savings

Minął miesiąc od mojego przyjazdu do Oslo. Każdego dnia skrzętnie zapisywałam wydatki, wysokość napiwków i liczbę przepracowanych godzin. Okazało się, że wydałam o wiele mniej niż się spodziewałam… Być może ten post powinien być zatytułowany „Jak przeżyć w Norwegii za mniej niż w Polsce”.  

Dziennik finansowy Finansavisen pisze, że ceny dla przeciętnego konsumenta w Norwegii są o prawie 60% wyższe od średniej UE. Czytając takie hasła można się wystarczająco zniechęcić do podróży do kraju wikingów, jednak pokażę wam, że można tu wyżyć za mniej niż w Polsce. Przedstawię wam moje miesięczne wydatki – młodej dziewczyny (weganki) bez zobowiązań w postaci dzieci, rodziny, kredytu, utrzymującej tylko siebie, pijącej wodę z kranu, kupującej NAJTAŃSZE produkty. Muszę przyznać, że BARDZO oszczędzam, a taki tryb życia jestem w stanie prowadzić tylko przez 2-3 miesiące. W Oslo będę pracować do końca września.

Lipiec 2014:

Zakupy spożywcze robię w sklepach REMA 1000, Kiwi i Rimi, z kolei szerokim łukiem omijam Jokera i 7-Elven.

Jedzenie: 900 NOK (ok. 450 zł)

Chemia: 120 NOK (ok. 60 zł)

Zdarzyło mi się wyjść kilka razy na imprezę. Każdy zakup piwa za 20 zł+ boli. Ale wiecie jak to jest… 30-stopniowy upał, 8 godzin biegania góra dół, człowiek jest spragniony.

Rozrywka: 360 NOK (ok. 180 zł)

Aby dorobić sobie grając na gitarze musiałam dokupić struny do pożyczonej gitary, bo moja szła pocztą prawie dwa tygodnie. Opłaciło się, gdyż pierwszego dnia w jedną godzinę zarobiłam 300 koron.

Inne: struny 85 NOK (ok. 43 zł)

Trampki do pracy, za które zapłaciłam w Krakowie 20 złotych kompletnie się nie sprawdziły (co ja sobie myślałam), dlatego musiałam kupić porządne i wygodne buty. Kosztowały 600 koron, ale firma zwróci mi 400 z następną wypłatą.

Inne: buty do pracy 200 NOK (ok. 100 zł)

RAZEM: 1665 nok (ok. 833 zł!)

W drogiej Norwegii wydałam mniej niż w taniej Polsce. W Oslo baczniej przyglądam się cenom, a każda wizyta w sklepie to co najmniej 20 minut mojego czasu. Dodam, że w pracy dostaję jeden posiłek dziennie, za który płacę 40 koron. Kwota ok. 800 NOK zostanie odliczona od mojej pensji. Po 10 sierpnia 2014 r. napiszę o miesięcznej wypłacie i ekonomii napiwków w Norwegi, która różni się od naszej polskiej.

Powoli rośnie kupka pieniędzy, którą już niedługo wydam podczas mojej podróży dookoła świata… <3

2

 likes / 5 Comments
Poleć ten post:
Jeśli chcecie być na bieżąco z moim blogiem zapiszcie się do newslettera. Raz w miesiącu napiszę do was list.

  • Magdalena Chabik

    U Ciebie kupka rośnie a u mnie z powodu remontu topnieje w oczach 😀 Też by mi się przydała taka Norwegia chociażby na miesiąc 😉

  • Pingback: Weekend w Oslo za darmo | Nadia vs. the World()

  • Ania Rogulska

    No 800 zł na życie, a co z mieszkaniem? Na tę csęść wydatków, o których piszesz, ja mieszkając na stancji w Łodzi miałam nie więcej niż 500 zł, ale zawsze stówkę odkładałam na wydatki typu stomatolog, lek. Starałam się też coś zaoszczędzić np. na bilet do rodziców na weekend więc było 200 zł na jedzenie, 100 na lekarzy, zapas do 100 zł na rachunki, bo z tym różnie bywało, a średnio szło 50 zł, więc zostawało jeszcze 150 zł na nieoczekiwane wydatki, ciuszki, piwko, bilety komunikacyjne i oszczędności. Co prawda chodziłam często głodna i schudłam wtedy kilka kilo, ale jakoś żyłam tak dłużej niż 2-3, więc zapewniam Cię, że w Polsce da się żyć za mniejszą sumę pieniędzy. Nie pretendowałam do zawodów pt.,,kto przeżyje za mniej” ale i tak mnie nie pobiłaś.

    • W Krakowie zdarzało mi się chodzić na obiad do ulubionych knajp, zostawiać napiwki itp., a w Norwegii nie było o tym mowy. O wiele łatwiej było mi oszczędzać w Oslo, bo musiałam poświęcić czas na zakupy i rozeznać się w cenach. Poza tym miałam cel, a do wyjazdu było coraz bliżej.