przejrzałam wszystkie publikacje, co do jednej i na samym dnie pudełka znalazłam coś dla siebie. Książeczka leżała w moim plecaku dobrych kilka miesięcy i dopiero dwa tygodnie temu przeczytałam ją od deski do deski i trafiłam na ten cytat: If you worry, pray, if you pray, don’t worry. Piszę to z samolotu i szeroko się do was uśmiecham. Strach jest przeszłością. Trzymam za rękę mojego współpasażera, który najlepiej czuje się na ziemi. Chyba jeszcze przed lądowaniem opowiem mu o tym, jak jeden cytat zmienił moje podejście do latania.

Lubię pisać podsumowania, lubię się na chwilę zatrzymać i uświadomić sobie co doświadczyłam i jak wiele zrozumiałam. Kocham swoje życie. To jedna wielka przygoda i obym zawsze była tak szczęśliwa jak teraz.

1

 likes / 47 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

Oh no...This form doesn't exist. Head back to the manage forms page and select a different form.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec