18
Lip-2014

Alkohol w Norwegii. Pijane dziewczyny i krótkie godziny

ringnes

Monopole zamykają o 17:00, nie wpuszczają do klubów, gdy widzą, że wypiłeś więcej niż dwa drinki, ale przed knajpami zawsze znajduje się masa pijanych do nieprzytomności osób (zwłaszcza dziewczyn). Kultura picia w Norwegii jest pełna paradoksów, dlatego poprosiłam rodowitego Norwega o wyjaśnienie mi kilku sprzeczności. Smaczki zostawiam na koniec.

Alkohol to w Norwegii produkt luksusowy, po pierwsze ze względu na cenę, a po drugie ze względu na jego dostępność. Przyzwyczajona do tego, że w Krakowie mogę kupić puszkę piwa o dowolnej porze dnia i nocy nie mogę się odnaleźć w Oslo, gdzie napoje wyskokowe są sprzedawane tylko do godziny 18:00. Ochota przychodzi koło 20:00, a wtedy jest już za późno. W osiedlowych sklepach znajdują się piwa i wina zawierające poniżej 4,75 % alkoholu (sic!), mocniejsze trunki można kupić jedynie w tzw. Vinmonopoletach – w całości pozostających pod kontrolą państwa, do tego jest ich jak na lekarstwo.Ceny odstraszają nawet z norweską pensją – butelka wina to koszt ok. 60 zł, a 0,7 Jack’a Danielsa 200 zł. Misją spółki państwowej Vinmonopolet jest ograniczanie spożycia alkoholu, rozumianą przez mieszkańców jako utrudnianie życia.

Bary, puby i kluby rządzą się swoimi prawami, bowiem podlegają pod inną ustawę. W mojej pracy piwo i wino sprzedamy osobie powyżej 18 roku życia, ale koktajl na bazie wysokoprocentowego trunku klientowi powyżej 20-stki i dopiero po godzinie 13:00. Sprzedaż w zależności od lokalizacji kończy się między 23:00 a 3:00. Średnia cena małego piwka w pubie to koszt 30 zł, natomiast w sklepie 10-15 zł za pół litra.

Skutek odwrotny od zamierzonego?
Szereg ograniczeń powoduje, że prawie każdy Norweg może pochwalić się rozbudowaną kolekcją alkoholi, która zawstydziłaby niejednego zagranicznego konesera. Whiskey, rum, gin, wódka… Znajdują się na półkach moich wszystkich norweskich znajomych. „Większość ludzi, których znam nie potrafi delektować się lampką wina czy smakiem dobrego trunku, a jedynym celem piątkowego wieczoru jest zalanie się w trupa. Nędzna dostępność sklepów monopolowych wcale nie powoduje, że pijemy mniej czy rzadziej. Wręcz przeciwnie, robimy zapasy i w każdej chwili możemy sięgnąć po drinka” – powiedział znajomy Norweg.

pub Oslo

Najbardziej zaskoczył mnie widok pod klubami, gdy wracałam z pracy w sobotę ok. 1:00 w nocy. Dziesiątki pijanych dziewczyn w szpilkach i sukienkach, wcześniej jednego koloru, po imprezie w kolorach tęczy, zgadnijcie od czego. Przystanęłam  na chwilę i wymyśliłam sobie grę „znajdź chociaż jedną trzeźwą dziewczynę”. Chcecie wiedzieć jaki był wynik? Przegrałam. Próbowałam się dowiedzieć dlaczego laski upijają się do nieprzytomności i zachowują gorzej niż kolesie. „Ja od 20 lat szukam wytłumaczenia tego zjawiska i jeszcze go nie znalazłem” – dodał mój znajomy.

5

 likes / 11 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Zakazany owoc zawsze kusi najbardziej 😉

  • Justyna Raźna

    Czyli standardowa lodówka w Oslo jest do połowy piwa i w połowie jedzenia. 😉

  • Sonia Blade

    Tak, ale cała ta kolekcja w barku pochodzi ze sklepów wolnocłowych.
    Lotniska międzynarodowe w Norwegii mają taxfree także na przylotach,
    więc nawet nie trzeba przywozić zza granicy. Dla celów badawczych
    polecałabym cruise Stena Line Oslo-Fredrikshavn. Taxfree otwierają chyba
    pół godziny po wypłynięciu z Oslo. 2000 pasażerów, myślę że więcej niż
    połowa pijana w 4 d….

    • No tak, gdzieś się muszą zaopatrzyć, co nie zmienia faktu, że np. mój współlokator Norweg potrafi na imprezie wydać ponad 1000 koron lekką ręką, a zdarza się, że więcej. Dzięki za polecenie wycieczki na Stena Line – jak jeszcze zdążę to skorzystam i się dokształcę 😀

      • Mike W-wa

        1000 nok .. ? W oslo ? Ja bez 3ooo nok nie wychodze na miasto bo bieda…

  • świetny tekst! Gdy ostatnio płynąłem statkiem do Szwecji, młodzi Szwedzi wwozili na pokład zapasy alkoholu z Polski dosłownie w kartonach na specjalnych wózkach 😉 za to podczas tegorocznej wizyty w norweskiej Arktyce, na Svalbardzie, obserwowałem ciekawy paradoks – alkohol jest tam dużo tańszy niż w głównej Norwegii, ponieważ jest to strefa bezcłowa, a mimo to, mieszkający tam ludzie (ok. 2000 osób) potrzebują pozwoleń / specjalnych kart uprawniających do jego kupowania. Pozdrawiam!

  • Janek07

    W Norwegii dlatego są tak ostre przepisy alkoholowe bo kiedyś Norwegowie byli właśnie żulami.Teraz tez piją na potęgę ale w swoich domkach działkowych.Mój znajomy pracuje w Norwegii juz 10 lat i opowiadał jak w piątki wieczorek wszyscy ruszaja na działki a tam pędza bimber.chleją na umór cały weekend a w poniedziałek stoja na przystankach tak skacowani jakby wrócili z tygodniowego wesela.

  • MMM

    Dziewczyny w szpilkach w Norwegii? Może sama za dużo wypiłaś?

  • krystian

    kwitnie przemyt a alkoholik ma dostep 24 h na dobe jesli tylko ma pieniAdze