Zrobiłam sobie przerwę w zwiedzaniu Azji i Australii i postanowiłam porwać pewnego Australijczyka do Polski. Co mu się podobało, a co było najbardziej zadziwiające? Czy mamy się czego wstydzić?  Co zaskakuje obcokrajowców w Polsce?

krakow main square

1.       Gdzie te maczety?

Czy wiedzieliście, że Polska jest jednym z najbezpieczniejszych krajów w Europie? Siedząc przy żywcu z sokiem malinowym w jednej z krakowskich knajp postanowiliśmy sprawdzić, jaki jest wskaźnik przestępczości w poszczególnych państwach. Aron był mile zaskoczony ogólnym poczuciem bezpieczeństwa w Krakowie (zwłaszcza po tym jak opowiadałam mu o maczetach i weekendowych bójkach pod klubami). Okazało się, że Polska w rankingach przestępczości wypada całkiem nieźle i jest uważana za bezpieczny kraj. Z ciekawości wygooglowaliśmy „crime rate Gold Coast”, gdzie obecnie mieszkamy i jaki był jeden z pierwszych tytułów? „Gold Coast to australijska stolica przestępczości” – trochę nas zatkało. Nie chcąc dłużej czytać o zabójstwach i kradzieżach przeszliśmy się ulicą Szewską, znaną z nocnych porachunków pijanych klubowiczów. Modliłam się, żeby nie trafić na krwawy obrazek i na szczęście tego sobotniego wieczoru nikt nie postanowił pokazać swoich sił dziesiątkom przechodniów. Tak trzymać Kraków!

2.       Polacy na wiecznej diecie?

Zatrzymaliśmy się w hotelu przy Floriańskiej w Krakowie – to najpopularniejsza ulica w mieście, pełna ludzi od rana do późnej nocy. Siedzieliśmy na parapecie i obserwowaliśmy mieszkańców. Nagle Aron rzucił: „Jacyś chudzi ci Polacy…. Widać, że o siebie dbają. W Australii mnóstwo osób ma problemy z otyłością, a tu ciężko zauważyć kogokolwiek z lekką nadwagą”. I rzeczywiście podczas mojego kilkudniowego pobytu w Polsce natknęliśmy się na zaledwie garstkę puszystych istot. Cieszy mnie strasznie ta moda na zdrowy styl życia 🙂

nadia ballerina

3.       Polaków sekret na smukłą linię: dieta pierogowa

Ok, powyżej napisałam, że jesteśmy szczupli, fit i sexy. Ale jakim cudem utrzymujemy smukłą linię jedząc tylko i wyłącznie pierogi (no dobra w przeważającej części)? Spędzając w Krakowie trzy dni zajadałam się pierogami aż sześć razy. Moje ulubione wegańskie z soczewicą i cebulą skradły również serce mojego towarzysza. Sama bym się zdziwiła, gdybym pojechała do takiej zdrowej i pięknej Polski, a na talerzu widziała papkę mączną i to dwa razy dziennie. Hihi, sekret tkwi w tym, że Aron nie ma pojęcia, że w normalnych warunkach pierogi jem średnio raz w miesiącu… Albo i rzadziej 😀 Mam nadzieję, że się uśmiechnie, gdy to przeczyta przy pomocy google translator 😉

4.       Czysto, bogato i jest co robić

Chcielibyście zobaczyć minę Arona, gdy wszedł na krakowski rynek. Kopara opuszczona do ziemi, a brwi uniesione do nieba. Nie ważne komu pokazywałam stare miasto, reakcja zawsze była taka sama: :-0! Jestem dumna z miejsca, z którego pochodzę. Mamy piękną architekturę, kulturę, muzea, festiwale i historię. Nie tylko Aron, ale i ja byłam zaskoczona poziomem czystości w Krakowie, no dosłownie mucha nie siada! Tylko to pseudografitti… Dopiero po półrocznej nieobecności uświadomiłam sobie, jak te bazgroły strasznie psują wygląd mojego kochanego Krakowa.

5.   Polska gościnność: ciągle żywa

A skoro o rodzinie mowa, to spróbujcie sobie wyobrazić co moja kochana ciocia przygotowała na nasz przyjazd. Nazwałabym to polskim przyjęciem na cześć australijskiego gościa. Wjechały gołąbki z grzybami i papryką, staropolskie zrazy, kapusta zasmażana (moja ulubiona!), sypka kasza, domowy kompot i ciasto drożdżowe z owocami. Na odchodne dostaliśmy domowe wyroby – dżem truskawkowy, ogórki kiszone i paprykę konserwową. Aha, i do tego pół ciasta. Uściskom i opowieściom nie było końca.

 

1

 likes / 19 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Juliei

    Też zwiedzałam Kraków z Australijczykiem i szczerze mówiąc to jemu najbardziej podobały się zabytki. Jak sam powiedział „Australia nie ma takiego charakteru jak Polska bo wszystko tam jest nowe.” 🙂

  • Marcin

    Australijskie miasta są po postu bardzo nieciekawe, ulubionym kierunkiem ozzich jest Europa i opada im kopara, to normalne
    Australia to beton i szkło oraz dzielnice domków krytych plastikowymi panelami, trochę inaczej to wygląda niż na pocztówkach
    Ale już poza miastem to najpiękniejsze miejsce na świecie w jakim byłem

    • Do tej pory widziałam same miasta i tylko trochę natury. Czas ruszyć się poza Gold Coast.

  • Aleksandra Radzio

    Ja oprowadzam wycieczki Hiszpanów po Krakowie i zawsze są zachwyceni, też zawsze jestem dumna i sama się nie mogę nazachwycać jak pięknie wygląda Kraków (zwłaszcza w takie słoneczne i cudowne dni jak dzisiaj). Czasem mnie śmieszy, że dziwią ich rzeczy, które dla mnie są tak oczywiste, że na nie nie zwracam uwagi – np. dziś jeden był zaskoczony tą czystością, o której też wspominasz 😉 „Jak to, jest tak czysto, ani jednego śmiecia na ulicy, a nie widziałem przez cały dzień nikogo kto by sprzątał!” – twierdzi, że u nich po ulicach się wala pełno śmieci 😉

    Ja też nie domyśliłam się z poprzedniego wpisu, że jesteś z Australijczykiem! Byłam pewna, że masz chłopaka Polaka i to on Ci towarzyszy w dalszej podróży 🙂
    No cóż, zmiany na lepsze są potrzebne 🙂 Dużo szczęścia!!!

    • Ale fajnie, że oprowadzasz wycieczki 🙂 To musi być strasznie miłe słyszeć te zachwyty na temat Krakowa! I tak, jestem z Australijczykiem. Dziękuję, szczęście jest, oby go nie zabrakło!

  • Moja kuzynka ma męża Australijczyka i od kilku lat mieszkają pod Krakowem 😉 Przenieśli się tam po kilku latach mieszkania w Australii, bo kuzynka tęskniła i… bo stwierdzili, że w Polsce lepiej 😀 Większość osób to trochę dziwi, ale ponoć jesteśmy znacznie bardziej rodzinni, gościnni i uprzejmi. Chyba sami siebie nie doceniamy, my Polacy skoro Twój Australijczyk tak nas dobrze ocenił – i nie on jeden! Pamiętam, że mąż kuzynki jedyne z czego się śmiał i się dziwił to, że Polki takie piękne ale większość chodzi za dużo na solarium i farbuje włosy na blond haha 😀 Przy czym to było z 10 lat temu, więc teraz już nie ma na szczęście takiej mody!

    • Uuuu czyli jest to możliwe 😀 Arona przede wszystkim zaskoczyła ta gościnność, podobno w Australii nikt by się nami tak nie zajął jak w Polsce. Powinniśmy być z siebie dumni 🙂

  • annttt

    Przypominam że najniższy krajowa wynosi około 1200zl, większość Polaków tyle zarabia a to pensja głodowa. są hudzi bo są biedni. Po opłaceniu rachunków niewiele zostaje im na jedzenie więc na jedzeniu muszą oszczędzać.

  • Nie od dziś wiadomo, że jesteśmy jednym z najbardziej gościnnych narodów w Europie. No bo kto tak ugości, jak polska mama albo babcia, zastawiająca stół pierogami, bigosem, zupami, gulaszami, ciastami itp… 😉

    • Dwa lata temu ciocia z Australii zrobiła niezapowiedzianą wizytę cioci z Polski, była obawa, że nie uda się ugościć rodziny tak jak zawsze. Ale oczywiście polska ciocia miała słoiczki z bigosem, zupami itp. w zamrażarce oraz masę domowych przetworów w sieni. Wyszli szczęśliwi i najedzeni 🙂

  • Ewa

    Wow, ciekawe spostrzeżenia – fajnie czasem dowiedzieć się jak Polskę postrzegają obcokrajowcy.

  • Kurczę, ta Australia to jakieś zagłębie facetów do wzięcia! Gdybym pojechała solo, pewnie też wróciłabym z jednym. Ale póki co jestem zadowolona ze swojego Polaka 😉 Reakcja na Kraków kapitalna!

    • Haha „zagłębie facetów do wzięcia”. Zauważyłam, że oni uwielbiają Europejki! A Tobie życzę szczęścia z ukochanym 🙂

  • sekulada.com

    Bardzo dobry artykuł! W końcu Polska pomimo swej tragicznej historii ma jednak czym się pochwalić i wcale nie jest takim złym krajem! 🙂

    • Dzięki, ciesze się, że podobał Ci się mój wpis. Polska jest super, nie mogę się doczekać aż znowu zawitam w kraju 🙂

  • no naprawdę nie mamy się czego wstydzić 🙂 za każdym razem jak ktomuś przyjezdnemu pokazuję Polskę to szczena im opada, i to nie tylko w Krakowie! no i pierogi, szaleństwo jest na tym punkcie! 😉 nie dziwne, że Australijczyk był zachwycony 😀

    • I teraz chce żebym zrobiła pierogi, a ostatnio lepienie zajęło mi prawie 4 godziny 😀

  • Prawda, że słyszy się czasem o zabójstwach i kradzieżach przy Rynku, ale 3/4 życia spędziłam w Krakowie i nigdy nie miałam ani nawet nie widziałam niebezpiecznej sytuacji… Może miałam szczęście? 🙂 Wydaje mi się tak czy inaczej że jest coraz lepiej w Polsce 🙂

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec