tatra mountains

Morskie Oko. Piszę tego posta ręcznie, mam w dłoni długopis, a na kolanie skrawek papieru. Jest zimno i katar cieknie mi z nosa. Siedzę na ośnieżonym kamieniu, a pod tyłkiem trzymam foliową reklamówkę z Tesco, mając nadzieję, że dzięki niej nie skończę tej wycieczki z wilkiem. Właściwie czym jest wilk? Nigdy nie wiedziałam.

We wtorek rano pomyślałam sobie, że chciałabym być w białych górach. W Krakowie zapowiadają trzecie święta bez śniegu… Poza tym smog, hałas, ciągła gonitwa na dłuższą metę męczy. I tak tego samego dnia zapakowałam się w autobus do Bukowiny Tatrzańskiej, by kolejnego ruszyć do Morskiego Oka.

Właścicielka pensjonatu, w którym się zatrzymałam podwiozła mnie pod samo wejście na szlak. Jest po 50-tce, a w październiku wyrusza do Wietnamu. Będzie to jej pierwsza tak daleka wyprawa. Nawet nie wiecie jak się kobieta z tego cieszy! Nie wyobrażam sobie mojej mamy w samolocie do chociażby Londynu ;). Ok jest starsza, pojutrze kończy 67 lat. Z kolei dwa lata temu wymyśliła sobie, że nauczy się niemieckiego i teraz szprecha tak, że padam ze zdumienia. Każde nowe słówko to dla niej masa radości.

Wchodzę do schroniska, nie wytrzymam tu dłużej.

Gdy tylko wyskoczyłam z samochodu poczułam i usłyszałam coś przyjemnego. Skrzypienie śniegu pod butami. Łzy stanęły mi w oczach. Wierzę, że jest więcej takich osób (może nie chcą się przyznać), które rozklejają się z powodu drobiazgów. Gwiaździste niebo – płacz. Różowy zachód słońca – płacz. Odbicie lasu w tafli jeziora – płacz. Po co chować wzruszenie? Całe życie wmawiają mi – masz być silną kobietą, nie okazuj uczuć. Ale po co? Silnym człowiekiem jest właśnie ta osoba, która pokazuje swoje emocje i nie boi się reakcji innych. Mądrość poznana ostatnio.

Fajnie cieszyć się z drobiazgów. Zauważanie małych rzeczy sprawia, ze doceniamy nasze życie takim jakie jest, każdego dnia. Nie tylko na urlopie. Codzienność nie musi być szara, nudna i zła. Przecież w ciągu dnia spotyka nas zdecydowanie więcej pozytywnych rzeczy, niż tych negatywnych.

Czytam inspirującą książkę R. Brett, która już kilka miesięcy temu była na pierwszym miejscu sprzedaży w Empiku, a jej tytuł to „Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu.” Przechodziłam obok niej kilkakrotnie, z jednej strony chciałam ją mieć, a z drugiej nigdy nie doszłam z nią do kasy – aż w końcu pożyczyła mi ją bliska osoba. Szczególnie spodobał mi się fragment, który brzmiał mniej więcej tak: „Nie muszę iść na zakupy. Ja mogę iść na zakupy. Nie muszę odebrać dzieci ze szkoły. Mogę odebrać dzieci ze szkoły. Nie muszę (…), ja mogę (…).” I tak dalej. Wszystko momentalnie stało się prostsze! Człowiek doceniał to, że jest w stanie wykonywać rzeczy dnia codziennego. Przecież ja nic nie muszę! Aż się prosi cytować tu co drugą stronę tej książki. Jeżeli potrzebujesz motywacji do życia i zmian lub chcesz się stać lepszym człowiekiem, to sięgnij po tę publikację. Dowiedz się co tracisz po prostu żyjąc. Ot tak, z dnia na dzień, bez analizy.

I na zakończenie: „Nie bądź wolnym słuchaczem życia. Uczestnicz w nim aktywnie i wykorzystuj w pełni każdy moment.”

Ta Pani stała się oficjalnie moim osobistym Paulo Coelho życia! 😉

Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.



1

 likes / 20 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Specjalistka od wakacji

    Świetnie, że ta książka dodała Ci energii i pozwoliła inaczej spojrzeć na świat, jednak tak naprawdę więcej rzeczy „musimy” niż „możemy”… I tak właśnie wygląda dorosłość.

  • Wierzę, że żyjąc choć odrobinę świadomie, myśląc i analizując, jak żyjemy, ucząc się na błędach, doceniając małe rzeczy, na starość nie będziemy mieć wyrzutów sumienia, że życie nam po prostu przeleciało!

  • yallanatalia

    Znajduję tu troszkę mindfulness, a to (pomijając większość jej superekstratrendy rozgałęzień) dobra koncepcja, polecam się zapoznać bliżej.

  • Uwielbiam pozytywne lektury, które motywują i zachęcają do życia, więc tym chętniej przeczytam. I zgadzam się z tą siłą – to właśnie okazywanie swoich uczuć, emocji i mówienie tego co się myśli na głos wbrew opiniom innych ludzi czyni z nas silnych. 🙂
    Pozdrawiam! 🙂

    • Szczerze polecam! Ta książka może być również dobrym prezentem pod choinkę, dla kogoś kto się pogubił w życiu, szuka swojej misji i motywacji.

  • To prawda, że większości rzeczy nie musimy, a możemy, ale akurat dzieci ze szkoły to rodzice MUSZĄ odebrać bo to ich święty obowiązek 🙂
    K.

    • myślę, że tu chodzi o podejście – które wszystko zmienia, choć faktycznie obowiązki i czynność jest ta sama 😉
      nie tyle MUSZĘ, co MOGĘ i CHCĘ odebrać dzieci ze szkoły. ot, co 😉

  • Ewa

    Podoba mi się ten fragment „nie muszę, mogę”. Kiedyś myślałam, że muszę – odrobić pracę domową, skończyć dobre studia, robić karierę. A okazało się, że mogę – odpisać od kumpla, skończyć dwa kierunki, rzucić pracę w korpo i robić to, co lubię. żyje jest dużo łatwiejsze, kiedy nic nie muszę 🙂

  • pojechałam sobie we wrześniu sama w Tatry na parę dni i w momencie, jak mi góry zamajaczyły z busa z Krk do Zako, łzy stanęły mi w oczach, a jak postawiłam pierwsze kroki na drodze do MOKa, to się rozryczałam 🙂

  • Agnieszka Kuczyńska

    Mam Jej książkę „Jesteś cudem” – również wspaniała!

    • Właśnie się zastanawiałam czy zrobić sobie prezent i chyba mnie namówiłaś 🙂

  • Mądra ta twoja mądrość, nie martw się nie jesteś sama. Ja tam potrafię rozkleić się na widok lecących ptaków, albo kilku promieni słońca w pochmurny dzień. Takie z nas „baby” Ale dostrzeganie małych rzeczy to chociaż ciężko uwierzyć jest recepta na szczęście.
    Mam tą książkę, aż do dziś leżała sobie spokojnie na półce. Już nie leży. Dzięki 🙂

    • Fajnie wiedzieć, że nie jestem sama z tą uczuciowością. Miłej lektury 🙂

  • to słynne „łapanie wilka” to zapalenie pęcherza moczowego 😉 i w tych babcinych poradach jest sporo prawdy – siedzenie na zimnym podłożu naprawdę może spowodować zapalenie pęcherza. więc dobrze, że z tej reklamówki z tesco na ośnieżonym kamieniu szybko wróciłaś do schroniska 😉

    zdecydowanie się z Tobą zgadzam… inaczej-lepiej żyje się, doceniając drobiazgi. „łapiąc chwile”. zauważając to wszystko, za co można być wdzięcznym

    Lepiej cieszyć się, że mam dla kogo robić zakupy… niż docenić to dopiero w sytuacji, gdy bliskich (dla których codziennie robimy czasem i nużące nas rzeczy) zabraknie…

    • Dziś się cieszyłam ze śniegu – w końcu spadł również w Krakowie 🙂 Jestem pewna, że uciechę miało więcej osób :))

  • Dokładnie tak! 🙂

    Tylko żyjąc – za kilka lat ktoś się zapyta „jak tam w życiu?” i jeśli miałabym odpowiedzieć: no wiesz, praca, dom… To prędzej wolałabym, żebyś zastrzeliła mnie szybciej niż zdążę powiedzieć jak się nazywam. Mamy dwa wyjścia: albo żyć nijak i po prostu nigdy nie zaryzykować, nie zobaczyć się wydarzy, gdy zrobimy coś innego niż wszyscy albo … po prostu żyć. A tak naprawdę nie mamy NIC do zaryzykowania. Jak nie zaryzykujemy, nadal będziemy wieść szare życie.

    Trzeba strach zamienić na ciekawość. I wtedy się zaczyna prawdziwe życie.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec