pakowanie

Pakowanie mam już opanowane do perfekcji, ale wyjeżdżając w podróż dookoła świata (po raz pierwszy tak daleko i po raz pierwszy na tak długo) nie byłam do końca pewna co mi się przyda, a co powinnam zostawić w domu. Oto lista 7 błędów, których nie chcecie popełnić…!

Wpis jest częścią cyklu „Co zabrać w kilkumiesięczną podróż?”.

  1. Co zabrałam na kilka miesięcy do Azji
  2. 5 rzeczy, które powinnam wziąć w kilkumiesięczną podróż po Azji, ale zapomniałam
  3. 7 rzeczy, które kompletnie nie przydały się w podróży po Azji – właśnie czytacie
  4. 5 rzeczy, bez których nie obeszłabym się w podróży po Azji – wkrótce

1. Śpiwór

Wielka, ciężka i kompletnie nieprzydatna rzecz zajmująca jedną trzecią plecaka. W Azji Południowo-Wschodniej w okresie styczeń-czerwiec jest gorąco, albo bardzo gorąco. Zamiast o śpiworze marzysz o klimatyzacji i drinku na lodzie. Wzięłam, bo tak wyczytałam w paru miejscach, poza tym w Nepalu wybrałam się na 10-dniowy trekking, ale i tak musiałam wypożyczyć śpiwór, bo mój nie nadawał się do spania w minusowych temperaturach. Wiadomo, że każdemu będzie odpowiadać co innego, ale dla mnie najlepszą alternatywą jest kocyk (taki z samolotu) + jedwabne prześcieradło.

2. Moskitiera

Też zajmowała sporo miejsca w plecaku, a nie skorzystałam z niej ani razu. Tam, gdzie jest naprawdę sporo komarów hostele i guest housy mają swoje moskitiery, które są zazwyczaj przybite do sufitu. Dostałam ją w prezencie od pewnego Kanadyjczyka, jednak po jakimś czasie podałam dalej.

3. Zapasowy, tani telefon

W niektórych krajach kupowałam lokalną kartę SIM, by móc dzwonić i smsować, ale przede wszystkim po to, by mieć dostęp do internetu i map. Tani telefon posiadał tylko podstawowe funkcje, więc kończyło się na tym, że kartę wkładałam do swojego smartfona. Przed wyjazdem myślałam, że może lepiej nie afiszować się z trochę droższym telefonem. Byłam w błędzie! W Azji bardzo dużo osób ma smartfony, zwłaszcza w takich krajach jak Tajlandia czy Malezja. Oczywiście najlepiej działać na wyczucie.

4. Buty do pływania

Zgodnie z waszymi radami wzięłam ze sobą buty do pływania. Woziłam je ze sobą przez kilka miesięcy, by skorzystać z nich tylko podczas pobytu na indonezyjskiej wyspie Gili Meno, gdzie pływałam z kolorowymi rybkami. Mając tak mały bagaż każdy centymetr wolnego miejsca jest ważny. Gdy codziennie rano pakowałam plecak patrzyłam na te gumowe buty zastanawiając się czy kiedykolwiek je ubiorę… Tam gdzie jest rafa koralowa są też wypożyczalnie sprzętu, a zazwyczaj do rurki i maski i tak dorzucają buty, więc nie ma potrzeby wożenia ich przez kilka miesięcy.

5. Szuflada lekarstw

Wiadomo, że zawsze dobrze mieć je przy sobie, ale po co brać za dużo? Wystarczą leki przeciwbólowe, coś na biegunkę, spray na komary, plastry i tabletki do ssania (tych akurat wzięłam za mało, przy klimie szybko schodzą). Apteki i tak są dostępne na całym świecie.

6. Ukulele

Ze smutkiem stwierdzam, że zabranie ze sobą ukulele nie było najlepszym pomysłem. Niby jest to mały instrument, ale niezbyt poręczny. Po trzech miesiącach odesłałam je do domu. Właściwie w prawie każdym hotelu jest gitara, banjo, pianino czy właśnie ukulele, więc gdy miałam ochotę wyżyć się muzycznie korzystałam z hostelowego sprzętu.

7. Biustonosze

Dziewczyny! Dzięki za zeszłoroczne podpowiedzi. Tylko i wyłącznie staniki sportowe, a najlepiej ich brak. Tak jest najwygodniej 🙂

Co ma największy wpływ na zawartość plecaka? Przede wszystkim kierunek podróży i pogoda. To, co dla mnie było kompletnym niewypałem, dla was może być czymś, co koniecznie zechcecie ze sobą wziąć. Słuchajcie rad blogerów i podrózników, ale przede wszystkim słuchajcie siebie i swoich potrzeb.

2

 likes / 31 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Pingback: Co zabrać w kilkumiesięczną podróż? | Nadia vs. the World()

  • Pingback: 5 rzeczy, które powinnam wziąć w kilkumiesięczną podróż po Azji, ale zapomniałam | Nadia vs. the World()

  • TropiMy Przygody

    Fajny wpis, przyda się 🙂 Z tym biustonoszem właśnie sobie myślałam, żeby zabrać sportowy i jeden zwykły (ale wygodny!) też, żeby był do sukienki czy bluzki na ramiączkach 🙂

    • Jak masz miejsce w plecaku to bierz! Ewentualnie możesz ubrać górę stroju kąpielowego do sukienki 🙂

  • Człowiek z każdym wyjazdem czegoś się uczy – nawet w przypadku pakowania tak jest. 🙂

    Nawet podróżując po Europie można popełnić w tej kwestii wiele błędów. 🙂 Ale najważniejsze to sprawdzić ile razy użyjemy np. takie buty do pływania. 🙂 Po co tracić miejsce i niepotrzebnie co rano to samo pakować do plecaka.

  • Ewa

    Ja po Azji podróżowałam z taką jedwabną wkładką do śpiwora, która doskonale zastępowała mi sam śpiwór. Moskitiera przydała mi się kiedyś bardzo w guesthousie w Kambodży, a co do biustonosza… no cóż, przy niektórych rozmiarach nie ma mowy o sportowym staniku lub chodzeniu bez 😉

    • No tak… Na szczęście/nieszczęście mnie to nie dotyczy 😀

    • Chyba zależy od tego co mamy na myśli pisząc ‚biustonosz sportowy’ – jesli zwykły lekki niby top (w stylu 3 rozmiary pasują dla wszystkich) to pewnie tak, ale dopasowany biustonosz sportowy to by była dla mnie męka – zwłaszcza w warunkach gdzie jest wilgotno czy gorąco.
      Ewa – teraz chyba prawie w każdym rozmiarze są już dostępne?

  • Magdalena Bodnari

    A jeździłaś z laptopem?

  • Zaskoczyło mnie jedwabne prześcieradło na blogu weganki 🙂 Dlaczego jedwab? Jest jakaś sensowna alternatywa?

    • Szczerze… To nawet nie przyszło mi to do głowy 🙁 Eh. Zawsze się znajdzie alternatywa, jakiekolwiek tworzywo sztuczne.

      • Marcin

        Cejrowski kiedys o tym mowil. Jedwab min. szybko schnie wiec mozesz go w kazdej chwili wyprac, on mowil akurat o jedwabnych koszulach. Ale na ten klimat to idealny material.

  • Nigdy nie pomyślałam żeby w podróże zabierać stanik sportowy, ale jak teraz o tym myślę. . faktycznie ma to sens 🙂

    • Odkąd wyruszyłam w podróż, czyli od stycznia, zwykły stanik miałam na sobie może kilkanaście razy. Serio, rzadko kiedy się przydają 😉

  • Super wpis! 😀 za kilka miesięcy lecę do Amer. Pd i wrócę do Twojego wpisu. numer 7 przetestowałam już wcześniej i to święta prawda. 😉

  • Magdalena N.

    Tak to jest, wydaje nam się, że bez czegoś nie możemy się obyć, a później najchętniej by się to wyrzuciło, żeby nie targać całą drogę.

  • Kiedyś chyba napiszę posta o wszystkich rzeczach, które wyrzuciłem z plecaka podczas swoich wędrówek. Jak szedłem na pierwszą, to mordowałem się z 30 kilogramowym potworem na plecach. W czasie ostatniej łazęgi zszedłem do 18 kilogramów (łącznie z zapasami żywności i wody), a teraz mam ambicję nie przekroczyć 15. Zobaczymy, czy mi się uda 🙂

    • 30 kg?! Też bym wyrzucała! Napisz posta, chętnie przeczytam 🙂

    • Pawel

      30 kilo… człowieku, mam nadzieję, że przynajmniej jest z ciebie kawał chłopa.

      • Wiesz, ułomkiem nie jestem, a te 30 kg wynikało z wiedzy… historyczno-militarnej. Od czasów rzymskich do dziś ekwipunek żołnierza piechoty waży około 30kg, więc jak się po raz pierwszy pakowałem na dłuższą wyprawę, to stwierdziłem, że tyle właśnie wyniesie górna granica. 😀
        Wraz z doświadczeniem, które zdobywałem, waga plecaka malała, a trasy się wydłużały
        🙂

        • Pawel

          Hej, mam nadzieję, że nie odebrałeś mojego komentarza jako krytyki „ułomka” 😉 Jeżeli tak, to przepraszam. Dla mnie taka waga jest do wyobrażenia tylko na dłuższą metę… aaale, dużym (przynajmniej wysokościowo-objętościowo) człowiekiem nie jestem 🙂

          • Luz. 🙂 Ale jak to „taka waga… na dłuższą metę”? Na dłuższą metę to im lżej, tym lepiej.
            Ostatnio 2300 km przeszedłem z 18 kg na plecach. Na kolejną wyprawę (chyba jakieś 2800 km) chcę zejść poniżej 15kg.

          • Pawel

            Wybacz, coś pomieszałem pisząc, miało być – jest nie do wyobrażenia na dłuższą metę 😉

    • 30 kilo?
      O kurcze, chyba bym swoją podróż zakończyła zaraz za drzwiami domu 🙂
      Dla mnie 15 to już jest niesamowicie ciężki plecak i ‚co-ja-głupia-tam-spakowałam’ – jak widać nie nadaję się na długie spacery 🙂

      • 15 kg to ideał 🙂 Te 30 kg wynikało z braku doświadczenia i przekonania, że „przyda się”. Doświadczenie zweryfikowało to na „nieprzyda się”.

  • Piotr Czyszpak

    Nie wyobrażam sobie długiej podróży bez śpiwora ale chyba faktycznie jakiś mega letni trzeba mieć… a co do biustonoszy to się zgadzam ja żyję bez… hihihi

  • Wiola Starczewska

    No, ale gdyby „zginął” ci smartfon, taki stary telefon byłby jak w sam raz:)

  • Myślę, że wszystko zależy od tego, które kraje odwiedzamy i gdzie trafimy. Bo nam np. śpiwór przydał się w Wietnamie i moskitierę też kilka razy rozkładaliśmy, bo w hostelu nie było albo była zepsuta. W sumie z resztą się zgodzę, chociaż nie miałam żadnej z rzeczy od 3 do 6 😉

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec