co zrobic ze swoim zyciem

Skończyłam dwa kierunki studiów, przez kilka lat zdobywałam doświadczenie zawodowe (robiłam coś, za czym do końca nie przepadałam), potem wyjechałam w długą, półtoraroczną podróż. Dwa tygodnie temu wróciłam do kraju. Co dalej? Gdzie ta wspaniała kariera, o której marzyłam siedząc w ławach uniwersytetu? Co mnie teraz czeka?

Być może obecnie również zastanawiasz się co zrobić ze swoim życiem. Wchodzisz w dorosłość, od lat robisz coś, co cię nie interesuje, albo nie potrafisz znaleźć właściwej drogi. Czujesz się cholernie niespełniony, ale nie działasz tylko czekasz. Wiesz co? Też tak miałam. Tkwiłam w robocie, która nie była spełnieniem marzeń, po pracy zrzucałam garsonkę i biegłam na siłownię, a następnie gotowałam kolację i szłam spać. Moje życie było naprawdę nieciekawe. Jednak w tej długiej podróży coś się we mnie zmieniło. Co takiego? Podejście do pieniędzy i pracy. Wiem, że nie urodziłam się po to, by płacić rachunki i umrzeć. Zobaczyłam za dużo pięknych i prawdziwych rzeczy, by teraz siedzieć w okropnej pracy i bezczynnie czekać na to, co przyniesie mi los.

Chodzi o to, by znaleźć coś, co kochasz. By móc powiedzieć „cholera to jest to”! Mogę robić to do końca życia i spełniać się. Nie umrę z nudów. Będę się rozwijać.

Ale jak znaleźć „to coś”? Te dwa pytania mogą okazać się pomocne:

  • Co byś robił, czym byś się zajmował, gdyby pieniądze nie istniały?
  • Z czego naprawdę byś się cieszył?

To nie chodzi o to, by od razu stawiać sobie wysoko poprzeczkę. Nie każdy po skończeniu studiów dostaje pracę marzeń. Chodzi o to, by znaleźć coś, co naprawdę lubisz. Ale zanim pojawi się wymarzona posada musisz się najpierw pouczyć się, poczytać, doszkolić. Kręci cię nagrywanie krótkich filmów, ale pracujesz w kompletnie innej branży i nie wierzysz, że kiedykolwiek mogłabyś się z tego utrzymać? Zmień myślenie. Jeśli naprawdę lubisz coś robić, nieważne co to jest i będziesz się rozwijać w tej dziedzinie, ostatecznie zostaniesz mistrzem, ekspertem – nazwij to jak chcesz. Za kilka lat twoje umiejętności będą warte dobre pieniądze.

Jeżeli zajmiesz się czymś, czego kompletnie nie znosisz zmarnujesz swój czas i… życie. Nie warto. Najważniejsze jest znalezienie długoterminowego celu, wspinanie się po niewidzialnej drabinie, stawianie małych kroczków.

Karolina skończyła polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Nigdy nie lubiła tych studiów, ale skoro je zaczęła, to (pod presją rodziców) postanowiła skończyć. Nie widzi siebie w roli nauczycielki, korektorki czy edytorki. Kilkakrotnie (jeszcze w trakcie studiów) mówiłam jej: „Karolina, idź na architekturę krajobrazu! To jest twoje marzenie. Na co czekasz? Przecież nie musisz kończyć polonistyki. Po co tracisz czas. I tak nie chcesz pracować w tym zawodzie”. Po jakimś czasie się poddałam. Niedawno znowu się spotkałyśmy i porozmawiałyśmy na ten temat. Gdy weszłam do kawiarni Karolina siedziała już przy stoliku. Ubrana była w zieloną sukienkę w drobne kwiaty, opierała głowę na dłoni i przeglądała magazyn „Zieleń Miejska”.

– I co tam, jak praca?

– Beznadziejnie, ale wolę nie narzekać, bo tylko się dołuję. Wiesz, już dwa lata pracuję w bibliotece, zdobyłam doświadczenie. Może wkrótce przeniosę się do jakiegoś biura, tylko żeby mieli trochę przestrzeni. Duszę się tu.

– A co z twoją wymarzoną pracą? Robisz coś w tym kierunku?

– Wiesz, pięć lat studiowałam, już dwa pracuję, to łącznie siedem lat. Nie mogę sobie pozwolić na rozpoczęcie nowych studiów. Jakbym je skończyła, to miałabym 31 lat!

– No i co z tego? – pomyślałam…

Nigdy nie zrozumiem takiego podejścia. Czy lepiej iść na nowe studia, dać sobie kilka lat na naukę czegoś, co cię pasjonuje, a potem pracować w wymarzonym zawodzie przez kilkadziesiąt lat? Czy lepiej męczyć się w beznadziejnej firmie 30, 40 lat, bo studiowało się jakiś kierunek przez pięć i po prostu żal to tak zostawiać? Czym jest pięć lat w porówaniu do 40? Czym jest pięć lat w porównaniu do całego życia?

Wiem, że być może przez najbliższych kilka lat nie będę robić rzeczy, o których marzę (i na nich zarabiać), ale cały czas na nie pracuję. Stawiam małe kroki i zbliżam się do swojego celu. Nie czekam na cud, korzystam z każdej wolnej chwili, doszkalam się, uczę.

Od kilkunastu miesięcy wiem jaka praca sprawi mi radość. Jaką pracą wniosę coś pożytecznego do tego świata. Poszukując swojej misji trafiłam na artykuł „Life on purpose”, w którym znalazłam 15 pytań. Zamknęłam się w pokoju, wzięłam kartkę papieru i szczerze na nie odpowiedziałam. Co mi wyszło? Okazało się, że osiągnę szczęście jeśli w pracy zawodowej będę pomagać ludziom. I nie muszę zostać pielęgniarką czy ratownikiem, by tego dokonać. Powinnam po prostu w jakiś dobry, pozytywny sposób wpływać na życie drugiego człowieka.

A wy? Znaleźliście swoją życiową misję?

7

 likes / 40 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

Oh no...This form doesn't exist. Head back to the manage forms page and select a different form.

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec