23
Sie-2015

5 rzeczy, które powinnam wziąć w kilkumiesięczną podróż po Azji, ale zapomniałam

pakowanie

Swoje pakowanie na kilka miesięcy do Azji oceniłabym na czwórkę. Piątki nie dostanę, bo nie wzięłam ze sobą kilku rzeczy, które bardzo by mi się przydały. Mam nadzieję, że wpis okaże się pomocny i nie popełnicie tych samych błędów co ja. 

Wpis jest częścią cyklu „Co zabrać w kilkumiesięczną podróż?”.

  1. Co zabrałam na kilka miesięcy do Azji
  2. 5 rzeczy, które powinnam wziąć w kilkumiesięczną podróż po Azji Południowo-Wschodniej, ale zapomniałam – własnie czytacie
  3. 7 rzeczy, które kompletnie nie przydały się w podróży po Azji
  4. 5 rzeczy, bez których nie obeszłabym się w podróży po Azji – wkrótce

1. Czytnik e-booków

Największy błąd tego wyjazdu! Ile razy godzinami czekałam na pociąg, autobus czy samolot. Czas się niemiłosiernie dłużył, pot spływał z czoła, a ja marzyłam o dobrej książce. Owszem, wzięłam laptopa, ale jak tu czytać książki na laptopie. Próbowałam, jednak niektóre miejsca nie były wystarczająco bezpieczne, by ot tak wyciągnąć komputer i rozwalić się z nim na ulicy. A czytnik jest mniejszy, bardziej poręczny i nie rzuca się w oczy. Będąc w Polsce odkopałam z piwnicy mojego starego iPada i wzięłam go ze sobą do Australii. Teraz pochłaniam książki jedna za drugą!

2. Działająca mp3

Bo mój iPhone trzyma baterię tylko kilka godzin i zawsze oszczędzam ją na ważniejsze rzeczy – gps i mapy. Miesiąc przed wyjazdem do Indii kupiłam kurs hiszpańskiego na mp3 (który swoją drogą jest świetny) i strasznie żałuję, że nie mogłam się uczyć w podróży. Wzięłam odtwarzacz, ale stary i ledwo działający. Skończył swój żywot jakieś dwa tygodnie po przylocie do Azji. Czas chyba kupić nową i wrócić do nauki hiszpańskiego, bo jeśli wszystko się uda, to jeszcze w tym roku polecę do Ameryki Południowej.

3. Podwodna kamerka dobrej jakości

Przed wyjazdem zastanawiałam się czy zainwestować w GoPro, bo wiedziałam, że będę nurkować i chciałam mieć pamiątkę ze swoich podwodnych eskapad. Ostatecznie wzięłam ze sobą pożyczoną kamerkę GoPro 1. Mogłam kupić coś nowszego, ale kilka dni wcześniej zamówiłam aparat i wówczas nie mogłam sobie pozwolić na dodatkowy wydatek. W Indonezji po raz pierwszy zobaczyłam rafę koralową i setki, tysiące kolorowych ryb. Zrobiłam uwaga 600 zdjęć i nagrałam kilkadziesiąt filmów. I wiecie ile wszyło dobrze? 0. Niestety jakość była tak niezadowalająca, że usunęłam 598 ujęć i zostawiłam tylko dwa, w miarę wyraźne. Zdecydowanie warto inwestować w sprzęt.

4. Więcej zagranicznej waluty

Dolary skończyły mi się już w Nepalu, czyli w drugim kraju, który odwiedziłam. A to właśnie dolarami płaci się za wizy na lotniskach i za różne pozwolenia. Dobrze, że w marcu poleciałam do Nowego Jorku i przywiozłam trochę gotówki. W Tajlandii zostałam bez pieniędzy na dwa dni, bo bank zablokował mi karty i tu dolary przydałyby się jak znalazł. Niestety zostały wydane w pierwszym miesiącu. Całe szczęście miałam od kogo pożyczyć kasę i dzięki temu nie chodziłam o pustym żołądku. Warto mieć ze sobą dolary, euro lub ewentualnie funty.

5. Koc

Sprawdza się doskonale w klimatyzowanych autobusach, samolotach i hostelowych pokojach. Zajmuje o wiele mniej miejsca niż śpiwór, bo składa się w małą kopertę. Leciutkie prześcieradło z jedwabiu i mały koc w zupełności zastąpią śpiwór, który jest bardzo nieporęczny (przynajmniej w moim przypadku, bo nie mogłam go dopiąć do plecaka tylko musiałam go chować do środka).

Zdarzyło wam się coś kiedyś zapomnieć? Co byście dodali do tej listy?

2

 likes / 26 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Ewa

    Ja zdecydowanie wolę nieruchome obrazki, więc pod wodę zabieram aparat. Niby kompakt, ale zdjęcia robi przyzwoite (wiadomo, jakością nie dorówna profesjonalnemu sprzętowi w obudowie z bocznymi lampami itp) ale zabieram go absolutnie wszędzie. Czasem sprawdza się też jako zapasowy, obok dużego, na lądzie 🙂

    • Czyli masz wodoszczelną obudowę do aparatu? Patrzyłam na nie, ale do mojego kosztowały ponad 1000 zł.

  • Do kamery woodoodpornej to sie zgodze… tez zapomnialam i mega zalowalam 🙁

  • Martyna

    Azja potrafi być gorąca, ale do autobusu zawsze zabieram ze sobą długie spodnie w stylu Alladyna. Minivany i autobusy potrafią wykończyś klimatyzacją.

    • Takie spodnie są świetne, bardzo wygodne i idealnie nadają się do dłuższych przejazdów autobusem. Do tego grube skarpetki i czapka 🙂

  • Monika

    Dzięki za podpowiedzi! Waśnie zaczynam się pakować do Azji. Ten czytnik do ebooków chodził mi ciągle po głowie, ale nie byłam pewna czy ładować się w kolejne koszty. Teraz już wiem, że warto 🙂 Pewnie nie zdążę przed wyjazdem przeczytać kolejnych Twoich porad, ale może skonfrontuję je za niedługo z własnym doświadczeniem. Powodzenia w dalszych podróżach 🙂 A jeśli chcesz wrócić z lepszą kamerką do Azji to zapraszam do mnie do Indonezji 😉

    • Koniecznie weź ze sobą czytnik. Powodzenia! A ja… chętnie bym wróciła do Indonezji…! Zwłaszcza dla rafy <3

  • Piotr Czyszpak

    Pierwsze dwa to rozrywka, a tej faktycznie bardzo często brakuje… Nie dało rady kupić jakieś taniej MP3 na miejscu??
    Kamerka? Zgadzam się, ale tylko w sytuacji kiedy faktycznie mamy wolne fundusze, a z tym już gorzej…
    Waluta? Tej zawsze mało… 😛
    Koc? Są poręczne letnie śpiwory, które myślę są bardziej uniwersalne, ale to w zasadzie kwestia wyboru… 😉

    • Na początku jeździłam do wioch zabitych dechami, więc ciężko było o dobrą elektronikę. A potem… No a potem jakoś się zapomniało o tej mp3 😉 Co do śpiwora, to nie znalazłam lżejszego niż kilówkę. A jedwabne prześcieradło to jedna z lepszych rzeczy, które spakowałam. Sprawdzało się w brudnych hostelach!

  • Kasy nigdy za wiele… ja już się nauczyłem, że podczas czekania trzeba się czymś zająć… a że najlepiej robi to książka to zawsze mam jakąś ze sobą. Szkoda marnować czas, skoro można go wykorzystać w pożyteczny sposób 😉

  • Bardzo dobry wpis! Planuję opisać swoje „must have” i „musn’t” i trochę już o tym pisałam w indyjskim wpisie; http://sidorowicz.blogspot.com/2015/02/dwa-koty-w-walizce.html. Co do trwałości baterii (w moim przypadku Samsung) też będę marudzić baaardzo. Są i rozwiązania. 🙂 Co do kindle się nie zgodzę. Ja wzięłam. Przez pół roku nie użyłam ani razu. Napisz więcej o Go Pro, bo przymierzam się do zakupu.

  • Kindle to podstawa! Nigdzie się nie ruszam bez czytnika lub książki jeśli jadę na krócej. Ciepłe ciuchy do klimatyzowanych autobusów też zawsze mam + ciepłe skarpetki i bluza z kapturem 🙂

  • Masz rację – dobry jakościowo sprzęt to inwestycja, która się opłaci 🙂 Też kiedyś żałowałam, że nie zabrałam w podróż kocyka. Pan w autobusie zapuścił taką klimę, że leciały sople z nosa i nie chciał słuchać błagań pasażerów. Okrywałam się ręcznikiem 🙂

  • Cromania_pl

    KIndle to nasza część bagażu podręcznego 🙂 Zawsze pod ręką 🙂

  • Marta Kosior

    Nadia a jak sprawdzil się plecak? Faktycznie uzywalas kółek? Taki stelaz nie jest niewygodny? Wlasnie się zaopatruje na 2 miesiące w Azji i bardzo cenne sa Twoje wskazówki 🙂

    • Sprawdził się fantastycznie! Miałam go na plecach może z trzy, cztery razy, a tak to korzystałam z kółek. Jedynym minusem jest brak porządnego pasa biodrowego, no ale i tak często nie nosiłam plecaka, więc za bardzo mi to nie przeszkadzało. Doszyłam sobie taki cienki, ale nie zdawał raczej egzaminu. Niedługo napiszę osobny post o tym plecaku. To był świetny pomysł, by spakować się w coś na kółkach!

  • Tak, wydatek na GoPro trochę boli, ale ja jestem absolutnie zakochana w tych kamerkach 😛 małe, poręczne, wodoodporne, można dokupić do nich dużo wygodnych akcesoriów. Jak ktoś dużo podróżuje, to moim zdaniem warto zainwestować.

  • Też zawsze biorę kindla i bardzo mi się przydaje. I MP3.
    Jednak od kiedy mam porządnego podręcznika, to telefon daje radę ze wszystkim 🙂

  • ja jakoś dalej nie mogę przekonać się do kindla, ale co do mp3, to kompletnie przyznaję rację. mój telefon czasy świetności ma już dawno za sobą, trzyma niecały dzień, a bez muzyki nie mogę żyć, jak bez powietrza. co do koca to u mnie patentem jest ten, który dają w liniach lotniczych na dłuższych trasach – z jednej strony mały, poręczny i cienki, z drugiej dobrze grzeje. idealny na zabójczą klimę w tropikach!

  • Anna Bloch

    Jak dobrze, że trafiłam na ten wpis przed naszym pierwszym wyjazdem do Tajlandii! 😀 Nie mogę zapomnieć już teraz o niczym 🙂

    • Właśnie przygotowuję kolejny wpis z tej serii… 5 rzeczy, bez których nie obeszłabym się w podróży po Azji. Będzie na blogu jeszcze dzisiaj 🙂

  • Wiola Starczewska

    Tak, tak dolary! Kiedy jechałam do Brazylii zabrałam trochę ze sobą. Potem miałam pomysł, że pojadę do Buenos Aires i tam niesamowicie mi się przydały (W Buenos najlepiej na czarnym rynku wymieniać dolary w gotówce, lepiej nie płacić kartą ani wyjmować pieniędzy z bankomatu). Z tym kindle, to nie wiem, mógłby też być łatwo skradziony… lepiej zabrać książkę i wymieniać ją na nową w hostelach.

  • Koc jest ze mną zawsze, bo o ile czasami w śpiworze jest pod namiotem za gorąco, o tyle kocyk sprawdza się rewelacyjnie 🙂

  • Pingback: Co zabrać w kilkumiesięczną podróż? | Nadia vs. the World()

  • Pingback: 7 rzeczy, które kompletnie nie przydały się podczas podróży po Azji Południowo-Wschodniej | Nadia vs. the World()

Archiwum

> <
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec
Jan Feb Mar Apr May Jun Jul Aug Sep Oct Nov Dec