21
Gru-2016

7 (nieoczywistych) postanowień na 2017 rok, które zmienią bieg twojego życia

great-ocean-road

Z każdym nowym rokiem czuję ekscytację. To taki czas, kiedy z wielką motywacją i energią planuję przyszłość, zastanawiam się, co w swoim życiu poukładać, co odrzucić, czego się nauczyć i co zmienić. Postanowienia noworoczne lądują na specjalnej liście, która wisi w widocznym miejscu.

W dalszym ciągu nie posługuję się dobrze językiem hiszpańskim, dalej jestem totalnie niezorganizowana, a oponka na brzuchu magicznie nie zniknęła. Podobne rzeczy zdarzają się każdemu, prawda?

Tegoroczna lista postanowień jest zupełnie inna od tych z poprzednich lat. Nie znajdą się na niej klasyczne: „zrzucę parę kilogramów”, „popracuję nad organizacją czasu”, „nauczę się języka obcego”.

Zamiast zadawać sobie pytanie „Jak będzie wyglądał kolejny rok?” zastanawiam się raczej „Kim będę w przyszłym roku?”. Wnętrze staje się ważniejsze, niż czystość zewnętrznej strony misy.

1. Zaakceptuję siebie

Zamiast po raz kolejny obiecywać sobie, że zrzucę tę cholerną oponkę popracuję nad tym, by zaakceptować siebie w pełni. Ostatnio pewna osoba zwierzyła mi się, że nie czuje się komfortowo, gdy staje nago przed swoim wieloletnim partnerem. Od razu przypomniał mi się film „Eat, Pray, Love”, w którym główna bohaterka Liz słysząc podobne wyznanie, tak odpowiedziała swojej znajomej:

– Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się, że mężczyzna zobaczył cię nago, a następnie wyszedł z sypialni?

– Nie… – odrzekła koleżanka.

– No właśnie!

Jesteśmy o wiele bardziej atrakcyjne, gdy akceptujemy siebie w pełni. I to nie tylko atrakcyjne w oczach mężczyzn, ale przede wszystkim w oczach nas samych. Przestańmy kopać pod sobą dołki, biczować się myślami i zadręczać.

Obiecuję sobie, że w 2017 roku i w kolejnych latach będę się kochać i akceptować taką, jaka jestem – z moimi dobrymi i złymi stronami. Nie oznacza to jednak, że pozostanę bierna.

Stań rano przed lustrem i wypowiedz na głos: kocham ciebie. Tak, ty człowieczku – kocham cię z całego serca. Gdy zaczęłam praktykować tę metodę – gadanie do siebie w lustrze – czułam się jak wariatka. Największą trudność sprawiało mi wypowiadanie na głos słów „kocham siebie”. „Czy ja naprawdę siebie kocham?” – pytałam już w myślach. Z każdym dniem codzienna rozmowa z samą sobą stawała się łatwiejsza, aż w końcu zaczęła mi sprawiać przyjemność. Kocham siebie i dziś już w to wierzę. Kocham siebie bezwarunkowo, tak, jakbym chciała być kochana przez drugiego człowieka. Jestem dla siebie łagodna i wybaczam sobie swoje błędy i porażki. Ja wręcz pokochałam siebie za swoje błędy! Każdy z nich jest cenną lekcją, wzbogaca i w ostatecznym rozrachunku przynosi coś pozytywnego.

Nikt nie pokocha nas mocniej, niż my same.

2.  Przestanę się porównywać z innymi

„On tak wiele osiągnął”, „ona ma takie łatwe życie”, „szczęściara, że tyle zarabia” – brzmi znajomo? Porównywanie się z innymi to choroba, która niszczy człowieka od środka. Wartości, które są w nas tak zachłannie szukamy u innych. Dlaczego?

Porównujemy, jesteśmy porównywani, kochamy się porównywać. Z ciekawości jakiś czas temu udałam się na wywiadówkę w szkole mojej siostrzenicy. Wychowawczyni wymieniała dzieci, które w poniedziałek miały dostać nagrody. Słuchałam: „Alicja jest najlepsza z tabliczki mnożenia”, „Zuzia jest najlepsza z czytania”, „Julia robi najładniejsze dekoracje”. To normalne, że Marysia, moja siostrzenica też chciała stanąć na podium, a gdy okazało się, że nie zdobyła żadnego wyróżnienia odczuwała smutek.

Sama będąc dzieckiem brałam udział we wszystkich konkursach. Od maleńkości rywalizowałam z innymi, pragnęłam być najlepsza, najmądrzejsza i najzdolniejsza. Nic dziwnego, że dzisiaj porównuję się z blogerami, którzy publikują posty kilka razy w tygodniu, są hiper aktywni na Facebooku, prowadzą akcje promocyjne, a współprace sypią się jak z rękawa. To dlatego pisząc książkę zatrzymuję się po każdym akapicie i porównuję swój styl ze stylem innych autorów. Nagrywając muzykę odtwarzam kawałki tych zdolnych i popularnych, co skutecznie zniechęca mnie do udostępniania moich nagrań.

Z porównaniami wiążą się silne emocje. Jeśli porównując się wychodzi na to, że jestem gorsza odczuwam smutek i zrezygnowanie. Jeżeli okazuje się, że jestem lepsza, to czuję wyższość i euforię. Ani jedno, ani drugie nie jest dobre, więc zamierzam nad tym pracować.

3. Skończę z tłumieniem uczuć i myśli

Przynosi to wielkie psychiczne i fizyczne cierpienie. W pierwszej połowie roku tłumiłam swoje uczucia, zatraciłam się w tym wszystkim, często nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Bałam się. Czułam się niezrozumiana, ciągle miałam ochotę płakać, ale zamiast powiedzieć o swoich odczuciach trzymałam je w sobie. Pewnego dnia pękłam. Wylałam ocean łez, po czym podniosłam się z ziemi i ruszyłam na przód.

W drugiej połowie roku otwarcie mówiłam innym co czuję. Przyniosło to ulgę. Niestety zdarzało się, że przez swoją bezpośredniość raniłam innych ludzi.

W przyszłym roku będę pracować nad tym, aby znaleźć balans między dzieleniem się swoimi uczuciami a wpływaniem na samopoczucie innych ludzi.

4. Zadbam o zdrowie

U bliskiej osoby z mojej rodziny wykryto wczoraj 8-centymetrowego guza na macicy. Na ten moment nie mamy informacji czy jest to guz złośliwy czy może niegroźna zmiana. Już zapisałam się do ginekologa, by przeprowadzić rutynowe badania. Następnie oddam krew, by sprawdzić czy nie mam żadnych braków.

Przestanę oszczędzać na zdrowym jedzeniu. Kupię spirulinę, o czym mówię od lat (!), zaopatrzę się w końcu w zapas witaminy B12 i kilka super foods.

Będę regularnie ćwiczyć (zaczęłam już dwa tygodnie temu, zaraz po powrocie do Polski). Wystarczy mi przecież mata, youtube i skrawek podłogi. Wiecie dlaczego tak bardzo lubię jogę? Joga nie skupia się na tym jak wyglądasz, a jak się czujesz. Po całym dniu przed komputerem wystarczy 20 minut głębokiego oddychania i rozciągania, by dostać zastrzyk dobrej energii i poczuć ulgę w spiętych ramionach i plecach.

5. Pożegnam nieszczerych ludzi

To będzie cholernie ciężkie – pewnie najcięższe do zrealizowania. Czasem musimy pożegnać ludzi, których lubimy/kochamy, by poczuć się wolni i wrócić do własnych korzeni. Często wpadam w sidła manipulacji i choć jestem świadoma, że ktoś jest nieszczery, to nie sprzeciwiam się i nie reaguję. Życie daje mnóstwo znaków, czerwone lampki zapalają się na długo przed tragedią, ale ja, istota z natury naiwna wierzę, że człowiek może się zmienić. Czy na pewno? A jeśli tak, to ile można czekać?

Przez moje życie przewijają się też ludzie tak zwani „wiecznie niezadowoleni”. „Szklanka jest do połowy pusta. Co z tego, że dziś świeci słońce, jak jutro na pewno spadnie deszcz. Widziałaś jak ta kobieta się zachowuje? Nie cierpię swojej pracy.” – myślę, że łapiecie przekaz.

Jeżeli przebywając z kimś czujecie, że nie do końca nadajecie na tych samych falach i choć lubicie tę osobę, to za każdym razem, gdy się rozstajecie wasza energia spada – zaufajcie temu uczuciu. Zmieńcie towarzystwo. Znajdźcie nowych znajomych. Poszukajcie tam, gdzie ludzie realizują swoje pasje.

6. Odrzucę niepotrzebny stres

Rezygnacja ze współpracy z wydawnictwem przyniosła mi mnóstwo stresu. Wzięłam na swoje barki kwestię odnalezienie współpracowników, którzy zajmą się redakcją, korektą, składem, grafiką, drukiem, promocją i dystrybucją mojej książki. Za mną i przede mną są dziesiątki maili i telefonów, tabliczek w excelu, gdzie porównam oferty, wizyt w drukarniach i księgarniach (by zobaczyć jak inni wydają i zdecydować, co mi się podoba). Najwięcej stresu przyniosły mi rozważania na temat finansów i tego czy sobie poradzę.

Odrzucając propozycję wydawnictwa jednocześnie zgodziłam się na samodzielne pokrycie kosztów wydania książki, co wyniesie około 12 000 – 15 000 złotych. Robiłam obliczenia, spisywałam zawartość wszystkich kont bankowych i historię użytkowania kart kredytowych. Ściągnęłam aplikację „Budżet codzienny” i zaczęłam kontrolować wydatki. Dopiero po jakimś tygodniu tej męki uświadomiłam sobie, że świat się nie zawali, jeśli wydam książkę nie w pierwszej, a w drugiej połowie roku. Przecież mogę wyjechać na turbo tripa do Oslo i odłożyć trochę gotówki. Wszystko się ułoży i rozwinie w swoim tempie. Po co się stresować na zapas?

Miesiąc temu ściągnęłam audiobook „The Power of Now”, w którym usłyszałam jedno ważne zdanie:

– Zadaj sobie pytanie jaki masz teraz problem? W tym momencie, w tej sekundzie? No z czym się zmagasz?

W głowie pustka. Teraz, w tym momencie, nie posiadam żadnych problemów. Mam dach nad głową, piję herbatę, świeczki tlą się na parapecie, jestem najedzona. Problemy pojawiają się dopiero, gdy spojrzę wstecz, albo wybiegnę myślami w przyszłość. Życie w teraźniejszości jest o wiele prostsze i przyjemniejsze :).

7. Zrobię coś nowego/Pojadę w nowe miejsce

W tej całej bieganinie dobrze jest znaleźć czas dla siebie, własnych pasji i realizacji pragnień. W przyszłym roku zamierzam pojechać w kilka nowych miejsc w…. Polsce. Odwiedzę regiony nieznane, niezadeptane i nieoczywiste. Wypatrujcie nowych wpisów jeszcze tej zimy.

Najważniejszą nową rzeczą, jaką zrobię w przyszłym roku będzie zapewne wydanie mojego literackiego debiutu. Następnie w kolejce ustawiają się warsztaty fotografii ślubnej i pierwsza ślubna sesja w plenerze.

Rok to bardzo dużo czasu. Mam nadzieję, że w grudniu będę mogła powiedzieć, że stałam się lepszą wersją siebie.

A jakie są wasze postanowienia noworoczne? Macie jakieś? Czy też tworzycie swoje listy?

 

7

 likes / 10 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Angelika Judyta Przyborowska

    Boże jakie to dobre.. <3

  • Sylwia Jankowska

    Bardzo podoba mi sie Twoje spojrzenie na postanowienia Noworoczne.
    Przeciez tak na prawde najwazniejsi jestesmy my sami dla siebie samych.
    Aby czuc sie dobrze w swoim ciele i w tym co robimy w przyjaznym, zdrowym srodowisku.
    Mysle, ze wiekszosc z tych podpunktow zastosuje tez w swojej liscie, ktora pomoze mi odkrywac i rozwijac siebie.

    Goraco pozdrawiam i z niecierpliwoscia czekam na ksiazke 🙂

    • Bardzo się cieszę! W przyszłym roku stawiam na odkrywanie własnego wnętrza :).
      Miło wiedzieć, że są ludzie, którzy czekają na książkę <3.

  • Pawel

    Wreszcie jakieś normalne plany, które autentycznie przyczynią się do poprawy życia. Powodzenia! 🙂

  • Aleksandra

    Jeżeli natknęłaś się na Power of now, to może być już tylko dobrze. 🙂 Ja od tej książki zaczęłam swoją duchową przemianę dwa lata temu do tej pory się nie zatrzymuję. 🙂 Jest tylko dobrze!
    Zapraszam na mój muzyczny trip 🙂
    http://kierownicaa.wixsite.com/aleksandratoma

  • Akceptacja, wdzięczność, dobre nastawienie do siebie i tego, co do nas przychodzi wydaje się banałem, ale potrafi zmienić wszystko. Sęk w tym, że by takie słowa do nas trafiły, trzeba znaleźć je w odpowiednim dla siebie momencie. Przytulam mocno, Nadko kochana :* Dobrego 2017!